Po obu stronach Uralu Zobacz większe

Po obu stronach Uralu

Kościół męczenników, czyli Kościół katolicki w krajach byłego ZSRR, odradza się. Dokonuje się to w blaskach Tajemnicy Fatimskiej, ale nie bez przeszkód, zwłaszcza na tzw. kanonicznych terenach prawosławnych. Od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia dzieło ewangelizacji wśród ka­to­li­ków i lu­dzi po­wra­ca­ją­cych do Bo­ga, a po­cho­dzą­cych z ro­dzin ka­to­lic­kich, pro­wa­dzą głów­nie księ­ża die­ce­zjal­ni, za­kon­ni­cy i sio­stry za­kon­­ne, któ­rzy przy­by­wa­ją tam z Pol­ski i in­nych kra­jów. Śle­dząc ko­lej­ne re­por­ta­że i wy­wia­dy za­miesz­czo­ne w tej książ­ce, a jest ich w su­mie czter­na­ście, wę­dru­je­my ra­zem z Au­to­rem i je­go Roz­mów­ca­mi - ka­pła­na­mi i brać­mi ze Zgro­ma­dze­nia Sło­wa Bo­że­go, za­kon­ni­ca­mi ze Zgro­ma­dze­nia Sióstr Słu­żeb­nic Du­cha Świę­te­go i świec­ki­mi z lo­kal­nych wspól­not - po ka­to­lic­kich pa­ra­fiach na Po­do­lu, na Ukra­inie, w Ba­ra­no­wi­czach i oko­li­cach na Bia­ło­ru­si, w Pe­ters­bur­gu, Wo­łog­dzie, Ja­ro­sła­wiu, Tam­­bo­wie, Mo­­skwie - w eu­ro­pej­skiej czę­ści Ro­sji, w Bła­go­wiesz­czeń­sku nad Amu­rem i w sto­li­cy Sy­be­rii - Ir­kuc­ku. I ra­zem z ni­mi od­kry­wa­my pol­skie ko­rze­nie ka­to­li­cy­zmu na daw­nych Kre­sach II Rze­czy­po­spo­li­tej oraz w Ro­sji. Ty­sią­ce na­szych Ro­da­ków zapła­ci­ło tam naj­wyż­szą ce­nę za swą wier­ność Ko­ścio­ło­wi i Ojczyź­nie...


Marek A. Koprowski, Po obu strona Uralu, ISBN 83-7192-274-4 , Verbinum, Warszawa 2006, format: 140 x 200 , ss. 363, oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

Ten produkt nie występuje już w magazynie

26,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

Kościół męczenników, czyli Kościół katolicki w krajach byłego ZSRR, odradza się. Dokonuje się to w blaskach Tajemnicy Fatimskiej, ale nie bez przeszkód, zwłaszcza na tzw. kanonicznych terenach prawosławnych. Od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia dzieło ewangelizacji wśród ka­to­li­ków i lu­dzi po­wra­ca­ją­cych do Bo­ga, a po­cho­dzą­cych z ro­dzin ka­to­lic­kich, pro­wa­dzą głów­nie księ­ża die­ce­zjal­ni, za­kon­ni­cy i sio­stry za­kon­­ne, któ­rzy przy­by­wa­ją tam z Pol­ski i in­nych kra­jów. Śle­dząc ko­lej­ne re­por­ta­że i wy­wia­dy za­miesz­czo­ne w tej książ­ce, a jest ich w su­mie czter­na­ście, wę­dru­je­my ra­zem z Au­to­rem i je­go Roz­mów­ca­mi - ka­pła­na­mi i brać­mi ze Zgro­ma­dze­nia Sło­wa Bo­że­go, za­kon­ni­ca­mi ze Zgro­ma­dze­nia Sióstr Słu­żeb­nic Du­cha Świę­te­go i świec­ki­mi z lo­kal­nych wspól­not - po ka­to­lic­kich pa­ra­fiach na Po­do­lu, na Ukra­inie, w Ba­ra­no­wi­czach i oko­li­cach na Bia­ło­ru­si, w Pe­ters­bur­gu, Wo­łog­dzie, Ja­ro­sła­wiu, Tam­­bo­wie, Mo­­skwie - w eu­ro­pej­skiej czę­ści Ro­sji, w Bła­go­wiesz­czeń­sku nad Amu­rem i w sto­li­cy Sy­be­rii - Ir­kuc­ku. I ra­zem z ni­mi od­kry­wa­my pol­skie ko­rze­nie ka­to­li­cy­zmu na daw­nych Kre­sach II Rze­czy­po­spo­li­tej oraz w Ro­sji. Ty­sią­ce na­szych Ro­da­ków zapła­ci­ło tam naj­wyż­szą ce­nę za swą wier­ność Ko­ścio­ło­wi i Ojczyź­nie... SŁOWO OD PROWINCJAŁA Proces „pieriestrojki", który przyczynił się do upadku realnego socjalizmu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, otworzył drogi misyjne na Wschód. Ów „znak czasu" dostrzegła i właściwie odczytała Polska Prowincja Zgromadzenia Słowa Bożego, decydując się na rozpoczęcie pracy ewangelizacyjnej na Białorusi oraz Ukrainie. Pionierami tych misji byli o. Grzegorz Konkol oraz o. Jerzy Mazur. W Wierzbowcu na Ukrainie oraz w Baranowiczach na Białorusi powstały prężne centra ewangelizacyjne, w których spragnieni Boga ludzie mogą odnaleźć, rozwinąć, a także umocnić swoją wiarę. Równocześnie podjęto odbudowę kościołów i struktur parafialnych, katechizację dzieci i młodzieży. Starsze pokolenie często ze łzami w oczach mówiło o cudzie dokonanym przez wszechmogącego Boga. W ciągu kolejnych lat misjonarze werbiści rozpoczynali działalność ewangelizacyjną w Tambowie (1996), Wołogdzie (1996), Moskwie (1997), Sankt Petersburgu (1999) oraz w położonym przy granicy z Chinami Błagowieszczeńsku (1999). W 1997 r. Rada Generalna Zgromadzenia Słowa Bożego utworzyła - na wniosek Prowincji Polskiej - regię Ural, która obejmuje tereny od Brześcia do Władywostoku. Najmłodszymi misjami są Jarosław (2003) i Wołgograd (2005). Na dzień dzisiejszy w regii pracuje 36 werbistów z Polski, Słowacji, Indonezji, Niemiec oraz Indii. Radosną nadzieją napawa fakt, że wkrótce dołączy do nich 10 rodzimych współbraci, którzy w chwili obecnej są na różnych etapach formacji zakonno-misyjnej. Książka pana Marka A. Koprowskiego „Po obu stronach Uralu" jest pasjonującym świadectwem poświęcenia i trudu ewangelizacyjnego podjętego przez służebnice Ducha Świętego i werbistów na terenach byłego ZSRR. Jest to często bardzo niełatwa działalność na obszarach podległych jurysdykcji Kościoła prawosławnego. Prawie codziennie katoliccy misjonarze spotykają się z zarzutami prozelityzmu oraz „importu polskiej wiary", co zresztą mija się z prawdą. Jedną z naczelnych zasad działalności misyjnej jest bowiem prowadzenie dialogu ekumenicznego oraz międzyreligijnego. O takiej postawie otwartości na inne wyznania świadczy wiele podejmowanych w przeszłości i obecnie inicjatyw, zmierzających do braterskiej współpracy w duchu Ewangelii. W opinii wielu wynik tej służby będzie miał znaczący wpływ na obraz Kościoła w trzecim tysiącleciu. Pragnę bardzo serdecznie polecić tę książkę tym wszystkim, którym nie jest obca troska o dzieło misyjne Kościoła. W miłości Słowa Bożego o. Ireneusz Piskorek Prowincjał Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego WPROWADZENIE Niniejsza książka jest plonem mojej przyjaźni ze Zgromadzeniem Słowa Bożego, zadzierzgniętej na początku lat osiem­dziesiątych za sprawą nieżyjącego już śp. o. Eugeniusza Śliwki. Organizował on wówczas w Misyjnym Seminarium Duchow­nym w Pieniężnie sesje eklezjologiczno-misjologiczne i religio­znawcze, cieszące się dużą popularnością. Podejmowały one bardzo ważne dla Kościoła tematy. Przyjeżdżając na sesje po­święcone m.in. Kościołowi katolickiemu w Chinach, teologii wyzwolenia, Karaimom, hinduizmowi, buddyzmowi itp., wzbo­gacałem swą wiedzę, a jednocześnie poznawałem Zgromadzenie, jego charyzmat, duchowość i działalność, a także konkretnych ojców i braci, stanowiących zarówno personel seminarium, jak i misjonarzy przyjeżdżających tam ze wszystkich kontynentów w odwiedziny lub na wypoczynek. Imponowali mi swoją otwar­tością, brakiem zaściankowości i patrzeniem na świat z szerszej niż tylko polskiej perspektywy. Z wieloma zawarłem bliższe znajomości, które z czasem przerodziły się w trwające po dziś dzień przyjaźnie. W 1989 r. byłem świadkiem, jak podczas sesji „Chrześcijań­stwo w Związku Radzieckim w dobie pierestrojki i głasnostii" rodziła się koncepcja zaangażowania Zgromadzenia Słowa Bo­żego na Wschodzie. Później, w nowej już rzeczywistości, przy­glądałem się, jak jest ona realizowana. Na szlakach reporter­skich wędrówek spotkałem wielu, dawnych znajomych, którzy zdecydowali się na podjęcie pracy na Wschodzie. Korzystając z ich zaproszeń, odwiedzałem werbistowskie placówki w rejo­nie Baranowicz na Białorusi, Wierzbowca i Nowej Uszycy na Ukrainie, a później w stolicy Rosji, Moskwie, a także w Wołogdzie i Tambowie. Obserwowałem, jak niewielki dystrykt wscho­dni, kierowany przez o. Jerzego Mazura, przekształca się w dużą regię. która na wniosek jej organizatora została nazwana „Ural". Dużym przeżyciem była dla mnie pierwsza wyprawa na Sy­berię, gdzie w Irkucku o. Jerzy Mazur, wyświęcony tam na bis­kupa, został administratorem apostolskim wschodniej Syberii. Byłem na uroczystości poświęcenia placu pod budowę nowej katedry. Zwiedziłem okolice Irkucka i Bajkału. Po roku, korzystając z zaproszenia biskupa Jerzego, jeszcze raz pojechałem do Irkucka, by szczegółowo relacjonować dla czytelników „Gościa Niedzielnego" budowanie przez niego zrębów nowej diecezji. Odwiedziłem wszystkie funkcjonujące wówczas w administra­turze parafie. Plonem moich wizyt były nie tylko relacje na ła­mach wspomnianego tygodnika, ale również książka Za Bajkałem. Zrządzeniem Opatrzności stała się ona swoistym świadec­twem jego osiągnięć pasterskich na Syberii i Dalekim Wscho­dzie, bowiem tuż po ukazaniu się książki biskup Mazur został wy­dalony z Rosji. Na przełomie wieków Regia Ural Zgromadzenia Słowa Bo­żego - mimo wielu trudności i przeszkód - rozwijała się, two­rząc nowe placówki. Wspólnie z o. Michałem Studnikiem, który właśnie został dyrektorem Wydawnictwa Księży Werbistów VERBINUM, doszliśmy do wniosku, że warto by dotychczasowy „dorobek" Zgromadzenia na Wschodzie udokumentować w formie książkowej. Ojciec Michał ponadto zaproponował, by w pracy tej przybliżyć także działalność zakonnic z misyjnego Zgromadzenia Sióstr Służebnic Ducha Świętego, których posłu­ga w Rosji i na Ukrainie także zaczęła przynosić znaczący plon. Był to zamiar ambitny. By go zrealizować, trzeba było odwie­dzić trzy kraje, dwa kontynenty i przelecieć samolotem kilkana­ście tysięcy kilometrów. Zacząłem swoja wyprawę od Ukrainy, gdzie na Podolu, na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, stanowiących miejsce akcji Ogniem i miecza i Pana Wołodyjowskiego Henryka Sienkiewi­cza, swoje placówki miały zarówno siostry służebnice Ducha Świętego, jak i księża werbiści. Dzięki pomocy o. Adama Kruczyńskiego mogłem odwiedzić wszystkie werbistowskie para­fie. Poznałem specyfikę pracy werbistów i werbistek, a także powikłane losy wiernych z ich parafii, w olbrzymiej większości mających polskie korzenie i często płacących najwyższa cenę za wierność Chrystusowi. Dane mi było nawiedzić na cmentarzu w Wierzbowcu grób ks. Józefa Kuczyńskiego, który w łagrach spędził 17 lat i z heroizmem do końca swych dni służył tutej­szym wiernym, będąc prawdziwym świadkiem wiary. Mogłem podziwiać cichą, mrówczą, ale skuteczną pracę sióstr, mających duże osiągnięcia w katechizacji dorosłych i dzieci, a także na ni­wie charytatywnej. Zobaczyłem piękne naddniestrzańskie krajo­brazy i opisywane przez Henryka Sienkiewicza jary. Poznałem również realia, w jakich werbiści odbudowują zniszczone przez władze sowieckie struktury Kościoła katolickiego. Po kilkuna­stu dniach wróciłem do kraju i zacząłem przygotowywać się do wyjazdu na Białoruś, gdzie w Baranowiczach werbiści zbudo­wali centrum misyjne, a także parafię. Byłem już w tym mieście wiele razy i z prawdziwą przyjemnością jechałem odwiedzić stare kąty. W odróżnieniu od poprzednich wyjazdów ten był bar­dziej skomplikowany. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej skończyły się, niestety, wyjazdy służbowe na stempel AB i trze­ba było wyrabiać wizę. Werbiści w Baranowiczach byli jak zwykle gościnni i dość szybko udało mi się zebrać niezbędny materiał do napisania ob­szernego rozdziału o działalności Zgromadzenia w tym mieście. To miejsce ma swój genius loci. Tu, na dawnych ziemiach Rze­czypospolitej, werbiści założyli drugą po Wieżowce placówkę na Wschodzie. Ówcześni przełożeni chcieli ją rozwijać i nie jest wykluczone, że gdyby nie wojna, to dziś mieściłaby się w Baranowiczach centralna placówka Polskiej Prowincji Zgromadze­nia. Dzięki wyobraźni obecnego ordynariusza ełckiego, biskupa Je­rzego Mazura, stworzony przez niego ośrodek w Baranowiczach odgrywa niezmiernie ważną rolę w Kościele na Białorusi i oddziaływuje na Rosję. To w nim swoje misjonarskie ostrogi zdobywało większość pracujących na Wschodzie polskich werbistów. Z rejonu baranowickiego, najbardziej katolickiego na Białorusi, wywodzi się też sporo werbistowskich powołań. Przez Baranowicze dane mi było przejechać dwa miesiące później jeszcze raz, gdy udawałem się pociągiem do Petersbur­ga. Tutaj znajduje się dom formacyjny, w którym kształcący się w Wyższym Seminarium Duchownym werbistowscy klerycy zdobywają kolejne stopnie swego zakonnego wtajemniczenia. Przebywając w domu powstałym z dwu połączonych i wyre­montowanych mieszkań komunalnych w kamienicy pamiętają­cej czasy, gdy Petersburg był jeszcze stolicą Rosji, towarzyszy­łem przez kilka dni posłudze ojców i braci, zajmujących się wy­chowywaniem werbistowskiego narybku. Obserwowałem rów­nież ich pracę związaniem z budowaniem na obrzeżu miasta do­mu rekolekcyjnego, a także z zakładaniem kolejnej werbistowskiej parafii. Organizując ją, werbiści zaczęli niejako sięgać sa­mych korzeni Kościoła katolickiego nie tylko w Petersburgu, ale i w całej Rosji. Bo w świątyni, przekazanej im przez władze i znajdującej się niegdyś na największym petersburskim cmen­tarzu, zostali pochowani wszyscy metropolici mohylewscy, którzy - rzecz jasna - byli Polakami. W polskie ślady wstąpili werbiści także w kolejnych placów­kach, które odwiedziłem w Wołogdzie i Jarosławiu. Początki parafii w Wołogdzie są bowiem związane z rodziną Korzemowskich (z którą jako dziecko przebywał na wygnaniu przyszły pi­sarz Józef Conrad Korzeniowski), a jarosławskiej - z arcybisku­pem Szczęsnym Felińskim. Przez 20 lat metropolita warszawski przebywał na zesłaniu nad Wołgą, służąc jako kapłan Polakom, którzy w podobny sposób jak on trafili w te strony. W Wołogdzie gościłem także u sióstr służebniczek Ducha Świętego, będących podporą tamtejszej parafii. Wrosły one w pejzaż tego miasta i są bardzo dobrze odbierane przez ludzi ze względu na swą działalność charytatywną. Sporo wrażeń dostarczyła mi wizyta w Tammowie, w którym werbiści stworzyli parafię z prawdziwego zdarzenia. Podczas pobytu w Moskwie odwiedziłem najpierw najstar­szą placówkę werbistowską w stolicy Rosji, potocznie zwaną „Na Tiszynce", a później dom „Na Tagance", przygotowywany na siedzibę regionalatu. Zapoznałem się również ze wszystkimi problemami związanymi z tworzeniem przez werbistów parafii św. Olgi w Moskwie. Odwiedziłem tam również najstarszy w Rosji dom sióstr służebnic Ducha Świętego. Z Moskwy samolotem udałem się do Błagowieszczeńska nad Amurem na Dalekim Wschodzie, gdzie przeżyłem wspania­łą przygodę. Już samo przebywanie w mieście nad Amurem bu­dziło we mnie dreszczyk emocji. Zwłaszcza wieczorem, gdy po drugiej stronie Amuru rozświetlały się neony Heihe. Z mieszka­nia werbistów, znajdującego się na dziewiątym piętrze bloku, stojącego tuż przy granicy, było je doskonale widać. Z Błagowieszczeńska samolotem dotarłem do Irkucka, czyli stolicy diecezji św. Józefa, utworzonej na bazie Administratury Wschodniej Syberii. Tam niejako dokonałem swoistego podsu­mowania udziału werbistów i sióstr służebnic Ducha Świętego w jej powstaniu i rozwoju. Po raz kolejny zobaczyłem Bajkał. Z Irkucka samolotem wróciłem do Moskwy, aby uzupełnić zebrane materiały i przeprowadzić ostatnie rozmowy. Po kilku dniach wróciłem do kraju. W domu mogłem już przystąpić do pisania. Wcześniej jednak przejrzałem cały szereg prac poświęconych Kościołowi katolic­kiemu w Rosji i Związku Radzieckim z fundamentalnymi w tej mierze pracami ks. prof. Romana Dzwonkowskiego SAC na cze­le. Spis najważniejszych opracowań znajduje się na końcu książki. Marek A. Koprowski

Marek A. Koprowski, Po obu strona Uralu, ISBN 83-7192-274-4 , Verbinum, Warszawa 2006, format: 140 x 200 , ss. 363, oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Po obu stronach Uralu

Po obu stronach Uralu

Kościół męczenników, czyli Kościół katolicki w krajach byłego ZSRR, odradza się. Dokonuje się to w blaskach Tajemnicy Fatimskiej, ale nie bez przeszkód, zwłaszcza na tzw. kanonicznych terenach prawosławnych. Od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia dzieło ewangelizacji wśród ka­to­li­ków i lu­dzi po­wra­ca­ją­cych do Bo­ga, a po­cho­dzą­cych z ro­dzin ka­to­lic­kich, pro­wa­dzą głów­nie księ­ża die­ce­zjal­ni, za­kon­ni­cy i sio­stry za­kon­­ne, któ­rzy przy­by­wa­ją tam z Pol­ski i in­nych kra­jów. Śle­dząc ko­lej­ne re­por­ta­że i wy­wia­dy za­miesz­czo­ne w tej książ­ce, a jest ich w su­mie czter­na­ście, wę­dru­je­my ra­zem z Au­to­rem i je­go Roz­mów­ca­mi - ka­pła­na­mi i brać­mi ze Zgro­ma­dze­nia Sło­wa Bo­że­go, za­kon­ni­ca­mi ze Zgro­ma­dze­nia Sióstr Słu­żeb­nic Du­cha Świę­te­go i świec­ki­mi z lo­kal­nych wspól­not - po ka­to­lic­kich pa­ra­fiach na Po­do­lu, na Ukra­inie, w Ba­ra­no­wi­czach i oko­li­cach na Bia­ło­ru­si, w Pe­ters­bur­gu, Wo­łog­dzie, Ja­ro­sła­wiu, Tam­­bo­wie, Mo­­skwie - w eu­ro­pej­skiej czę­ści Ro­sji, w Bła­go­wiesz­czeń­sku nad Amu­rem i w sto­li­cy Sy­be­rii - Ir­kuc­ku. I ra­zem z ni­mi od­kry­wa­my pol­skie ko­rze­nie ka­to­li­cy­zmu na daw­nych Kre­sach II Rze­czy­po­spo­li­tej oraz w Ro­sji. Ty­sią­ce na­szych Ro­da­ków zapła­ci­ło tam naj­wyż­szą ce­nę za swą wier­ność Ko­ścio­ło­wi i Ojczyź­nie...


Marek A. Koprowski, Po obu strona Uralu, ISBN 83-7192-274-4 , Verbinum, Warszawa 2006, format: 140 x 200 , ss. 363, oprawa miękka

Copyright © 2021 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl