Newsletter

Zapisz się na nasz newsletter, aby otrzymywać informacje o nowościach i aktualnych promocjach.

Cud na Filipinach. Rok 1986 Zobacz większe

Cud na Filipinach. Rok 1986

To miała być największa masakra w historii ludzkości. Padł rozkaz, by bezlitośnie zdławić bunt. Miało zginąć dwa miliony bezbronnych cywilów. Całe rodziny z małymi dziećmi i niemowlętami, ludzie starzy i chorzy, klasa bogatych i podmiejskie slumsy. Wszystkich zjednoczył apel: „Wyjdźcie na ulice!". Wezwał ich kardynał o dziwnym nazwisku: Sin, po angielsku „grzech"...
Były ataki czołgów. Przeprowadzono atak moździerzowy. Nastąpił atak zmotoryzowanej piechoty. Ciśnięto w tłum pojemniki z gazem. Wysłano do ataku helikoptery. Skierowano na miejsce buntu bombowce. Brakowało jeszcze tylko ataku od dołu - z samego dna piekła.
Oni bali się śmiertelnie, a jednak nie cofnęli się nawet o centymetr. Cofnęły się czołgi. Jak to się stało, że na asfalt manilskiej autostrady nie spadła ani jedna kropla krwi?
To był cud. Zwyczajny cud. Czy zwyczajny?

Wincenty Łaszewski, Cud na Filipinach. Rok 1986, ISBN 978-83-7557-071-7, Wydawnictwo Polwen, Radom 2007, 145 x 205, ss. 272, oprawa twarda

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

Ten produkt nie występuje już w magazynie

24,90 zł

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

To miała być największa masakra w historii ludzkości. Padł rozkaz, by bezlitośnie zdławić bunt. Miało zginąć dwa miliony bezbronnych cywilów. Całe rodziny z małymi dziećmi i niemowlętami, ludzie starzy i chorzy, klasa bogatych i podmiejskie slumsy. Wszystkich zjednoczył apel: „Wyjdźcie na ulice!". Wezwał ich kardynał o dziwnym nazwisku: Sin, po angielsku „grzech"...
Były ataki czołgów. Przeprowadzono atak moździerzowy. Nastąpił atak zmotoryzowanej piechoty. Ciśnięto w tłum pojemniki z gazem. Wysłano do ataku helikoptery. Skierowano na miejsce buntu bombowce. Brakowało jeszcze tylko ataku od dołu - z samego dna piekła.
Oni bali się śmiertelnie, a jednak nie cofnęli się nawet o centymetr. Cofnęły się czołgi. Jak to się stało, że na asfalt manilskiej autostrady nie spadła ani jedna kropla krwi?
To był cud. Zwyczajny cud. Czy zwyczajny?

Wincenty Łaszewski, Cud na Filipinach. Rok 1986, ISBN 978-83-7557-071-7, Wydawnictwo Polwen, Radom 2007, 145 x 205, ss. 272,  oprawa twarda

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Cud na Filipinach. Rok 1986

Cud na Filipinach. Rok 1986

To miała być największa masakra w historii ludzkości. Padł rozkaz, by bezlitośnie zdławić bunt. Miało zginąć dwa miliony bezbronnych cywilów. Całe rodziny z małymi dziećmi i niemowlętami, ludzie starzy i chorzy, klasa bogatych i podmiejskie slumsy. Wszystkich zjednoczył apel: „Wyjdźcie na ulice!". Wezwał ich kardynał o dziwnym nazwisku: Sin, po angielsku „grzech"...
Były ataki czołgów. Przeprowadzono atak moździerzowy. Nastąpił atak zmotoryzowanej piechoty. Ciśnięto w tłum pojemniki z gazem. Wysłano do ataku helikoptery. Skierowano na miejsce buntu bombowce. Brakowało jeszcze tylko ataku od dołu - z samego dna piekła.
Oni bali się śmiertelnie, a jednak nie cofnęli się nawet o centymetr. Cofnęły się czołgi. Jak to się stało, że na asfalt manilskiej autostrady nie spadła ani jedna kropla krwi?
To był cud. Zwyczajny cud. Czy zwyczajny?

Wincenty Łaszewski, Cud na Filipinach. Rok 1986, ISBN 978-83-7557-071-7, Wydawnictwo Polwen, Radom 2007, 145 x 205, ss. 272, oprawa twarda

Copyright © 2024 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl