Cywilizacja nr 44 'Demoralizacja władzy' Zobacz większe

Cywilizacja nr 44 "Demoralizacja władzy"

O władzy, która szkodzi
Powiedzenie J. E. Actona (1834-1902), brytyjskiego historyka i dyplomaty, głoszące, iż „władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie" jest z pewnością znane również Czytelnikom „Cywilizacji", gdyż przytaczaliśmy je już przy innej okazji. Dziś wracamy do niego, aby zapytać: Dlaczego władza demoralizuje? Odpowiedź brzmi krótko i jednoznacznie: władza demoralizuje, ponieważ sama jest zdemoralizowana! Treści wypełniające niniejszy numer „Cywilizacji" są wnikliwym komentarzem do powyższej odpowiedzi. Na łamach naszego kwartalnika Czytelnicy znajdą dziś przede wszystkim szeroko potraktowane definicje władzy, moralności i jej zaprzeczenia, czyli demoralizacji, a w oparciu o nie - rozwinięcie licznych, potraktowanych ogólnie lub cząstkowo aspektów głównego tematu, odnoszących się do filozofii, religii, historii, socjologii, prawa, etyki, gospodarki, a nawet literatury i współczesnej sztuki filmowej.

Władza nie jest bezosobowa. Jej teorię i mechanizmy działania tworzyli na przestrzeni wieków i dziś tworzą ludzie znani z imienia i nazwiska, toteż w rozważaniach naszych Autorów pojawia się cała galeria postaci. Do pozytywnych należą m.in. średniowieczny rektor Jagiellońskiej Alma Mater, Paweł Włodkowic, twórca do dziś aktualnej koncepcji ius gentium i bł. Jan Paweł II, głoszący swego czasu przed Zgromadzeniem Ogólnym NZ potrzebę współczesnej formuły tego prawa. W większej liczbie ukazani zostali ci wszyscy, którzy przyczyniali się i przyczyniają do demoralizacji władzy, m.in. twórcy fałszywych ideologii: Th. Hobbes, J.-J. Rousseau i K. Marks oraz współcześni ich chwalcy i naśladowcy, zwłaszcza ci z kręgu A. Michnika. Szczególnej uwadze Państwa polecamy materiały skłaniające do zastanowienia się nad aktualnym etosem polityka sprawującego władzę, bo to przecież my wszyscy, jako elektorat, decydujemy, kto staje u sterów ojczyzny. Rzeczywistość ostatnich lat wykazała jednak, że jesteśmy elektoratem omylnym, zaś znaną, złowróżbną apostrofę o „nierządnym królestwie" z Odprawy posłów greckich J. Kochanowskiego można, niestety, odnieść i do naszych czasów: „O nierządne królestwo i zginienia bliskie, / Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość / ma miejsca, ale wszystko złotem kupić trzeba! / Jeden to marnotrawca umiał spraktykować, / Że jego wszeteczeństwa i łotrowskiej sprawy / Od małych aż do wielkich wszyscy jawnie bronią, / Nizacz prawdy nie mając, ani końca patrząc, / Do którego rzeczy przyjść za ich radą muszą".

Wierząc jednak, że czas spędzony z „Cywilizacją" pozwoli Państwu odkryć wszystkie pułapki zdemoralizowanej władzy „nierządnego królestwa" oraz wskaże, jak bronić przed nimi siebie i ojczyznę - życzymy owocnej lektury! REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2013, ss. 208, format: 166x24,  oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

25,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

O władzy, która szkodzi
Powiedzenie J. E. Actona (1834-1902), brytyjskiego historyka i dyplomaty, głoszące, iż „władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie" jest z pewnością znane również Czytelnikom „Cywilizacji", gdyż przytaczaliśmy je już przy innej okazji. Dziś wracamy do niego, aby zapytać: Dlaczego władza demoralizuje? Odpowiedź brzmi krótko i jednoznacznie: władza demoralizuje, ponieważ sama jest zdemoralizowana! Treści wypełniające niniejszy numer „Cywilizacji" są wnikliwym komentarzem do powyższej odpowiedzi. Na łamach naszego kwartalnika Czytelnicy znajdą dziś przede wszystkim szeroko potraktowane definicje władzy, moralności i jej zaprzeczenia, czyli demoralizacji, a w oparciu o nie - rozwinięcie licznych, potraktowanych ogólnie lub cząstkowo aspektów głównego tematu, odnoszących się do filozofii, religii, historii, socjologii, prawa, etyki, gospodarki, a nawet literatury i współczesnej sztuki filmowej.

Władza nie jest bezosobowa. Jej teorię i mechanizmy działania tworzyli na przestrzeni wieków i dziś tworzą ludzie znani z imienia i nazwiska, toteż w rozważaniach naszych Autorów pojawia się cała galeria postaci. Do pozytywnych należą m.in. średniowieczny rektor Jagiellońskiej Alma Mater, Paweł Włodkowic, twórca do dziś aktualnej koncepcji ius gentium i bł. Jan Paweł II, głoszący swego czasu przed Zgromadzeniem Ogólnym NZ potrzebę współczesnej formuły tego prawa. W większej liczbie ukazani zostali ci wszyscy, którzy przyczyniali się i przyczyniają do demoralizacji władzy, m.in. twórcy fałszywych ideologii: Th. Hobbes, J.-J. Rousseau i K. Marks oraz współcześni ich chwalcy i naśladowcy, zwłaszcza ci z kręgu A. Michnika. Szczególnej uwadze Państwa polecamy materiały skłaniające do zastanowienia się nad aktualnym etosem polityka sprawującego władzę, bo to przecież my wszyscy, jako elektorat, decydujemy, kto staje u sterów ojczyzny. Rzeczywistość ostatnich lat wykazała jednak, że jesteśmy elektoratem omylnym, zaś znaną, złowróżbną apostrofę o „nierządnym królestwie" z Odprawy posłów greckich J. Kochanowskiego można, niestety, odnieść i do naszych czasów: „O nierządne królestwo i zginienia bliskie, / Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość / ma miejsca, ale wszystko złotem kupić trzeba! / Jeden to marnotrawca umiał spraktykować, / Że jego wszeteczeństwa i łotrowskiej sprawy / Od małych aż do wielkich wszyscy jawnie bronią, / Nizacz prawdy nie mając, ani końca patrząc, / Do którego rzeczy przyjść za ich radą muszą".

Wierząc jednak, że czas spędzony z „Cywilizacją" pozwoli Państwu odkryć wszystkie pułapki zdemoralizowanej władzy „nierządnego królestwa" oraz wskaże, jak bronić przed nimi siebie i ojczyznę - życzymy owocnej lektury! REDAKCJA

Tytułem wstępu…

O władzy, która szkodzi

Myśl CYWILIZACJI

Henryk Kiereś Demokracja: partie czy stany?

Artykuł przedstawia przejawy kultu demokracji, a także przykłady nadużyć tego sformułowania w różnych socjalizmach. Opisuje też spór o „jedynie słuszny model demokracji” oraz okres transformacji ustrojowej w Polsce. Autor zastanawia się również czy demokracja wielopartyjna wnosi do polityki zmiany jakościowe. Zaznacza, iż Polska nie jest własnością żadnej partii, dlatego należy wziąć odpowiedzialność za losy kraju.

Służyć PRAWDZIE

Mieczysław A. Krąpiec OP Odpowiedzialność chrześcijanina za politykę

Paweł Tarasiewicz Istota demoralizacji w świetle realizmu filozoficznego

W artykule została przedstawiona analiza zjawiska demoralizacji oraz wpływu filozofii w jej badaniach. Autor przytacza także analizę pojęcia moralności. Podkreśla rozbieżność między postępowaniem człowieka a jego moralnością. Odnosi się do pesymistycznego stanowiska T. Hobbesa dotyczącego egoizmu natury ludzkiej oraz pozytywnej myśli J. J. Rousseau o dobrej naturze bytu ludzkiego. Konfrontuje je z poglądami K. Marksa. Opisuje również skutki demoralizacji.

Jacek Bartyzel Problem sekularyzacji władzy i polityki

Artykuł wskazuje na myśl filozoficzną Th. Hobbesa jako źródło sekularystycznego błędu w polityce; nakreśla poglądy głównych katolickich krytyków liberalizmu (Cortés, Schmidt, Peterson), który podporządkował sobie nowoczesne państwo w ciągu ostatnich dwóch stuleci. Zbigniew Pańpuch Podstawy starożytnego myślenia o władzy politycznej

Artykuł opisuje powiązania polityki z ludzką moralnością. Zarysowuje też problematykę państwa i ustroju według Platona i Arystotelesa. Przedstawia różnice między państwem współczesnym a starożytnym polis, a także wskazuje na realizację wzorcowej polis. Skupia się także na problemie „państwa prawa”, wymaganiach dla sprawujących władzę oraz wylicza skutki braku króla, będącego prawdziwym politykiem. Autor przywołuje fragmenty z Państwa Platona.

Rafał Charzyński Polski wkład w teorię polityki i cywilizacji

Artykuł poświęcony jest doktrynie występującej w rodzimej polityce, czyli ius gentium. Ta XV-wieczna koncepcja, stworzona przez Stanisława ze Skarbimierza oraz Pawła Włodkowica, skupia prawa naturalne (np. prawo do zachowania własnego istnienia, zakaz stosowania okrucieństwa, prawo do wolności oraz własności). Ponadto obejmuje prawo do tworzenia wspólnot w oparciu o prawa naturalne. Artykuł podejmuje także problem władzy, podkreśla jej pochodzenie od Boga, a także główne przymioty: zgodę i miłość w relacjach między społecznościami. Pokój uznaje się za stan naturalny, a wojnę za zło. Człowiek zaś staje się podmiotem praw.

Grzegorz Kucharczyk Polityka „duchowych imponderabiliów”. O związkach polityki i moralności w polskiej myśli i kulturze politycznej (do 1939 r.)

W artykule autor wyjaśnia pojęcie „moralnej polityki”. Analizuje to zagadnienie na przestrzeni polskiej historii, począwszy od okresu średniowiecza, poprzez XV-XVI wiek, romantyczny mesjanizm aż po przełom XIX i XX wieku.

Przemysław Czarnek Władza publiczna w Polsce – ograniczona czy omnipotentna?

Spełniać DOBRO

Małgorzata Borkowska-Nowak Etos polityka – czy coś takiego istnieje?

Artykuł poszukuje źródeł narastającego niepokoju o etos polityka oraz przyczyn zjawiska erozji etosu polityka; wskazuje na zjawisko obniżania się standardów etycznych w polityce oraz na charakter historyczny i społeczny etosu polityka.

Tadeusz Guz O prawie wiecznym, naturalnym i pozytywnym

Artykuł wskazuje rolę metafizyki, antropologii i etyki w kwestii prawdziwościowego poznania rzeczywistości. Opisuje także zewnętrzne racje ludzkiego postępowania, przedstawia definicję prawa w ogólności. Skupia się również na rozważeniu istoty prawa wiecznego, naturalnego i pozytywnego oraz analizuje skutki prawa.

Hanna Karp Kadrowi dziennikarze reżimu w służbie wojny polsko-jaruzelskiej

Artykuł opisuje mechanizm propagandy medialnej czasów stanu wojennego. Wskazuje etapy mobilizacji, które polegały np. na sporządzaniu list twórców zaufanych i oddanych reżimowi lub wprowadzaniu większej kontroli i pacyfikacji nawet lojalnych dziennikarzy. Podkreśla się, iż to telewizja stała się przede wszystkim zakładem propagandy, a wiele redakcji upadało ze względu na ciężką pracę pod presją cenzury.

Andrzej Zwoliński Wojna narzędziem polityki

Artykuł podejmuje zagadnienie powiązania polityki z problemem władzy. Wojsko niejednokrotnie przekształca się w organizację usiłującą kierować polityką. Autor wylicza przedsięwzięcia o charakterze kultowym (rytuały, symbole), które tworzą dobrą opinię o wojnie. Analizuje także znamiona odpowiedzialności polityków.

Katarzyna Stępień Prawo narodów do istnienia a ludobójstwo

W artykule wskazuje się w kontekście przemówienia papieża Jana Pawła II w ONZ w 1995 r. problem ochrony praw narodów, ich antropologiczne podstawy w postaci przyrodzonych praw człowieka, wstępny katalog, na czele z prawem narodów do istnienia i samostanowienia, aż po konieczne warunki ich skutecznej realizacji i ochrony. Na tym tle wskazuje się na zagrożenia dla praw narodów, w tym szczególnie na ludobójstwo, jego składniki, etapy i rejestr.

Mieczysław Ryba Elita postkomunistyczna w III RP – studium przypadku

Autor artykułu przytacza wypowiedzi „reformatorów” polskiego narodu i edukacji (J. Majcherka, K. Kłopotowskiego), by przybliżyć klimat, jaki towarzyszył polskim elitom. Przywołuje również fragmenty książki Rafała A. Ziemkiewicza Myśli nowoczesnego endeka dotyczące formowania się elit komunistycznych. Analizuje również skutki prostego przeszczepu środowisk postkomunistycznych na szczyty polskiego życia państwowego. Zaznacza, iż degeneracja życia polskich elit III RP związana była z brakiem dekomunizacji.

Stanisław Michalkiewicz Systemowa, „legalna” i prywatna

Artykuł poświęcony trzem rodzajom korupcji, która zajmuje miejsce w centrum życia publicznego. Główne różnice dotyczą adresatów: korupcja systemowa obejmuje grupy społeczne, „legalna” – konkretnych obywateli, a prywatna uprawiana jest przez samych obywateli i jako jedyną próbuje się ją zwalczać.

Jakub Wozinski Wyścig fałszerzy

Artykuł ukazuje dzieje produkcji pieniądza w Polsce na przestrzeni wieków, a także brak jej monopolu jako główną przyczynę rodzącego się fałszerstwa. Uznaje współczesne państwowe banki centralne i banki udzielające kredytów jako instytucje nie do końca uczciwe i godne zaufania. Skupia się także na problemie inflacji w Polsce.

Teresa Mazur „Jak sejmik – to gardłować!”

Autorka artykułu skupia się na zarysowaniu genezy i rozwoju istnienia polskich sejmików. Prezentuje także ich rodzaje: trybunalskie, elekcyjne, gospodarskie, przedsejmowe, relacyjne oraz „generalskie”. Dla sugestywnego zobrazowania przywołuje  jako kontekst literacki fragmenty Pana Tadeusza Adama Mickiewicza. Dołącza również urywek relacji z sejmiku ziemskiego we wspomnieniach J. Duklana Ochockiego.

SZTUKA jest trudna

Małgorzata Bartyzel Demoralizacja władzy w dramatach Szekspira

„Możesz zabijać, wyzbyj się skrupułów.

Nie bój się sądu ni gniewu ogółu.

Bo nikt zrodzony z kobiecego łona

Nie tknie Makbeta i go nie pokona

[…]

Możesz się czuć jak lew, niezwyciężony:

Nic z twojej głowy nie strąci korony.

Żadne zamachy ni buty, ni zdrada.

Bo Makbetowi nikt klęski nie zada,

Zanim na zamek Dunsinane uderzy

Las Birnam”.

W. Szekspir, Makbet, Akt IV, scena 1.

               

                Nie ma chyba pośród Szekspirowskich uzurpatorów, a nawet prawowitych dziedziców takiego, dla którego podobnie złowieszcze przepowiednie nie zabrzmiałyby jak pokusa, z którą trzeba się zmierzyć, albo też jej ulec.

                Zanim jednak rozegra się pierwsza bitwa na polu walki, czy też ta wewnętrzna walka bohatera, potencjalnego władcy, pierwotnie musi zadziałać impuls, wywołujący marzenie o potędze. Dla Makbeta był nim pierwszy podszept Wiedźmy zakłócający trzeźwy osąd jego dotychczasowych praw szacowanych co do pozycji, dziedzictwa, a także oczekiwań. Moment, w którym poczuł, że choć pragnął jedynie zasługi, by osiągnąć to, co prawowite, mógłby zamarzyć o więcej. Dla Koriolana z kolei to podszepty matki wzmogły apetyt na tytuł konsula.        Władza ma u Szekspira różne oblicza. Więcej – to jest punkt zwrotny. Więcej niż przynależne, z praw ludzkich i z woli Boga naznaczone, z naturalnego porządku wyrosłe. Więcej, to nie jest prosta chciwość rabusia, czy opłacanego nikczemnika. To więcej rozrasta się w pragnienie posiadania dóbr materialnych, ale wzmaga się w żądzę władania ludźmi, państwami, całym, zdolnym do ogarnięcia zmysłami, poznawalnym światem. Potem zaczyna się przekraczanie granic i norm, tego co znane i uporządkowane.

                Czy dumnych z pozycji i zasługi, wyposażonych w świadomość normy i zasady powszechnie przyjęte, strażników i rycerzy chroniących trony i korony, dźwigających odpowiedzialność, tak łatwo wprawić w stan nowych, gwałtownych pożądań? Ambicja nie jest wystarczającym motywem do rozrastającej się woli i żądzy zdobycia rzeczywistej władzy, choć może nim być w pospolicie postrzeganej ścieżce kariery. W pospolitych pragnieniach i impulsach nie ma miejsca na majestat, powinność, służebność, porządek. Brak w nich także elementu sacrum, nadającego sens działań ziemskim pomazańcom.

                Na długiej liście Szekspirowskich władców są postaci historyczne, zinterpretowane dramaturgicznie, postaci funkcjonujące w literaturze, mitach i legendach a także przeplatających się wątkach scenicznych, obok fikcyjnych, kumulujących cechy tych już znanych, rozpoznawalnych, kojarzonych środowiskowo.

                Problem sensu, znaczenia i funkcji władzy nurtował Szekspira nie jako teoretyczno-filozoficzny dyskurs, ale najważniejsza sprężyna dramatyczna poruszająca wyobraźnię bohaterów wszystkich stanów, budząca do zachowań wyuczonych, ale także do ich przekraczania.

                Pośród kronik historycznych opisujących kilku władców: Henryka IV, Henryka V, Henryka VI, Henryka VIII, Edwarda III, najciekawsze z punktu widzenia wieloaspektowej funkcji władzy są dwie sztuki, w odwrotnej kolejności powstałe Ryszard II i Ryszard III. Walka rodów… i zbrodnia towarzysząca zdobywaniu, odzyskiwaniu i utrzymywaniu tronu nie ominęła żadnego z królewskich dworów, niezależnie od tego, czy na tronie zasiadał, bądź miał zasiąść uzurpator czy też prawowity dziedzic. Najbardziej krwawo i jednoznacznie nikczemnie, a zarazem zaciekle, do utraty tchu i sensu właśnie wojował na scenie Ryszard III. Zaciekłość i zacietrzewienie, namiętność zdobywcy doprowadziły go wreszcie do absurdu, kiedy to wykrzykuje swoje słynne słowa „Królestwo za konia”!

                Odmiennie, szlachetnie i zgodnie z normą Boską i ludzkim jej odzwierciedleniem chciał kierować swoim losem Ryszard II. Mimo tego nie uniknął błędów, uwikłań i poniósł klęskę. Zmuszony do abdykacji, nie uszedł śmierci. U Szekspira bowiem prawość charakteru i zajmowanie właściwego miejsca w porządku doczesnym nie gwarantuje sukcesu i spokojnego panowania. W dramatach Szekspira ani stary Hamlet ani król Lear nie uchronią się przed klęską, choć ich intencje nie były szkaradne. Dla władcy są wymogi szczególne. Nie wystarczy także patriotyzm. Panowanie to pogodzenie w sobie racji Boskich i ludzkich, ze świadomością wszystkich słabości dotykających ludzi, w tym własnych, wiedza, umiejętności, pokora, porządkowanie własnego królestwa w zgodzie z prawem naturalnym, ale także egzekwowanie prawa, czujność, roztropność zamiast namiętności. Ryszard II jest postacią tragiczną w najbardziej klasycznym rozumieniu roli bohatera tragicznego, choć nie fatum jest przyczyną niepowodzenia. Podobnie król Lear, który błędnie ocenia sytuację, choć działa ze szlachetnych pobudek. Czy więc Szekspirowski władca jest zawsze skazany na klęskę i niezależnie od wrodzonych cech charakteru musi ulec deprawującym wpływom, zejść na ścieżkę błędów czy wręcz okrucieństwa i zbrodni? Natura ludzka skażona jest od podstaw pierworodnym grzechem, a więc i błędem, którego żaden człowiek nie uniknie. Czy więc jest w ogóle możliwe, by człowiek mógł być dobrym władcą? Czy mechanizm ludzkiej władzy deprawuje bardziej aniżeli życie proste?

                Na te pytania twórca Hamleta nie daje jednoznacznej odpowiedzi, ale eksperymentuje z nimi analizując władców i władzę z różnych stron. Nie jest przecież wywrotowcem podważającym społeczne zorganizowanie się w państwo, które respektuje siłę religii czy tradycji i buduje na prawach najpierw Boskich. Dostrzega jednak stopniową desakralizację władzy, próbę podporządkowania władzy świeckiej także ducha narodu, praw Boskich, usprawiedliwienia. Władca, nawet ten z natury prawy i zasłużony patriota, traci jasny osąd sytuacji.

                Historia władców jest w swej istocie wspinaniem się na szczyt-pułapkę, szczyt przepaść. Upadek jest w zasadzie przesądzony. Czy jednak każda władza musi być taką śmiertelną pułapką? Czy każdy władca musi nosić w sobie historię upadku?

                Mimo wszystkich grzechów władzy i władców: pychy, próżności, zachłanności, poczucia bezkarności, pożądliwości we wszystkich dziedzinach życia itd. Szekspir nie sprzyja rebelii, anarchii i państwu bez naturalnego porządku, państwu bez sternika. Nie pozbawił też widzów nadziei na możliwość zaistnienia właściwej hierarchii i równowagi w królestwie. Jest to jednak nadzieja trudna tak dla władców jak i poddanych. Wymaga zrozumienia, że każdy Boży pomazaniec zasiadający na tronie sprawuje władzę z łaski Boga i choćby czynami swymi zasłużył na królewską, lub inną władczą godność, nic nie będą one znaczyć bez tej łaski. Majestat jest od Boga. Szekspir w swych scenicznych rozważaniach, sam będąc katolikiem, rozważa jednak poważnie zasady predestynacji: „nawet wróbel nie spadnie bez woli Opatrzności…”.

                Wybory i błędy są jednak ludzkie, odpowiedzialność za nie przynależy każdemu indywidualnie. Intryga, zdrada, fałszywa ocena, kuszące „opakowanie” dworu, wokół tych problemów ogniskuje się działanie władcy stopniowo coraz bardziej aniżeli na panowaniu nad całym królestwem. Niezależnie od samego Szekspira, który także uległ preferowanym tendencjom, na scenach angielskich już długo wcześniej każdy władca kończył jako tyran, z jakiego miejsca by nie zaczynał, musiał w końcu przepoczwarzyć się w tyrana. Według samego Szekspira takie zapędy istniały nie tylko w każdym władcy, ale skłonność była ogólnoludzka, ujawniająca się drobiazgami u wielu bohaterów, którzy odkryli choćby najmniejszy przedsmak rządzenia, a im bardziej nieuprawniona była ta zachcianka, tym skłonność silniejsza. Rodziły się z pychy i zawiści. Czasem z nieudolności do wykonania powinności. Koronacja jako akt sakralizowany stawała się, czy też stać miała raczej szansą na przezwyciężenie tej ludzkiej ułomności. Niestety deprawacja czaiła się z każdej strony.

                Najbardziej dobitnym przykładem władcy, który nie zagubił swojej sakralnej odpowiedzialności był Ryszard II. Mimo tego po ludzku dwukrotnie upadał i w ziemskim porządku poniósł klęskę. Pierwsze błędy wynikały z niedojrzałości i próby uniknięcia ostatecznych rozstrzygnięć, godzenia stron nie do pogodzenia, decyzji wygnania obydwu przeciwników i wahania zarazem… Druga, choć z obowiązku patriotycznego płynąca, zaiskrzyła skłonnościami do tyranii i braku przewidywania konsekwencji. Choć zaborczość nie wynikała z chciwości, musiała znaleźć następstwa w zemście. Król Ryszard II chcąc wypełnić jedną powinność związaną z wyprawą wojenną na Irlandię, zamiast chronić swoich poddanych, ich dobra i życie, konfiskuje majątek Lancasterów. Odwet jest gwarantowany. W czasie nieobecności króla przybywa do kraju Bolingbroke i podżega do zorganizowanego buntu. Powracający król, odnawiający śluby z ziemią, błogosławiący, pieszczący, pobudzający do życia po martwocie spowodowanej przejściem rebeliantów, chcąc uświęcać i przywrócić królestwu sacrum, cofa się do rytów przedchrześcijańskich i magii, dlatego też nie odnajdzie trzeźwego obrazu. Ulega iluzji, jak król Lear zwiedziony brzmieniem złudnych pochlebstw córek, mile łaskoczących próżność własną. Obydwaj oddają królestwo, by przejść męczeńską ścieżką na krańce świata. Późne odwołanie się do woli Opatrzności nie może być jednak tożsame ani w krańcowym, ani w innych momentach z wolą zemsty, podszytą namiętnościami człowieka. Ryszard, który czuje się zastępcą Pana Boga w swoim królestwie, zapomina, że natura ludzka, także królewska, jest inna niż Boska. Nawet dla króla (w przeciwieństwie do Boga) czas płynie i to właśnie z tego powodu, tak jak głosiła przepowiednia, zabraknie mu jednego dnia do zwycięstwa, które już wydawało się w zasięgu ręki. Król, jak człowiek, zostaje poddany trudnemu, ludzkiemu doświadczeniu. Próba ta sprowadza go na ścieżkę cierpienia, ścieżkę klęski. Dopiero owo cierpienie sprawi, że powróci mu jasny obraz rzeczywistości, przypomni co ludzkie, co jest tylko światem natury, a co Boskie. Otrząśnie się i powróci na drogę chrześcijańskiego władcy przed śmiercią. Ta porażka jednak niesie nadzieję na koniec Wojny Róż i porządek w państwie.

                Prócz władzy jako takiej, w otoczeniu władcy i bezpośrednio z nim związane rodzą się także inne żądze i namiętności, drobne zachcianki rozwijają się w potężne, coraz bardziej zachłanne pragnienia. U Ryszarda III, który był z postury i urody dość szpetny, władcze żądze sięgają także kobiet – żon i krewnych swoich ofiar, w zwielokrotnionym odwecie za osobiste braki. Lubieżność, zemsta, lęk przed wzajemną zemstą nakręca tę piramidę zbrodni.

                Inaczej w Hamlecie. Pierwsza zbrodnia Klaudiusza popełniona na Hamlecie-Ojcu niekoniecznie musiała mieć w tle zdobycie władzy, choć ten podtekst musiał tlić się w bratobójcy. Mogła ją wywołać namiętność do królowej Gertrudy. Nie ma w każdym razie jasności, jaki był pierwszy impuls mordercy. Klaudiusz jednak, pomimo skażenia ciężką winą, usiłuje przywrócić właściwy porządek na elsynorskim dworze i dalej dobrze już spełniać królewskie obowiązki, podobnie jak to czynił zamordowany przezeń brat. Gdyby nie duch starego Hamleta, nikt nie mógłby dowiedzieć się o winie, nikt nie wikłałby się w dworskie intrygi. Duch ujawniający zbrodnię domaga się zemsty, ale ograniczonej tylko do bezpośredniego sprawcy. Podszepty do kolejnej zbrodni, odwetu za śmierć ojca nakazują wpierw młodemu Hamletowi roztropność i weryfikację źródła informacji. Czy nie pochodzą z piekła, czy nie są niesprawiedliwe? Te rozważania wskazują także, że Hamlet-Ojciec, uznawany za prawego władcę, nosił w sobie winy, które nie były zewnętrznie rozpoznawalne. Reszta pozostanie milczeniem. Klaudiusz nie szuka pomsty, nie wyniszcza otoczenia do czasu, gdy jego wina nie zostaje ujawniona, gdy też poczuje zagrożenie, że mogłaby zostać upubliczniona i wywołać spiralę buntów i zbrodni.

                Młody Hamlet wchodzi na drogę zniszczenia, kiedy zyskuje już świadectwa zbrodni. Wcześniej jednak, by weryfikować prawdę, przybiera nie swoją rolę szaleńca. Ta zamiana ról z następcy tronu na dworskiego obłąkańca, niemal błazna sprawia, że z jednej strony nie może wypełniać przypisanych mu z urodzenia powinności, z drugiej w postaci obłąkańca wolno mu więcej i zaczyna sobie folgować. Szukając prawdy i sprawiedliwości zarazem zaciera sobie i innym rzeczywisty obraz dworu i królestwa. Część elementów deprawujących umysł Hamleta pochodzi z bycia w roli innego stanu, w którą się sam wcielił – zmienia język, zachowania, fascynacje. Górę biorą coraz bardziej szalejące emocje. Wiele krzywd przezeń wyrządzonych jest właśnie dziełem tych rozbuchanych w nowym Hamlecie emocji. Emocjom towarzyszy zarazem logiczna premedytacja w zemście. Nie myśli bowiem o sprawiedliwym osądzeniu morderstwa, wykonaniu wyroku za zbrodnię. Chce zemsty sięgającej w zaświaty. Chce więc zaingerować w konsekwencje wieczne zamiast Boga. Nie zabije więc Klaudiusza w chwili modlitwy, by zbrodniarz nie miał szans na zbawienie. W tej decyzji z prawowitego następcy tronu staje się uzurpatorem do władzy przekraczającej jego miejsce i moce. Lawina intryg i nikczemności, jaką wywoła, stanie się bezpośrednią przyczyną klęski Hamleta i wszystkich, którzy w tym dworskim dramacie uczestniczyli. Wskazanie na Fortynbrasa jako następcę tronu jest jednak wołaniem o odejście ze zbrodniczego kręgu dworu, o brak kontynuacji w nieprawościach, choć sam Fortynbras może budzić tyleż nadziei co niepokoju. Jest świadkiem, wodzem, nie jest mścicielem. Nikt jednak nie wie, czy potrafi po królewsku zaopiekować się Danią.

                Szekspir, choć ukazywał wielu władców jak seryjnych morderców, lubieżników, pyszałków, uzurpatorów i tyranów, nie podważał sensu sprawowania władzy, porządku opartego na sacrum i prawie naturalnym. Zagrożenia, jakie pociągały za sobą realne uwikłania władcy-człowieka zostały zdynamizowane i zwielokrotnione w scenicznym mikrokosmosie, uległy zagęszczeniu. Miały jednak swe historyczne podstawy. Niekiedy wymagały wzięcia przez króla ciężaru odpowiedzialności za winy otoczenia. Dążenie do szukania odniesień do sacrum występuje nawet u najbardziej zdeprawowanych. Im bardziej jednak perspektywa Boska się zaciera, im bardziej władca swą wolą i działaniem chce zastąpić lub choćby zasłonić Boga samego, tym bardziej staje się bezwolny, słaby, niekiedy nawet groteskowy.  

Kino o demoralizacji władzy – z red. Łukaszem Adamskim rozmawia Anna Zalewska

Cywilizacyjne ROZMAITOŚCI

Paweł M. Nawrocki Tylko buty włożę na długą drogę

Artykuł poświęcony przywróceniu pamięci o tragicznym losie Grzegorza Przemyka, młodego poety, zmarłego wskutek okrutnego pobicia przez milicjantów. Autor dowodzi, iż mógł być to element szykan władzy wobec opozycji. Podkreśla niezwykłą wrażliwość młodzieńca, jego talent poetycki oraz zamiłowanie do gry na pianinie. Przypomina, iż do tej pory nie zostali ukarani wszyscy bezpośredni sprawcy tejże zbrodni.

Marek Wójtowicz SJ Św. Tomasz Morus (1478–1535) – męczennik sumienia

Artykuł przedstawia sylwetkę św. Tomasza Morusa, patrona mężów stanu i polityków. Autor podkreśla zalety męczennika, głównie konsekwentną wierność Bogu. Ukazuje go jako postać barwną, wielkiego humanistę, człowieka swoich czasów, wzór godny naśladowania dla świata urzędniczego.

Piotr R. Mazur Z motyla w poczwarkę

Artykuł jest próbą opisania zmian światopoglądowych zachodzących na płaszczyźnie politycznej po 1989 roku. Wskazuje na przejścia prawicowców na stronę poprawnych liberałów. Podaje główne przyczyny tychże zmian, wśród których wymienia uwikłanie w interesy z przeciwnikami czy też konflikt personalny wewnątrz formacji. Podkreśla, iż znamienny jest fakt, że im wyższe miejsce w hierarchii zajmuje człowiek, tym więcej pokus na niego czyha. Wśród rozwiązań na zaistniałą sytuację autor proponuje przemianę moralną całego narodu, która mogłaby się przejawiać poprzez obniżenie tolerancji na zło czy też modlitwę w intencji rządzących.

Problem upolitycznienia społeczeństwa – z dr Barbarą Fedyszak-Radziejowską rozmawia Katarzyna Stępień

Z życia INSTYTUTU EDUKACJI NARODOWEJ:

Katarzyna Stępień Nauczyciel i szkoła wobec wychowania (relacja z konferencji)

 RECENZJE

Piotr R. Mazur Niedaleko pada jabłko od jabłoni

Piotr R. Mazur Zarzucone dziedzictwo Konstantyna Wielkiego

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2013, ss. 208, format: 166x240, oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Cywilizacja nr 44 "Demoralizacja władzy"

Cywilizacja nr 44 "Demoralizacja władzy"

O władzy, która szkodzi
Powiedzenie J. E. Actona (1834-1902), brytyjskiego historyka i dyplomaty, głoszące, iż „władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie" jest z pewnością znane również Czytelnikom „Cywilizacji", gdyż przytaczaliśmy je już przy innej okazji. Dziś wracamy do niego, aby zapytać: Dlaczego władza demoralizuje? Odpowiedź brzmi krótko i jednoznacznie: władza demoralizuje, ponieważ sama jest zdemoralizowana! Treści wypełniające niniejszy numer „Cywilizacji" są wnikliwym komentarzem do powyższej odpowiedzi. Na łamach naszego kwartalnika Czytelnicy znajdą dziś przede wszystkim szeroko potraktowane definicje władzy, moralności i jej zaprzeczenia, czyli demoralizacji, a w oparciu o nie - rozwinięcie licznych, potraktowanych ogólnie lub cząstkowo aspektów głównego tematu, odnoszących się do filozofii, religii, historii, socjologii, prawa, etyki, gospodarki, a nawet literatury i współczesnej sztuki filmowej.

Władza nie jest bezosobowa. Jej teorię i mechanizmy działania tworzyli na przestrzeni wieków i dziś tworzą ludzie znani z imienia i nazwiska, toteż w rozważaniach naszych Autorów pojawia się cała galeria postaci. Do pozytywnych należą m.in. średniowieczny rektor Jagiellońskiej Alma Mater, Paweł Włodkowic, twórca do dziś aktualnej koncepcji ius gentium i bł. Jan Paweł II, głoszący swego czasu przed Zgromadzeniem Ogólnym NZ potrzebę współczesnej formuły tego prawa. W większej liczbie ukazani zostali ci wszyscy, którzy przyczyniali się i przyczyniają do demoralizacji władzy, m.in. twórcy fałszywych ideologii: Th. Hobbes, J.-J. Rousseau i K. Marks oraz współcześni ich chwalcy i naśladowcy, zwłaszcza ci z kręgu A. Michnika. Szczególnej uwadze Państwa polecamy materiały skłaniające do zastanowienia się nad aktualnym etosem polityka sprawującego władzę, bo to przecież my wszyscy, jako elektorat, decydujemy, kto staje u sterów ojczyzny. Rzeczywistość ostatnich lat wykazała jednak, że jesteśmy elektoratem omylnym, zaś znaną, złowróżbną apostrofę o „nierządnym królestwie" z Odprawy posłów greckich J. Kochanowskiego można, niestety, odnieść i do naszych czasów: „O nierządne królestwo i zginienia bliskie, / Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość / ma miejsca, ale wszystko złotem kupić trzeba! / Jeden to marnotrawca umiał spraktykować, / Że jego wszeteczeństwa i łotrowskiej sprawy / Od małych aż do wielkich wszyscy jawnie bronią, / Nizacz prawdy nie mając, ani końca patrząc, / Do którego rzeczy przyjść za ich radą muszą".

Wierząc jednak, że czas spędzony z „Cywilizacją" pozwoli Państwu odkryć wszystkie pułapki zdemoralizowanej władzy „nierządnego królestwa" oraz wskaże, jak bronić przed nimi siebie i ojczyznę - życzymy owocnej lektury! REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2013, ss. 208, format: 166x24,  oprawa miękka

Produkty powiązane

    Copyright © 2022 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl