Obniżka! Cywilizacja nr 34 'S.O.S dla rodziny' Zobacz większe

Cywilizacja nr 34 "S.O.S dla rodziny"

„Grunt to rodzinka, grunt to rodzinka, / Bo kto rodzinkę fajną ma, / Nie wie, co bieda, / bo gdy potrzeba, / to mu rodzinka zawsze da!" - głosił szlagier popularny w latach 30. ubiegłego stulecia. Piosenka owa w sposób żartobliwy odnosiła się do spraw niezwykle istotnych: podkreślała wagę familijnej solidarności i przedstawiała rodzinę jako ostoję moralnego i materialnego bezpieczeństwa każdego człowieka. Dziś, gdy ma się ku końcowi pierwsza dekada XXI w., pojęcie „rodziny" wciąż kojarzy się nam z poczuciem ciepła i dobra, które to skojarzenia umiejętnie bywają wykorzystywane do celów komercyjnych. Na półkach sklepowych znajduje się mnóstwo towarów z przymiotnikiem „rodzinny" w nazwie, kina zapraszają na „filmy familijne", opakowania gier, okładki leksykonów opatruje się zachętą: „dla całej rodziny", a w większości reklam telewizyjnych babcie, dziadziusiowie, tatusiowie i mamusie w otoczeniu dziatwy zespołowo i z uśmiechem obdarowują się bombonierkami, piorą koszulki w proszku „X", leczą reumatyzm żelem „Y", i karmią pieski chrupkami „Z". Rzeczywista kondycja polskiej rodziny odbiega jednak w widoczny sposób In minus od sielankowych telewizyjnych obrazków. Jakie są tego powody? Komu i dlaczego zależy na tym, aby deprecjonować rodzinne więzi? Co robić, aby mimo licznych niekorzystnych zjawisk natury społecznej i obyczajowej nasze rodziny wciąż stanowiły pewny grunt oparcia dla wszystkich swych członków? Odpowiedzi na powyższe pytania znajdą Państwo w niniejszym 34. numerze „Cywilizacji". Naczelnym hasłem, któremu podporządkowane zostały wszystkie zamieszczone na naszych łamach publikacje, jest przeświadczenie o niezastąpionej i niezbywalnej roli rodziny jako naturalnego środowiska wzrastania i życia każdego człowieka,jako najmniejszej społeczności, w której uczymy się mowy ojczystej, modlitwy, szacunku dla starszych, obchodzenia świąt, ale też zaścielania łóżek i posługiwania się widelcem, aby później tego wszystkiego uczyć własne dzieci. Poszczególne artykuły pomieszczone w piśmie poruszają liczne aspekty zjawiska, któremu na imię „rodzina", rozpatrując je w kontekście różnorodnych sfer tematycznych: antropologii kulturowej, filozofii klasycznej, teologii, magisterium Kościoła w dziedzinie społecznej, gerontologii, pedagogiki, prawa, socjologii, kultury i ekonomii. Wyłania się z nich przede wszystkim obraz zagrożeń, jakim muszą stawiać czoła współczesne rodziny, gdyż nie brak dziś u nas „racjonalizatorów społecznych" wszelakiego autoramentu, według których familia mająca u podstaw sakramentalny związek kobiety i mężczyzny, to - wraz z całym bogactwem tradycyjnie przez nią pielęgnowanych wartości i obyczajów - nie „grunt", lecz „przeżytek godzący w wolność człowieka nowoczesnego". Prezentowane przez nas materiały - pióra wybitnych znawców omawianych zagadnień - nie tylko demaskują źródła zagrażającego rodzinom zła, ale też wskazują konkretne drogi przeciwdziałania temu wszystkiemu, co za sprawą „obrońców postępu i tolerancji" godzi w istotę życia rodzinnego. Jeśli zatem pod wpływem lektury naszego kwartalnika w domu Państwa utrwali się przekonanie, że stare hasło: „grunt to rodzinka" jest nadal ważne i mimo czyhających zagrożeń nic nie utraciło ze swej pozytywnej wymowy - będzie to dla nas największą satysfakcją.

REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2010, ss. 224, format: 166x240, oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

8,00 zł brutto

-13,00 zł

21,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

„Grunt to rodzinka, grunt to rodzinka, / Bo kto rodzinkę fajną ma, / Nie wie, co bieda, / bo gdy potrzeba, / to mu rodzinka zawsze da!" - głosił szlagier popularny w latach 30. ubiegłego stulecia. Piosenka owa w sposób żartobliwy odnosiła się do spraw niezwykle istotnych: podkreślała wagę familijnej solidarności i przedstawiała rodzinę jako ostoję moralnego i materialnego bezpieczeństwa każdego człowieka. Dziś, gdy ma się ku końcowi pierwsza dekada XXI w., pojęcie „rodziny" wciąż kojarzy się nam z poczuciem ciepła i dobra, które to skojarzenia umiejętnie bywają wykorzystywane do celów komercyjnych. Na półkach sklepowych znajduje się mnóstwo towarów z przymiotnikiem „rodzinny" w nazwie, kina zapraszają na „filmy familijne", opakowania gier, okładki leksykonów opatruje się zachętą: „dla całej rodziny", a w większości reklam telewizyjnych babcie, dziadziusiowie, tatusiowie i mamusie w otoczeniu dziatwy zespołowo i z uśmiechem obdarowują się bombonierkami, piorą koszulki w proszku „X", leczą reumatyzm żelem „Y", i karmią pieski chrupkami „Z". Rzeczywista kondycja polskiej rodziny odbiega jednak w widoczny sposób In minus od sielankowych telewizyjnych obrazków. Jakie są tego powody? Komu i dlaczego zależy na tym, aby deprecjonować rodzinne więzi? Co robić, aby mimo licznych niekorzystnych zjawisk natury społecznej i obyczajowej nasze rodziny wciąż stanowiły pewny grunt oparcia dla wszystkich swych członków? Odpowiedzi na powyższe pytania znajdą Państwo w niniejszym 34. numerze „Cywilizacji". Naczelnym hasłem, któremu podporządkowane zostały wszystkie zamieszczone na naszych łamach publikacje, jest przeświadczenie o niezastąpionej i niezbywalnej roli rodziny jako naturalnego środowiska wzrastania i życia każdego człowieka,jako najmniejszej społeczności, w której uczymy się mowy ojczystej, modlitwy, szacunku dla starszych, obchodzenia świąt, ale też zaścielania łóżek i posługiwania się widelcem, aby później tego wszystkiego uczyć własne dzieci. Poszczególne artykuły pomieszczone w piśmie poruszają liczne aspekty zjawiska, któremu na imię „rodzina", rozpatrując je w kontekście różnorodnych sfer tematycznych: antropologii kulturowej, filozofii klasycznej, teologii, magisterium Kościoła w dziedzinie społecznej, gerontologii, pedagogiki, prawa, socjologii, kultury i ekonomii. Wyłania się z nich przede wszystkim obraz zagrożeń, jakim muszą stawiać czoła współczesne rodziny, gdyż nie brak dziś u nas „racjonalizatorów społecznych" wszelakiego autoramentu, według których familia mająca u podstaw sakramentalny związek kobiety i mężczyzny, to - wraz z całym bogactwem tradycyjnie przez nią pielęgnowanych wartości i obyczajów - nie „grunt", lecz „przeżytek godzący w wolność człowieka nowoczesnego". Prezentowane przez nas materiały - pióra wybitnych znawców omawianych zagadnień - nie tylko demaskują źródła zagrażającego rodzinom zła, ale też wskazują konkretne drogi przeciwdziałania temu wszystkiemu, co za sprawą „obrońców postępu i tolerancji" godzi w istotę życia rodzinnego. Jeśli zatem pod wpływem lektury naszego kwartalnika w domu Państwa utrwali się przekonanie, że stare hasło: „grunt to rodzinka" jest nadal ważne i mimo czyhających zagrożeń nic nie utraciło ze swej pozytywnej wymowy - będzie to dla nas największą satysfakcją.

Spis treści

 

Tytułem wstępu…

„Grunt to rodzinka!”

 

MYŚL Cywilizacji

ks. Bogdan Czupryn Czy kryzys rodziny?

 

Służyć PRAWDZIE

Wojciech Daszkiewicz Małżeństwo i rodzina w badaniach antropologii kulturowej

Barbara Kiereś Od małżeństwa do rodziny

ks. Paweł Tarasiewicz Rodzina a naród

Żyjemy w czasach sporu o rodzinę. Dotyczy on nie tylko racji istnienia rodziny, lecz także jej istoty. Z jednej strony jesteśmy świadkami promowania idei zarówno prorodzinnych, jak i antyrodzinnych. Z drugiej natomiast bierzemy udział w mniej lub bardziej rzeczowych dyskusjach na temat życia rodzinnego, jego warunków, praw, czy przeznaczenia.

            Powody nieporozumień wydają się sprowadzać do jednego. Jest nim brak zrozumienia człowieka i zadań, jakie w jego życiu spełnia rodzina, a mówiąc bardziej teoretycznie – jest nim brak zrozumienia relacji zachodzącej między ludzką naturą a kulturą życia rodzinnego.

            Kontrowersje związane z rodziną mogą jednak poważnie wpływać na kształt większych struktur społecznych, stąd też niniejszy artykuł jest próbą odpowiedzi na pytanie, co należy zachować w relacjach rodzinnych, aby te chroniły dobro nie tylko poszczególnych ludzi, lecz także całych narodów. Nieodzownym punktem wyjścia do dalszych rozważań wydaje się konieczność odkrycia ostatecznego celu, dla którego rodzina istnieje.

Cel życia rodzinnego

            Chociaż rodzina jest zjawiskiem powszechnym, to jednak historycznie formułowane oczekiwania względem niej są bardzo różne. Wśród zgłaszanych propozycji na szczególną uwagę zasługuje podejście realistyczne, które – jako jedyne – respektuje naturę człowieka i postrzega rodzinę jako tej natury dopełnienie. W świetle realizmu filozoficznego rodzina jawi się jako wspólnota rodziców i dzieci, której celem jest zabezpieczenie materialnego i duchowego rozwoju swoich członków.

            Specyfika realistycznego podejścia do rodziny ujawnia się zwłaszcza w kontekście tych koncepcji, które rezygnują z poszukiwania jej ostatecznego celu. Encyklopedia popularna, np. definiuje rodzinę jako grupę społeczną, powszechnie występującą we wszystkich historycznych kręgach kulturowych, która składa się z małżonków, ich dzieci (także adoptowanych) oraz krewnych męża i żony. Koncentrując się wyłącznie na strukturze rodziny, powyższe określenie pozostawia otwartą kwestię jej monogamicznej formy oraz trwałości leżącego u jej podstaw małżeństwa. Relatywizuje tym samym naturę rodziny do sfery dowolnych ustaleń prywatnych lub społecznych, skutkiem czego może uderzyć w naturę samego człowieka.

            Realistyczna koncepcja rodziny liczy się z faktem, że żaden człowiek nie przychodzi na świat doskonale wyposażony w to, co dla niego niezbędne do życia. Wszyscy ludzie rodzą się jako istoty spotencjalizowane i jako takie wymagają rozwoju, czyli aktualizacji we wszystkich wymiarach ludzkiego życia. Na barkach rodziców spoczywa zatem odpowiedzialność najpierw za odczytanie ostatecznego celu rodziny, którą tworzą, a następnie za właściwe podporządkowanie mu zarówno swojego życia, jak i życia swoich dzieci. Celem tym jest zjednoczenie całej wspólnoty rodzinnej wokół takiego dobra, które nikogo nie pominie w realizacji jego człowieczeństwa, które każdemu uwyraźni jego podmiotowość wobec prawa, suwerenność bytową i godność religijną, które każdemu pomoże rozwinąć jego potencjalności w zakresie poznania, miłości, wolności i odpowiedzialności. Tym samym, najważniejszym zadaniem życia rodzinnego nie jest ani troska o materialną sferę wspólnej egzystencji, ani zabezpieczenie biologicznie zdrowego rozwoju potomstwa. Majątek i zdrowie jawią się jako dobra wtórne, ponieważ podlegają i służą ostatecznemu dobru rodziny jakim jest duchowy, wewnętrzny, osobowy rozwój wszystkich członków rodzinnej wspólnoty.

            Odkrycie i realizacja dobra duchowego w życiu rodziny czyni z niej właściwą wspólnotę osób. Jednym z właściwych przejawów jej funkcjonowania jest chociażby opieka nad potomstwem, która – będąc skoncentrowana na jego osobowym wzrastaniu i dojrzewaniu do przyszłych obowiązków – obejmuje całokształt relacji rodziców i dzieci, relacji związanych z ich wspólnym życiem religijnym, pracą, nauką, zabawą itp. Dlatego też rodzina, na mocy tylko sobie właściwego wglądu w psychikę swoich członków, wieloletniego przeżywania łączących ją spraw, kultywowania wspólnych wzorców, wierzeń i zachowań, jest w stanie skutecznie zabezpieczyć pożądany kierunek rozwoju ludzkiej osoby. Z ujawnieniem ostatecznego celu życia rodzinnego wiąże się pytanie o czynniki warunkujące właściwą jego realizację.

 

Przemysław Czarnek, Marek Dobrowolski Rodzina w Konstytucji Rzeczypospolitek Polskiej

Katarzyna Stępień O prawa rodziny

Zbigniew Pańpuch Rodzina w pismach Platona i Arystotelesa

Ryszard Polak Rodzina w koncepcji społecznej Ignacego Czumy

 

Spełniać DOBRO

Katarzyna Uzar Rola osób starszych w rodzinie

Jadwiga Plewko Rodzina a migracja w kontekście zagrożeń życia rodzinnego

ks. Włodzimierz Wieczorek Człowiek chory i niepełnosprawny w rodzinie

Znajduje to swoje potwierdzenie w statystykach dotyczących polskiego społeczeństwa. Według szacunkowych danych liczba osób z niepełnosprawnością wynosi około 14,3% wszystkich mieszkańców Polski. Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat daje się zauważyć tendencja wzrostowa. W 2002 r. co siódmy mieszkaniec Polski był prawnie lub biologicznie niepełnosprawny, w 1988 r. co dziesiąty, a w 1978 r. co czternasty. 98% wszystkich osób niepełnosprawnych mieszka w gospodarstwach domowych, gdzie dominującą rolę opiekuńczą pełnią członkowie rodziny. Szacuje się również, iż jedną trzecią wszystkich osób niepełnosprawnych na świecie stanowią dzieci i młodzież, które w takiej sytuacji najbardziej potrzebują wsparcia rodziny.

Egzystencjalne doświadczenie choroby i niepełnosprawności

Choroba i niepełnosprawność wpływają na wszystkie sfery życia osób nimi dotkniętych. Można do nich zaliczyć sferę osobowościową, rodzinną, społeczną, zawodową i duchową. Jest to problematyka bardzo złożona, uwarunkowana wieloma czynnikami, jak choćby wiekiem osoby, rodzajem jej choroby, bądź niepełnosprawności. Wiąże się zwykle z doświadczeniem cierpienia, kwestionowania własnej godności, lękiem przed przyszłością, stygmatyzacją, czy marginalizacją społeczną.

W sferze psychicznej przedłużająca się choroba i wynikająca z niej niepełnosprawność mogą prowadzić do apatii, bierności, braku inicjatywy i zainteresowań. W odniesieniu do innych ludzi sytuacja taka może rodzić poczucie mniejszej wartości, brak wiary w siebie, izolowanie od otoczenia. W sferze emocjonalnej taka sytuacja niejednokrotnie objawia się depresją, reakcjami histerycznymi, stanami hipochondrycznymi, konfliktowością, postawami samodestrukcyjnymi, poczuciem wstydu, zaprzeczaniem chorobie, czy nerwicami. Może to stanowić trudność w dążeniu do normalizacji życia osoby dotkniętej słabością i jej rodziny.

Dane empiryczne dowodzą, że często komunikacja między członkami rodziny jest zakłócona, zwłaszcza w sferze psychiczno-intelektualnej. Polega to na pojawianiu się w rodzinach półprawd, niedomówień, usprawiedliwianych kłamstw. Dotyczy to istoty choroby, konsekwencji, skali zagrożenia. Doświadczenie empiryczne wskazuje, że im bardziej jest rozwinięta w rodzinie więź emocjonalna, tym wyższa okazuje się wydajność opieki i procesu leczenia. Jednakże emocjonalność związków ma także wpływ zwrotny, co przejawia się w tym, że członkowie rodzin są narażeni na przeżywanie stresów i ich skutków.

Małe dzieci zwykle nie potrafią zrozumieć przyczyn choroby, czy cierpienia i często czują się rozżalone i osamotnione. Problemem jest również deprywacja ruchowa, psychiczna, czy społeczna, która je dotyka. Dzieci w środowiskach rówieśniczych niejednokrotnie spotykają się ze niezrozumieniem własnej słabości, co może być powodem traumatycznych doświadczeń. Dziecko spędzające dużo czasu w szpitalu doświadcza lęku przed anonimowością i przedmiotowym traktowaniem w systemie opieki zdrowotnej. Personel kojarzy się mu z doraźnym cierpieniem, zabiegami, ingerencją w jego ciało. Trwałe połączenie występowania bólu z jego uśmierzaniem przebija się długo do świadomości dziecka. Traktowanie go rutynowo, bezosobowo, może wpływać na poczucie odosobnienia dziecka. Poczucie samotności generuje skrywane konflikty wewnętrzne, które mogą rodzić psychosomatyczne konsekwencje.

W przypadku ludzi młodych można zauważyć brak pogodzenia się ze swoją chorobą. Niechęć do choroby może wyrażać się w dążeniu do pokonywania własnych słabości, choć wiele jest osób zniechęconych życiem i podatnych na zranienia. Towarzyszy temu doświadczenie sprzecznych dążeń, w których z jednej strony rozumie i dostrzega się konieczność leczenia i pomocy, a z drugiej strony doświadcza potrzeby niezależności i więzi z rówieśnikami.

W sferze rodzinnej choroba wprowadza atmosferę niepokoju przeżywaną i często eskalowaną przez członków rodziny, którzy nie radzą sobie z trudnościami. Pośród postaw nieprawidłowych można wyróżnić zachowania lękowe, perfekcjonistyczne, czy też depresyjne, spowodowane stałym poczuciem bezradności. Młodzi źle znoszą myśl o swojej przyszłości: o małżeństwie, potomstwie, możliwości utrzymania rodziny i pracy. Boją się litości ze strony bliskiej osoby, odczuwają niejednokrotnie brak pewności i poczucie bycia gorszym kandydatem na męża, czy żonę.

Większość osób chorych martwi się o przeżycia rodziny związane z chorobą, ale równie wiele osób traktuje temat choroby jako tabu, bo nie wie, co myśli o tym rodzina. Niejednokrotnie osoby chore mają poczucie winy, że zdrowi robią więcej, niż oni. W sytuacji niepełnosprawności męża, czy żony powstaje szczególna troska o to, by rodzinne związki sprostały próbie trwałości w sytuacji trudnej.

W sferze społecznej zaznacza się brak otwartych relacji z kręgiem znajomych, a nawet dalszej rodziny. Jest to spowodowane lękiem przed ujawnieniem prawdy o chorobie. Istnieje bariera lęku i niepewności, co pomyślą inni dowiedziawszy się o chorobie. Lęk dotyczy gestów litości, niezrozumienia, czy odrzucenia. Chorzy raczej unikają towarzystwa i pytań o chorobę. Jakość relacji z innymi zależy też od tego, kiedy osoba zapadła na chorobę. Największe urazy do życia społecznego mają ci, którzy zapadli na nią w dzieciństwie.

W sferze zajęciowej problemy wynikają nie tylko z mniejszych możliwości uczestniczenia w pracach domowych, czy pracy zarobkowej. Zwiększone wydatki rodziny na opiekę pociągają czasami za sobą niechęć do bycia obciążeniem. Chęć realizowania się w pracy jest więc nie tylko próbą ucieczki przed chorobą, czy chęcią powrotu do normalnego życia, ale także wyrazem odpowiedzialności za rodzinę. Osoby przewlekle chore czy niepełnosprawne mają jednocześnie świadomość, że specyfika choroby zamyka przed nimi część rynku pracy i redukuje możliwość wykonywania zawodu. Osoby chore czy z niepełnosprawnością często niżej cenią swoje możliwości niż innych.

Istotnym problemem chorych przewlekle jest lęk przed śmiercią. Choroba jest odbierana jako sygnał śmierci i niepewności własnego bytu. Lęk taki może być odczuwany stale, zwłaszcza wtedy, gdy choroba mniej daje się kontrolować. Człowiek, który przechodzi graniczne doświadczenia życia, zwykle bardziej intensywnie przeżywa potrzebę uzyskania przebaczenia, pojednania z innymi, doświadczenia wartości i sensu życia obarczonego cierpieniem. W przypadku człowieka chorego i niepełnosprawnego, największym dramatem w obliczu śmierci nie jest sama śmierć, czy też choroba. Największym problemem jest niejednokrotnie poczucie utraty własnej godności, poczucie niższości, lęk przed osamotnieniem, czy odrzuceniem przez Boga. Brak bliskich osób odbiera życiu wartość i sens, odbiera nadzieję i może doprowadzić do rozpaczy.

Funkcje rodziny wobec osób chorych i niepełnosprawnych

Choroba i niepełnosprawność wymagają podejmowania dodatkowych zadań opiekuńczo-pielęgnacyjnych. Chory człowiek staje w centrum zainteresowania i troski poszczególnych osób w rodzinie, co rodzi konieczność zwiększonego zaangażowania i wymaga zmian w sferze materialno-ekonomicznej, które zmierzają do stworzenia choremu godziwych warunków mieszkaniowych, higienicznych, dotyczących zdrowia fizycznego i żywieniowego. Wiąże się także z większym zaangażowaniem czasowym w opiekę nad chorym, czy niepełnosprawnym.

Wymiar opiekuńczo-zabezpieczający jest bardzo istotny, gdyż opieka nad ciałem stanowi w pewnym sensie punkt wyjścia. Musi jej jednakże towarzyszyć bezwarunkowa afirmacja godności osoby chorej i niepełnosprawnej. Dla takich osób równie ważna obok pielęgnacji jest akceptacja, otwartość na dialog, potrzeba zrozumienia, gotowość wysłuchania, czy właściwe traktowanie. Sytuacji zwiększonych wymagań pielęgnacyjnych towarzyszą często emocje o skrajnym zabarwieniu. Dotyczy to sytuacji, gdy strony przesadnie oszczędzają siebie, przez co potęgują stany emocjonalne, komplikują szczery dialog i wzajemne interakcje.

W przypadku dziecka chorego i niepełnosprawnego najważniejszym zadaniem rodziców w procesie wychowywania jest podsycanie miłości w życiu małżeńskim i przekazywanie jej swoim dzieciom. Relacja między rodzicami ma znaczenie podstawowe dla dzieci. Przykład naznaczonego zrozumieniem i życzliwością komunikowania się męża i żony uczy dzieci porozumiewania się, otwartości, przyjmowania siebie z zaletami i wadami. Dziecko odczuwa potrzebę potwierdzenia, iż jest kochane, cenione, chciane nie za to, jakie jest, ale poprzez sam fakt, że jest, z całą swoją niepowtarzalnością.

Wraz ze świadectwem bezinteresownej miłości rodzina daje dziecku poczucie bezpieczeństwa oraz umacnia przeświadczenie o jego wartości. Na tym gruncie rodzice mogą w dziecku kształtować sumienie, wpajać podstawowe rozumienie dobra i zła, wzbudzać poczucie radości z otrzymywania oraz dawania innym. Szczególnym wyzwaniem w kontekście choroby i niepełnosprawności jest pomoc dziecku w zrozumieniu sensu cierpienia, bólu, czy niezrozumienia ze strony innych.

Obowiązkiem ze strony rodziny jest dbanie o dobrą kondycję psychiczną chorego. Z jednej strony troska ta winna przejawiać się w umiejętności korzystania z porad osób wykwalifikowanych w zakresie pomocy ludziom z trudnościami psychicznymi. Chodzi tu o terapeutów, poradnie rodzinne i psychologiczne. Z drugiej strony istotne jest, aby pomagać przewlekle chorym i niepełnosprawnym w realizowaniu aktywnego współuczestnictwa w samoopiece i w życiu społecznym. Brak tego może prowadzić do destabilizacji psychicznej. Samoopieka z pewnością pozwoli na samodzielne, aktywne i twórcze przeżywanie choroby i niepełnosprawności. Problem aktywizowania jest szczególnie ważny w przypadku osób o ograniczonej sprawności. Należy zwrócić zatem uwagę na to, by chory bądź niepełnosprawny nauczył się wykonywać czynności higieniczne, porządkowe oraz czynności na rzecz domu i innych domowników. Pozwoli to na uwolnienie się od przeświadczenia, iż jest się jedynie zdanym na czyjąś pomoc i umacnianie przekonania, że człowiek chory jest potrzebny w domu.

Kolejnym obszarem pomocy jest stworzenie choremu możliwości ekspresji przez aktywność twórczą. Daje to możliwość wyrażania siebie w formie dostępnej i bardzo indywidualnie określonej jego wewnętrznymi i zewnętrznymi dyspozycjami. Może to polegać także na braniu udziału w wydarzeniach kulturalnych. Jeśli chodzi o funkcję kulturalną, to teren domu staje się głównym miejscem zaspokajania potrzeb kulturalnych i towarzyskich, co częstokroć jest ograniczane do literatury, telewizji, radia, czy prasy. Jest to w znacznej mierze regulowane kondycją psychofizyczną chorego.

Rekreacyjno-towarzyska funkcja jest również realizowana pod kątem oczekiwań i możliwości osoby przewlekle chorej. Duże przeobrażenia w tym obszarze są spowodowane głównie niemożnością przemieszczania się. Funkcje towarzyskie w praktyce często znacznie ubożeją, co wpływa na stan psychiczny chorego, jak i możliwości opiekuńcze. W tym wymiarze rodzina, na miarę możliwości, winna podjąć działania aktywizujące podopiecznego.

Pewnym wsparciem rodziny w realizacji tej funkcji jest terapia zajęciowa prowadzona w domach pomocy społecznej. Potrzebne są zatem szczególne okoliczności sprzyjające, jak bliska odległość domu pomocy, czy możliwości transportu, ale jeśli takie istnieją, rodzina jest zobowiązana, aby włączyć chorego w taki rodzaj terapii. Pozwala ona koncentrować się na własnych uzdolnieniach i możliwościach, a przez to podkreślać swoją wartość, podmiotowość, niepowtarzalność.

Ważną formą pomocy ze strony rodziny jest odnalezienie wspólnoty osób o podobnych problemach. Dotyczy to zwłaszcza ludzi starszych. Badania prowadzone w grupie osób dorosłych wykazały, że brak kontaktów społecznych nasila poczucie braku przydatności i prowadzi do poczucia izolacji, pustki i osamotnienia. Grupa wsparcia osób o podobnych problemach pomaga pokonywać stany obniżonego samopoczucia, lęku przed śmiercią, załamania nerwowe, zaburzenia wegetatywne, czy bóle psychosomatyczne.

 

Wanda Papugowa Wprowadzanie małego dziecka w świat wartości

Dariusz Zalewski Propaganda bezkarności

Teresa Mazur Rodzinne obiadowanie

 

WIARA poszukująca zrozumienia

Aleksandra Gondek „Czcij ojca swego i matkę swoją” – podstawą porządku społecznego

Małgorzata Wyżlic Piękne małżeństwo zamysłem Boga

ks. Andrzej Adamski Kościół a obraz rodziny w mediach

 

Cywilizacyjne ROZMAITOŚCI

„Dawanie klapsów to nie jest przemoc…” – z R. Harrold-Claesson rozmawia M. Bober

Atak ekonomiczny na polską rodzinę – z dr. P. Łosickim rozmawia

S.O.S. dla rodziny – ankieta



ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2010, ss. 224, format: 166x240, oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Cywilizacja nr 34 "S.O.S dla rodziny"

Cywilizacja nr 34 "S.O.S dla rodziny"

„Grunt to rodzinka, grunt to rodzinka, / Bo kto rodzinkę fajną ma, / Nie wie, co bieda, / bo gdy potrzeba, / to mu rodzinka zawsze da!" - głosił szlagier popularny w latach 30. ubiegłego stulecia. Piosenka owa w sposób żartobliwy odnosiła się do spraw niezwykle istotnych: podkreślała wagę familijnej solidarności i przedstawiała rodzinę jako ostoję moralnego i materialnego bezpieczeństwa każdego człowieka. Dziś, gdy ma się ku końcowi pierwsza dekada XXI w., pojęcie „rodziny" wciąż kojarzy się nam z poczuciem ciepła i dobra, które to skojarzenia umiejętnie bywają wykorzystywane do celów komercyjnych. Na półkach sklepowych znajduje się mnóstwo towarów z przymiotnikiem „rodzinny" w nazwie, kina zapraszają na „filmy familijne", opakowania gier, okładki leksykonów opatruje się zachętą: „dla całej rodziny", a w większości reklam telewizyjnych babcie, dziadziusiowie, tatusiowie i mamusie w otoczeniu dziatwy zespołowo i z uśmiechem obdarowują się bombonierkami, piorą koszulki w proszku „X", leczą reumatyzm żelem „Y", i karmią pieski chrupkami „Z". Rzeczywista kondycja polskiej rodziny odbiega jednak w widoczny sposób In minus od sielankowych telewizyjnych obrazków. Jakie są tego powody? Komu i dlaczego zależy na tym, aby deprecjonować rodzinne więzi? Co robić, aby mimo licznych niekorzystnych zjawisk natury społecznej i obyczajowej nasze rodziny wciąż stanowiły pewny grunt oparcia dla wszystkich swych członków? Odpowiedzi na powyższe pytania znajdą Państwo w niniejszym 34. numerze „Cywilizacji". Naczelnym hasłem, któremu podporządkowane zostały wszystkie zamieszczone na naszych łamach publikacje, jest przeświadczenie o niezastąpionej i niezbywalnej roli rodziny jako naturalnego środowiska wzrastania i życia każdego człowieka,jako najmniejszej społeczności, w której uczymy się mowy ojczystej, modlitwy, szacunku dla starszych, obchodzenia świąt, ale też zaścielania łóżek i posługiwania się widelcem, aby później tego wszystkiego uczyć własne dzieci. Poszczególne artykuły pomieszczone w piśmie poruszają liczne aspekty zjawiska, któremu na imię „rodzina", rozpatrując je w kontekście różnorodnych sfer tematycznych: antropologii kulturowej, filozofii klasycznej, teologii, magisterium Kościoła w dziedzinie społecznej, gerontologii, pedagogiki, prawa, socjologii, kultury i ekonomii. Wyłania się z nich przede wszystkim obraz zagrożeń, jakim muszą stawiać czoła współczesne rodziny, gdyż nie brak dziś u nas „racjonalizatorów społecznych" wszelakiego autoramentu, według których familia mająca u podstaw sakramentalny związek kobiety i mężczyzny, to - wraz z całym bogactwem tradycyjnie przez nią pielęgnowanych wartości i obyczajów - nie „grunt", lecz „przeżytek godzący w wolność człowieka nowoczesnego". Prezentowane przez nas materiały - pióra wybitnych znawców omawianych zagadnień - nie tylko demaskują źródła zagrażającego rodzinom zła, ale też wskazują konkretne drogi przeciwdziałania temu wszystkiemu, co za sprawą „obrońców postępu i tolerancji" godzi w istotę życia rodzinnego. Jeśli zatem pod wpływem lektury naszego kwartalnika w domu Państwa utrwali się przekonanie, że stare hasło: „grunt to rodzinka" jest nadal ważne i mimo czyhających zagrożeń nic nie utraciło ze swej pozytywnej wymowy - będzie to dla nas największą satysfakcją.

REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2010, ss. 224, format: 166x240, oprawa miękka

Copyright © 2021 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl