Cywilizacja nr 46 'Sztuka dla wychowania' Zobacz większe

Cywilizacja nr 46 "Sztuka dla wychowania"

„Gdzie jest człowiek, tam jest i sztuka"

Na okładce „Cywilizacji", którą dziś oddajemy do rąk Państwa, widnieje hasło przewodnie numeru: „Sztuka dla wychowania". Istota tego hasła najpełniej, a i najpiękniej - jak na zagadnienie związane ze sztuką przystało - wyraża się w słowach naszych wybitnych twórców doby romantyzmu.
A. Mickiewicz w jednym ze swoich wykładów w Collège de France przekonywał słuchaczy, że „tylko to dzieło jest coś warte, z którego człowiek może się poprawić i mądrości nauczyć". Z kolei C. K. Norwid w Promethidionie pisał, iż: „Kształtem miłości piękno jest - i tyle / Ile ją człowiek oglądał na świecie, / W ogromnym Bogu - albo w sobie - pyle / Na tego Boga wystrojonym dziecię; / Tyle o pięknem człowiek wie i głosi - / Choć każdy w sobie cień pięknego nosi / I każdy - każdy z nas - tym piękna pyłem".
Mickiewicz w cytowanej wypowiedzi odniósł się do pedagogicznej funkcji dzieł sztuki, Norwid w przytoczonej strofie poematu - do duchowego obcowania z nimi, jako darami Boga dla człowieka, którego Wszechmocny stworzył na swój obraz i podobieństwo. Rozważania na temat piękna, jakiego wyrazicielką jest sztuka w obu powyższych wymiarach, wypełniają strony naszego kwartalnika. Znajdą na nich Państwo zarówno rozprawkę filozoficzną o tym, dlaczego człowiek potrzebuje sztuki, jak studium o. Woronieckiego o wychowawczym znaczeniu liturgii eucharystycznej, ponadto opracowania dotyczące jakże istotnej dziś kwestii związanej z rolą sztuki w procesie edukacji i wychowania dzieci oraz młodzieży.
Zapraszamy również do lektury licznych ciekawych, z wielkim znawstwem przedmiotu napisanych artykułów na temat literatury pięknej, czytelnictwa, muzyki, a także plastyki. Szczególnie rekomendujemy bogaty w reprodukcje materiał o ilustrujących Złotą Legendę grafikach M. Hiszpańskiej-Neuman. Wierzymy, że ów szeroki wachlarz zagadnień związanych z głównym tematem pozwoli Państwu uporządkować własne poglądy na temat roli sztuki nie tylko w wychowaniu, ale w ogóle - w życiu, tak, aby jak najszczerzej móc powtórzyć za Norwidem: „Bo nie jest światło, by pod korcem stało / Ani sól ziemi dla przypraw kuchennych, / Bo piękno na to jest, by zachwycało / Do pracy - praca, by się zmartwychwstało".

Z takim przeświadczeniem życzymy Państwu lektury miłej i owocnej.
REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2013, ss. 208, format: 166 x 240 , miękka oprawa

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

25,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

„Gdzie jest człowiek, tam jest i sztuka"

Na okładce „Cywilizacji", którą dziś oddajemy do rąk Państwa, widnieje hasło przewodnie numeru: „Sztuka dla wychowania". Istota tego hasła najpełniej, a i najpiękniej - jak na zagadnienie związane ze sztuką przystało - wyraża się w słowach naszych wybitnych twórców doby romantyzmu.
A. Mickiewicz w jednym ze swoich wykładów w Collège de France przekonywał słuchaczy, że „tylko to dzieło jest coś warte, z którego człowiek może się poprawić i mądrości nauczyć". Z kolei C. K. Norwid w Promethidionie pisał, iż: „Kształtem miłości piękno jest - i tyle / Ile ją człowiek oglądał na świecie, / W ogromnym Bogu - albo w sobie - pyle / Na tego Boga wystrojonym dziecię; / Tyle o pięknem człowiek wie i głosi - / Choć każdy w sobie cień pięknego nosi / I każdy - każdy z nas - tym piękna pyłem".
Mickiewicz w cytowanej wypowiedzi odniósł się do pedagogicznej funkcji dzieł sztuki, Norwid w przytoczonej strofie poematu - do duchowego obcowania z nimi, jako darami Boga dla człowieka, którego Wszechmocny stworzył na swój obraz i podobieństwo. Rozważania na temat piękna, jakiego wyrazicielką jest sztuka w obu powyższych wymiarach, wypełniają strony naszego kwartalnika. Znajdą na nich Państwo zarówno rozprawkę filozoficzną o tym, dlaczego człowiek potrzebuje sztuki, jak studium o. Woronieckiego o wychowawczym znaczeniu liturgii eucharystycznej, ponadto opracowania dotyczące jakże istotnej dziś kwestii związanej z rolą sztuki w procesie edukacji i wychowania dzieci oraz młodzieży.
Zapraszamy również do lektury licznych ciekawych, z wielkim znawstwem przedmiotu napisanych artykułów na temat literatury pięknej, czytelnictwa, muzyki, a także plastyki. Szczególnie rekomendujemy bogaty w reprodukcje materiał o ilustrujących Złotą Legendę grafikach M. Hiszpańskiej-Neuman. Wierzymy, że ów szeroki wachlarz zagadnień związanych z głównym tematem pozwoli Państwu uporządkować własne poglądy na temat roli sztuki nie tylko w wychowaniu, ale w ogóle - w życiu, tak, aby jak najszczerzej móc powtórzyć za Norwidem: „Bo nie jest światło, by pod korcem stało / Ani sól ziemi dla przypraw kuchennych, / Bo piękno na to jest, by zachwycało / Do pracy - praca, by się zmartwychwstało".

Spis treści

 

Tytułem wstępu…

„Gdzie jest człowiek, tam jest i sztuka”

 

Myśl CYWILIZACJI

Henryk Kiereś Pedagogika a sztuka

Pedagogika jest sztuką wychowania, a wychowanie polega na aktualizacji osobowych doskonałości człowieka. Doskonałości te są możnościami, a ponieważ to, co jest w możności, jest brakiem dopóty, dopóki nie znajdzie się w akcie, sztuka wychowania usuwa braki. Pedagogika jest sztuką nadrzędną wobec innych sztuk – w jakim sensie? Odpowiedź wydaje się prosta: celem pedagogiki jest m.in. aktualizacja cnoty sztuki w wychowanku. Cel ten może pedagogika realizować dzięki praktyce (ćwiczeniu) w sztuce oraz dzięki nauczaniu zasad pomocnych w wytwarzaniu i przekazywaniu wiedzy o tworzywie i jego sposobach wykorzystania. Równie ważne będzie wyjaśnienie, dlaczego należy poznać sztukę, doświadczyć trudu jej uprawiania i dlaczego należy dbać o nią? W jakiej mierze sztuka przyczynia się do aktualizacji osobowego życia człowieka?

Jej rola w budowaniu tego życia jest znaczna; sztuka wyrasta z poznania i z miłości do tego, co podmiotowo i przedmiotowo doskonałe; stawia człowieka przed wyborem, a więc daje mu sposobność zrealizowania wolności i odpowiedzialności; stawiając przed wyborem sprawia, że człowiek staje się podmiotem praw twórczych; integrując powyższe strony życia duchowego człowieka pozwala mu pozyskać pożądaną i poszukiwaną przez niego jedność-tożsamość (samoidentyfikację) i – co ważniejsze – pozwala mu poznać własną transcendencję nad naturą oraz nad własnymi wytworami, a w związku z tym doświadczyć, że zastany świat wraz z ludzkimi dziełami jest niezbędny, ale że nie stanowi on kresu-celu jego życia osobowego; w sztuce jest to dostrzegalne w postaci swoistego nienasycenia i nostalgii za czymś ostatecznie doskonałym.

Pedagog powinien również uwrażliwić wychowanka na to, czego dziś się prawie wcale nie dostrzega, a mianowicie na fakt, że sztuka to nie jest bezinteresowne „co” i „jakie”, lecz że poprzez swoje wytwory wraca ona do świata i że w tym świecie wywołuje rzeczywiste i niekiedy głębokie zmiany. To oczywiście każe zwrócić uwagę na moment odpowiedzialności artysty za własną sztukę, szczególnie wobec jej adresatów. Problem odpowiedzialności w sztuce wymaga odsłonięcia racji bytu sztuki, a więc tego, że służy ona usuwaniu braków, a nie ich pomnażaniu w świecie i w kulturze. Nowożytna i współczesna estetyka do tego stopnia zautomatyzowały sztukę, że zapomniano, iż wyrasta ona z ludzkiego poznania, że jest ona tego poznania obrazem i wyrazem, a poznanie to może być błędne lub fałszywe, co prowadzi do tej konsekwencji, iż jego fałszywość jest dziedziczona przez pochodne od niego dzieła. Znakomitą ilustracją tej zależności jest sztuka postmodernistyczna, tzw. antysztuka, która właśnie wyrasta z fałszywej wizji rzeczywistości i skrajnie jednostronnej teorii sztuki. Tego rodzaju działalność artystyczna to zbiorowe samooszustwo i wyprowadzanie kultury na poznawcze manowce. Świadomy tego pedagog odsłoni przed swym wychowankiem tło historyczne i filozoficzne antysztuki, genezę ideową postmodernizmu, a tym samym zdemaskuje jego bezpodstawne roszczenia do roli jedynej alternatywy dla współczesności. Wykaże zarazem na konkretnym przypadku, że kształt kultury i cywilizacji nie jest pochodny od anonimowych sił kosmologicznych czy historycznych, lecz że jest całkowicie zależny od tego, co człowiek poznał i co uznał za konieczne. Postmodernizm jest zawieszony na fałszu, a na fałszu niczego się nie zbuduje. Wbrew popularnej dziś opinii twierdzę, że sztuka postmodernistyczna rzuca pedagogice wyłącznie wyzwanie tego rodzaju. Kto jest innego zdania, ten powinien pamiętać, że mody przemijają i że pozostają po nich stosy „uczonej” makulatury jako smutny dokument wyboru jałowego traktu dla kolejnego pokolenia; minione 50 lat w dziejach polskiej pedagogiki to bezdyskusyjne świadectwo trafności powyższej prognozy. Należy życzyć sobie i pedagogom, aby ta prognoza się nie sprawdziła.

 

Służyć PRAWDZIE

ks. Bogdan Czupryn Po co człowiek potrzebuje sztuki?

Człowiek żyje na styku natury i kultury. Jedno i drugie posiada istotny wpływ na jakość życia. Jedno i drugie potrafi fascynować, ale też i przerażać. Na co dzień korzystamy z wielu wytworów ludzkich. Wśród nich szczególne miejsce zajmują dzieła sztuki. Wyrazem ich wyjątkowości jest elitarność; nie wszyscy je tworzą, nie każdy w jednakowy sposób potrafi z nich korzystać. Co więcej, obcowanie ze sztuką traktowane jest ciągle jako nobilitacja. Możemy też zaobserwować dość powszechne pragnienie, aby doświadczyć czegoś naprawdę wartościowego, obejrzeć dobry film, posłuchać dobrej muzyki, a więc spotkać się z takim dziełem człowieka, które daje coś więcej, niż powierzchowną rozrywkę, które nie tylko cieszy oczy, ale również porusza duszę. A przy tym razi nas tandeta czy powierzchowny blichtr. To wszystko pokazuje, że człowiek potrzebuje sztuki i jest to – przynajmniej na poziomie oczekiwań, choć niekoniecznie na płaszczyźnie realizacji – pragnienie powszechne.

Z tego jednak nie wynika, że równie powszechne jest właściwe rozumienie samej sztuki. Wystarczy zapytać siebie, co uważam za wybitne dzieło sztuki, by zobaczyć, jak niełatwo określić, dlaczego jednym wytworom przypisujemy zaszczytne miano dzieła sztuki, a innym tego odmawiamy. Kto powinien o tym decydować? Czy należy odwoływać się do oceny ogółu, czy raczej zdać się na opinię specjalistów? Gdybyśmy przystali na ogół, od razu pojawia się wątpliwość, jak mierzyć jego opinię? Jaki procent akceptacji byłby wymagany? Jeżeli już wskażemy na specjalistów, musimy z konieczności rozstrzygnąć, w oparciu o jakie kryteria kształtują swoje poglądy, konsekwentnie – na ile ich osąd jest obiektywny i kto w ogóle jest specjalistą? To prawda, że nie każdy potrafi docenić kunszt, czy geniusz twórcy, ale prawdą też jest, że ocena ekspertów musi posiadać swoje obiektywne uzasadnienie. W przeciwnym razie trudno byłoby przyjąć, że coś jest dziełem sztuki obiektywnie, na stałe, niezależnie od opinii tych czy innych gremiów. A przecież takich „stałych” dzieł sztuki mamy bardzo wiele i nie sposób temu zaprzeczyć. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie utrzymywał, że – powiedzmy – rzeźba Michała Anioła przestała być dziełem sztuki, bo tak ustaliło grono specjalistów. Bez umniejszania wagi opinii znawców sztuki musimy podkreślić, że to nie oni nadają wytworom artystycznym walor dzieła. Owszem, bardzo często potrafią to pokazać, odpowiednio wypromować, ale niemniej ostatecznych racji dla rzeczywistego bycia dziełem sztuki trzeba poszukać gdzie indziej. Co zatem sprawia, że określone wytwory uznaje się za dzieła sztuki? Co trzeba zobaczyć w konkretnej rzeźbie czy obrazie, czego doświadczyć, aby stwierdzić „to jest rzeczywiście dzieło sztuki”.

Pierwsza odpowiedź, jaka się narzuca, wskazuje na piękno: dzieło sztuki musi być rzeczywiście piękne. Od razu pojawia się jednak wątpliwość związana z jego rozumieniem. Obserwacja potoczna poświadcza, że różni ludzie bardzo różnie ujmują piękno. Czy piękno ma charakter obiektywny, czy raczej w jakiś sposób tworzy się dopiero w spotkaniu z dziełem sztuki? Dodatkową trudnością dla precyzyjnego rozumienia piękna jest różnorodność wytworów artystycznych – o czym wspomina M. A. Krąpiec. Trudno znaleźć jedną miarę piękna dla tak odmiennych dzieł jak obraz, rzeźba, poezja, taniec czy śpiew. Poniekąd inaczej piękne jest każde z nich. Nie sposób utożsamić piękna domu z pięknem śpiewu, a mimo to o jednym i o drugim mówimy, że jest piękne. Powstaje zatem pytanie: czy istnieje jakaś obiektywna miara, jakieś ogólne uzasadnienie dla tego typu recepcji? Czy mimo zasygnalizowanych wyżej trudności możliwa jest obiektywna koncepcja piękna, która pozwoliłaby orzekać o jednych wytworach artystycznych, że są rzeczywiście piękne, a o innych, że takimi nie są?

W historii estetyki pojawiły się różne próby. Ze względu na charakter niniejszego przedłożenia nie podejmujemy się próby ich prezentacji, a tym bardziej oceny. Przyjmujemy natomiast rozwiązanie św. Tomasza z Akwinu, które pojawia się w kontekście realistycznej wizji świata. Chodzi nam przecież o rozumienie rzeczywistego piękna, stąd też droga zaproponowana przez Akwinatę jawi się jako najbardziej właściwa. Według niego, piękne jest to, co ujrzane zachwyca. Zwrócenie uwagi na zachwyt jest bliskie potocznemu doświadczeniu; trudno sobie wyobrazić sytuację przeciwną, a mianowicie, że coś jest piękne ale nie zachwyca. Czy jednak kategoria zachwytu, rozumiana jako reakcja podmiotu, wystarczy, aby pokazać, czym piękno jest w ogóle? Aby ten problem rozwikłać, trzeba zatrzymać się nad samym zachwytem. Czy w tym przeżyciu – bądź, co bądź subiektywnym – potrafimy odnaleźć obiektywną miarę piękna? A może tylko sugestie – w jakim kierunku dalej poszukiwać?

Opis zachwytu nie jest łatwy ze względu na wielość sytuacji, w których mamy z nim do czynienia. Spróbujmy dokonać najpierw klasyfikacji negatywnej, a więc pokazać, z jakimi przeżyciami nie należy utożsamiać zachwytu. I tak, musimy odróżnić go najpierw od przelotnej egzaltacji, czy też fascynacji. Również spontaniczne przeżycie przyjemności zmysłowej trzeba wykluczyć. W ogóle, krótkotrwałe, choć intensywne doznania zmysłowe budzące lęk, czy szokujące swoją agresywnością nie mogą być traktowane jako zachwyt. Owszem, budzą podziw, powodują określone reakcje ruchowe, wpływają na relacje do innych, ale nie na tym polega zachwyt. Doświadczenie potoczne pokazuje, że zachwyt rodzi się jako skutek dłuższego i bardziej zorganizowanego poznania konkretnego dzieła. Na określenie tej relacji używamy nazwy kontemplacja. Domaga się ona skupienia i całościowego zaangażowania; nie można poprzestać na poziomie wyłącznie doznań zmysłowych. Często niezbędna jest cisza, a nawet samotność. Celem takiego odniesienia będzie ujęcie przesłania, które „zmusza do myślenia” czy też „porusza do głębi”. Chodzi zatem o to, aby „zobaczyć” coś więcej, niż układ materii, ująć to, co on wyraża. Odczytanie ponadmaterialnego wymiaru dzieła budzi zachwyt, a wymiernym jego wyrazem będzie swoiście rozumiane trwanie przy poznawanym przedmiocie. Można zaryzykować twierdzenie, że kontemplacja wiąże ze swoim przedmiotem.

Przytoczony dość ogólny opis zachwytu pozwala jednak rozstrzygnąć dwie ważne sprawy. Po pierwsze – pokazuje, że przeżycie zachwytu jest realnym doświadczeniem człowieka jako takiego. Po drugie – wskazuje, że ostatecznych racji zachwytu trzeba szukać w głębi bytu, który jest przedmiotem kontemplacji, a nie w samym jej akcie. Niezależnie od tego, jakbyśmy nie próbowali obiektywnie opisywać sytuacji zachwytu, nie możemy go traktować jako wyłącznego kryterium piękna. Zachwyt nie zatrzymuje na sobie, lecz odnosi do przedmiotu, który wyraża. Stąd też w przytoczonej wcześniej definicji św. Tomasz podkreśla, że zachwyca to, co ujrzane, a więc to, co istnieje niezależnie od aktu poznania, co stanowi obiektywne uposażenie bytu. Rzeczywistego piękna trzeba szukać w samym bycie, a nie poza nim. Musimy zatem zapytać: co powinno zawierać w sobie dzieło artystyczne, aby było piękne i jako takie budziło zachwyt? Odpowiedź na to pytanie domaga się refleksji metafizycznej, która rozstrzyga, co w ogóle decyduje o rzeczywistym pięknie tego wszystkiego, co realnie istnieje. Metafizyka podkreśla, że piękno stanowi transcendentalny wymiar bytu: wszystko, co istnieje jako synteza intelektu i woli, a więc jako synteza prawdy i dobra – jest piękne. Nie ulega wątpliwości, że to transcedentalne rozumienie piękna trzeba mieć stale na uwadze, aby pokazać rzeczywiste piękno w dziele sztuki. Piękno estetyczne, piękno wytworów artystycznych, nie może być przecież istotnie różne od piękna w ogóle, od piękna, które wyraża sposób istnienia tego, co realne. W przeciwnym razie byłoby nierozpoznawalne.

Aby przejść – jeśli można tak powiedzieć – z poziomu piękna metafizycznego do piękna estetycznego trzeba pokazać, co w podstawowym wymiarze ujawnia dzieło sztuki.

Według Krąpca twórczość artystyczna wyraża przede wszystkim transcendencję człowieka, w tym wypadku twórcy. Czyni to w tym sensie, bo pokazuje, w jaki sposób artysta panuje nad materią, przekracza ją, organizuje i poddaje prawom własnego ducha. Wspomniane panowanie ma charakter celowy, czemuś służy; nie jest wartością samą w sobie. Artysta chce powiedzieć o czymś ważnym, podzielić się swoim widzeniem, odczuwaniem tego, co dla niego istotne. Jednym słowem, odnosi się do wartości duchowych, czyli takich, które są niezbędne dla osobowego rozwoju i jako takie nadają sens ludzkiemu życiu. Stąd też przekaz artystyczny winien służyć człowiekowi: do czegoś zachęcać, przed czymś przestrzegać. Sztuka realistyczna będąca swoistym rodzajem służby człowiekowi pozwala lepiej zobaczyć – i pewnie też zrealizować – takie wartości, jak przyjaźń, bohaterstwo, miłość, odwaga itp. Pokazuje też wartość obcowania z przyrodą, ubogacania się jej pięknem. Ukazanie tych wartości, gdzie narzędziem jest wspomniane wcześniej panowanie nad materią (dźwięku czy farby), będzie czytelne dla odbiorcy wówczas, gdy ujawni syntezę prawdy i dobra. I tu wracamy poniekąd do metafizycznej koncepcji piękna. W taki sposób artysta musi zapanować nad materią, aby dokonać wspomnianej syntezy. Trzeba pokazać prawdę o danej wartości przedstawiając konkretną sytuację np. cierpienie tej oto matki. Pokazać prawdę, to również odsłonić nowe aspekty, które są niedostępne w innej formie przekazu. A dobro? Dobro związane jest z celem. Artysta zatem musi rozstrzygnąć, w jakim celu tworzy dzieło. Czy pragnie promować określoną wartość, zmuszać do myślenia nad daną sprawą, ostrzegać, uwrażliwiać itp. Czasami można usłyszeć od artystów, że nie przyświeca im żaden wzniosły cel, nie zamierzają zbawiać świata, a tworzą, bo czują taką potrzebę. Niemniej, jeżeli tworzą, jeżeli dzielą się swoim widzeniem czy przeżywaniem różnych wartości, to oznacza, że chcą tego, że w jakiejś mierze liczą, iż będzie to dla innych pomocne lub ważne. Artysta, który nie chce nic wyrazić i działa bez celu, raczej nie zasługuje na to zaszczytne miano.

 

Zbigniew Pańpuch Spory o sprawiedliwość a podstawy cywilizacji łacińskiej

 

Spełniać DOBRO

Barbara Kiereś Wzory wychowawczego mistrzostwa: J. Woroniecki, F. W. Bednarski  

Katarzyna Braun Zatroskany o przygotowanie do życia w rodzinie

(Wspomnienie w 10. rocznicę śmierci ks. prof. dr. hab. Józefa Wilka SDB)

Spotkanie z Mistrzem w sztuce filozofowania – z ks. prof. Andrzejem Maryniarczykiem SDB rozmawia Anna Zalewska

Eugeniusz Sakowicz O etosie uniwersytetu wczoraj i dziś        

Krzysztof Warecki Nauczyciel jako funkcjonariusz ideologii    

Marta Buk-Cegiełka Edukacja kulturalna dzieci na kolejnych etapach rozwoju

Justyna Truskolaska Kryzys czytelnictwa? Jak zachęcić dzieci i młodzież do czytania książek?

Marek Czachorowski Deprawacja seksualna przez sztukę

Teresa Mazur „A na ścianach – antenaty…”    

 

SZTUKA jest trudna

Jan Paweł II List do artystów      

Tomasz Górka Postać Adama oraz problem miłości w dramatach Karola Wojtyły

ks. Paweł Maciąg Artyzm ikonografii Złotej Legendy w ujęciu Marii Hiszpańskiej-Neumann

Elżbieta Skrzypek „... i na naszej ziemi powstają geniusze”. Muzyczne dzieciństwo Chopina i Wieniawskiego                

Temida Stankiewicz-Podhorecka Antywychowawcza rola dzisiejszego teatru

Łukasz Burkiewicz Sztuka dla wychowania. Architektura gotycka na średniowiecznym Cyprze jako element latynizacji    

 

Cywilizacyjne ROZMAITOŚCI

Natalia Miduch Aspiracje kulturalne Polaków

Piotr R. Mazur Z Dekalogiem przez lekturę

Artystyczne dziedzictwo Kossaków – z Anną Fenby Taylor rozmawia Anna Zalewska

Z życia INSTYTUTU EDUKACJI NARODOWEJ

Piotr R. Mazur Lubelskie Sokołypod wierchami  

 

Recenzje

Dorota Heck Strukturalista ponad systemem

Katarzyna Stępień Czy rodzina może być szkołą?


ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2013, ss. 208, format: 166 x 240 , miękka oprawa

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Cywilizacja nr 46 "Sztuka dla wychowania"

Cywilizacja nr 46 "Sztuka dla wychowania"

„Gdzie jest człowiek, tam jest i sztuka"

Na okładce „Cywilizacji", którą dziś oddajemy do rąk Państwa, widnieje hasło przewodnie numeru: „Sztuka dla wychowania". Istota tego hasła najpełniej, a i najpiękniej - jak na zagadnienie związane ze sztuką przystało - wyraża się w słowach naszych wybitnych twórców doby romantyzmu.
A. Mickiewicz w jednym ze swoich wykładów w Collège de France przekonywał słuchaczy, że „tylko to dzieło jest coś warte, z którego człowiek może się poprawić i mądrości nauczyć". Z kolei C. K. Norwid w Promethidionie pisał, iż: „Kształtem miłości piękno jest - i tyle / Ile ją człowiek oglądał na świecie, / W ogromnym Bogu - albo w sobie - pyle / Na tego Boga wystrojonym dziecię; / Tyle o pięknem człowiek wie i głosi - / Choć każdy w sobie cień pięknego nosi / I każdy - każdy z nas - tym piękna pyłem".
Mickiewicz w cytowanej wypowiedzi odniósł się do pedagogicznej funkcji dzieł sztuki, Norwid w przytoczonej strofie poematu - do duchowego obcowania z nimi, jako darami Boga dla człowieka, którego Wszechmocny stworzył na swój obraz i podobieństwo. Rozważania na temat piękna, jakiego wyrazicielką jest sztuka w obu powyższych wymiarach, wypełniają strony naszego kwartalnika. Znajdą na nich Państwo zarówno rozprawkę filozoficzną o tym, dlaczego człowiek potrzebuje sztuki, jak studium o. Woronieckiego o wychowawczym znaczeniu liturgii eucharystycznej, ponadto opracowania dotyczące jakże istotnej dziś kwestii związanej z rolą sztuki w procesie edukacji i wychowania dzieci oraz młodzieży.
Zapraszamy również do lektury licznych ciekawych, z wielkim znawstwem przedmiotu napisanych artykułów na temat literatury pięknej, czytelnictwa, muzyki, a także plastyki. Szczególnie rekomendujemy bogaty w reprodukcje materiał o ilustrujących Złotą Legendę grafikach M. Hiszpańskiej-Neuman. Wierzymy, że ów szeroki wachlarz zagadnień związanych z głównym tematem pozwoli Państwu uporządkować własne poglądy na temat roli sztuki nie tylko w wychowaniu, ale w ogóle - w życiu, tak, aby jak najszczerzej móc powtórzyć za Norwidem: „Bo nie jest światło, by pod korcem stało / Ani sól ziemi dla przypraw kuchennych, / Bo piękno na to jest, by zachwycało / Do pracy - praca, by się zmartwychwstało".

Z takim przeświadczeniem życzymy Państwu lektury miłej i owocnej.
REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2013, ss. 208, format: 166 x 240 , miękka oprawa

Copyright © 2022 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl