Obniżka! Cywilizacja nr 29 'Eutrapelia - rozrywka czy zabawa' Zobacz większe

Cywilizacja nr 29 "Eutrapelia - rozrywka czy zabawa"

Bawić się godnie - niemała to sztuka

Pan Jourdain, Molierowski bohater marzący o szlachectwie, wzbogaciwszy swój język o nowo poznany wyraz „proza", zakrzyknął zdziwiony: „Zatem ja już przeszło czterdzieści lat mówię prozą nie mając o tym żywnego pojęcia!". Kto wie, czy w podobny sposób nie zareaguje niejeden z naszych Czytelników zapoznając się ze znaczeniem słowa „eutrapelia", które widnieje na okładce niniejszego numeru „Cywilizacji" i zapowiada jego zawartość, każdy człowiek bowiem, od najwcześniejszego dzieciństwa po najsędziwszą starość, niemało czasu poświęca różnorodnym zabawom, ale nikt (lub prawie nikt) nie zwykł rozpatrywać zagadnień z tym związanych w kategoriach cnoty i w świetle uwarunkowań moralnych; stąd przypuszczenie, iż takie ujęcie owego tematu oraz związane z nim określenie „eutrapelia" może zadziwiać i zaskakiwać podobnie jak „proza" zaskoczyła pana Jourdaina.
Kwestie zabawy, rekreacji, rozrywki, humoru, a nawet śmiechu - o czym upewni dziś Państwa lektura naszego periodyku - stanowiły przedmiot przemyśleń takich mędrców, jak Arystoteles, św. Tomasz z Akwinu czy Thomas More; wszyscy oni, a także liczni inni filozofowie i pisarze różnych epok zgodnie twierdzili, że zabawa, jako forma wytchnienia po obowiązkach oraz sposób na regenerację sił ciała i ducha niezbędnych do podjęcia nowych prac, jest człowiekowi koniecznie potrzebna, lecz właściwe z niej korzystanie stanowi cnotę, jaką należy w sobie kształcić i sztukę, jakiej trzeba się uczyć.
Myśl tę autorzy materiałów, które prezentujemy na naszych łamach, podejmują zarówno w aspekcie ogólnym, jak i w aspektach szczegółowych. Z owych rozważań natury ogólnej płynie wniosek, iż godziwą satysfakcję daje człowiekowi tylko taka zabawa, która odbywa się w stosownym czasie, nie bazuje na kłamstwie, nie narusza żadnych zasad moralnych, nie poniża nikogo, nie naraża na niebezpieczeństwo niczyjego zdrowia i życia; jej forma stanowi źródło przyjemności odczuwanej fizycznie i psychicznie, zaś treści wyrażają i dopełniają otrzymany od Boga dar radości istnienia. Podkreślone jest również przy okazji znaczenie pożądanych atrybutów dobrej zabawy: poczucia humoru, szczerego śmiechu, grona życzliwych przyjaciół. Szczególne aspekty eutrapelii, o jakich mówią przedstawione na następnych stronach artykuły, to m.in.: specyfika zabaw z dziećmi, zagadnienie rekreacji ruchowej, rozrywki dawnej szlachty i mieszczan, rola literatury i teatru jako „zabaw wysokich", wreszcie zalety i niebezpieczeństwa korzystania z najmodniejszej dziś „zabawki" wszystkich pokoleń, czyli komputera.
Przed niespełna dwoma stuleciami, ok. 1820 r., wyszedł spod pióra filomaty, Antoniego Odyńca, tekst piosenki dziś jeszcze rozbrzmiewającej niekiedy przy biesiadnych okazjach, a rozpoczynającej się od słów: „Precz, precz od nas smutek wszelki, / Zapal fajki, staw butelki, / Niech wesoło z przyjacioły, / Wdzięczny płynie czas". Zakładając, że stali Czytelnicy od dawna uważają nas za swych przyjaciół, a nowi zaprzyjaźnią się z naszym kwartalnikiem od dzisiaj, proponujemy przyjąć powyższą strofę za motto spotkania Państwa z 29 numerem „Cywilizacji". „Fajki i butelki" - rzecz jasna - nie muszą spotkaniu temu towarzyszyć, natomiast mamy nadzieję, że lektura owych zabawie poświęconych treści, jakimi wypełniliśmy strony pisma, „precz" przegoni „smutek wszelki", a czas na nią przeznaczony okaże się „wdzięczny" i „płynący wesoło", czego wszystkim Państwu życzymy.
REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2009, ss. 224, format: 166x240, oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

5,00 zł brutto

-16,00 zł

21,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

Bawić się godnie - niemała to sztuka

Pan Jourdain, Molierowski bohater marzący o szlachectwie, wzbogaciwszy swój język o nowo poznany wyraz „proza", zakrzyknął zdziwiony: „Zatem ja już przeszło czterdzieści lat mówię prozą nie mając o tym żywnego pojęcia!". Kto wie, czy w podobny sposób nie zareaguje niejeden z naszych Czytelników zapoznając się ze znaczeniem słowa „eutrapelia", które widnieje na okładce niniejszego numeru „Cywilizacji" i zapowiada jego zawartość, każdy człowiek bowiem, od najwcześniejszego dzieciństwa po najsędziwszą starość, niemało czasu poświęca różnorodnym zabawom, ale nikt (lub prawie nikt) nie zwykł rozpatrywać zagadnień z tym związanych w kategoriach cnoty i w świetle uwarunkowań moralnych; stąd przypuszczenie, iż takie ujęcie owego tematu oraz związane z nim określenie „eutrapelia" może zadziwiać i zaskakiwać podobnie jak „proza" zaskoczyła pana Jourdaina.
Kwestie zabawy, rekreacji, rozrywki, humoru, a nawet śmiechu - o czym upewni dziś Państwa lektura naszego periodyku - stanowiły przedmiot przemyśleń takich mędrców, jak Arystoteles, św. Tomasz z Akwinu czy Thomas More; wszyscy oni, a także liczni inni filozofowie i pisarze różnych epok zgodnie twierdzili, że zabawa, jako forma wytchnienia po obowiązkach oraz sposób na regenerację sił ciała i ducha niezbędnych do podjęcia nowych prac, jest człowiekowi koniecznie potrzebna, lecz właściwe z niej korzystanie stanowi cnotę, jaką należy w sobie kształcić i sztukę, jakiej trzeba się uczyć.
Myśl tę autorzy materiałów, które prezentujemy na naszych łamach, podejmują zarówno w aspekcie ogólnym, jak i w aspektach szczegółowych. Z owych rozważań natury ogólnej płynie wniosek, iż godziwą satysfakcję daje człowiekowi tylko taka zabawa, która odbywa się w stosownym czasie, nie bazuje na kłamstwie, nie narusza żadnych zasad moralnych, nie poniża nikogo, nie naraża na niebezpieczeństwo niczyjego zdrowia i życia; jej forma stanowi źródło przyjemności odczuwanej fizycznie i psychicznie, zaś treści wyrażają i dopełniają otrzymany od Boga dar radości istnienia. Podkreślone jest również przy okazji znaczenie pożądanych atrybutów dobrej zabawy: poczucia humoru, szczerego śmiechu, grona życzliwych przyjaciół. Szczególne aspekty eutrapelii, o jakich mówią przedstawione na następnych stronach artykuły, to m.in.: specyfika zabaw z dziećmi, zagadnienie rekreacji ruchowej, rozrywki dawnej szlachty i mieszczan, rola literatury i teatru jako „zabaw wysokich", wreszcie zalety i niebezpieczeństwa korzystania z najmodniejszej dziś „zabawki" wszystkich pokoleń, czyli komputera.
Przed niespełna dwoma stuleciami, ok. 1820 r., wyszedł spod pióra filomaty, Antoniego Odyńca, tekst piosenki dziś jeszcze rozbrzmiewającej niekiedy przy biesiadnych okazjach, a rozpoczynającej się od słów: „Precz, precz od nas smutek wszelki, / Zapal fajki, staw butelki, / Niech wesoło z przyjacioły, / Wdzięczny płynie czas". Zakładając, że stali Czytelnicy od dawna uważają nas za swych przyjaciół, a nowi zaprzyjaźnią się z naszym kwartalnikiem od dzisiaj, proponujemy przyjąć powyższą strofę za motto spotkania Państwa z 29 numerem „Cywilizacji". „Fajki i butelki" - rzecz jasna - nie muszą spotkaniu temu towarzyszyć, natomiast mamy nadzieję, że lektura owych zabawie poświęconych treści, jakimi wypełniliśmy strony pisma, „precz" przegoni „smutek wszelki", a czas na nią przeznaczony okaże się „wdzięczny" i „płynący wesoło", czego wszystkim Państwu życzymy.
REDAKCJA

Spis treści

 

Myśl CYWILIZACJI

ks. Bogdan Czupryn Zabawa jako dopełnienie radości istnienia

 

Służyć PRAWDZIE

Anna Lendzion Psychologiczne aspekty zabawy i odpoczynku

Dariusz Zalewski Ludyczność

ks. Marek Dziewiecki Dziecko – zabawa – wychowanie

Justyna Truskolaska Miejsce zabawy w wychowaniu

Robert Zbierański OFMConv Humor jako wartość o znaczeniu wychowawczym

Kazimierz Maliszewski Dobra zabawa i rozrywka jako istotny element życia społeczno-kulturalnego szlachty polskiej w XVI-XVIII wieku

Andrzej Stoff Mądry humor Zagłoby

Spełniać DOBRO

Dariusz Zalewski Czym jest eutrapelia?

ks. Jan Niewęgłowski SDB Sport i rekreacja w systemie prewencyjnym św. Jana Bosko Dorota Bis Komputer a zagospodarowanie czasu wolnego dziecka

Piotr R. Mazur Wrogowie zastrzeleni śmiechem

Tomasz Formicki Z tradycją – dla przyszłości

Justyna Truskolaska Cechy dobrej zabawy

Tomasz Łach Eutrapelia – „Wieczór humoru” na Wydziale Filozofii KUL

Teresa Mazur „Miło szaleć, kiedy czas po temu”…

 

SZTUKA jest trudna

Łukasz Dębski Homo ludens przed dużym ekranem

Elżbieta Skrzypek Kraina uśmiechu. Z historii operetki

Magdalena Traczuk Teatr czasu pogardy

 

RELIGIA

ks. Czesław Galek Post a karnawał. Radość i asceza w chrześcijaństwie

ks. Tadeusz Dajczer „Cnota” humoru w służbie wiary

Bóg jest nieskończonym miłosierdziem. Dawidowi przebaczył jego cudzołóstwo i morderstwo, przebaczył celnikowi, który był zdrajcą i chciwcem, przebaczył bandycie na krzyżu. Jest jednak coś takiego, co uniemożliwia Panu Bogu rozlanie swojego miłosierdzia i czego Pan Bóg nie może w tobie znieść – to twoja niczym niezachwiana absolutna powaga, to, że czujesz się kimś ważnym. Wtedy Pan Bóg jakby rozkłada ręce. Twoje poczucie ważności jest dla Niego czymś śmiesznym, absurdalnym. „Śmieje się Ten, który mieszka w niebie” (Ps 2, 4). Gdy popatrzysz na siebie w świetle wiary, zobaczysz, że wszystkie twoje roszczenia do absolutnej powagi i uznania są naprawdę śmieszne.

            Poczuciu własnej ważności przeciwstawia się w dużej mierze „cnota” humoru. Okazuje się ona bardzo potrzebna do tego, by wzrastała w nas wiara jako widzenie świata we właściwym świetle i we właściwych proporcjach. Humor to widzenie świata na osi absurdu i niedorzeczności. Mamy patrona humoru – św. Tomasza More. Na ten temat mamy też pokaźną literaturę takich autorów, jak G.K. Chesterton, C.S. Lewis, B. Marshal, F. Sheed i inni. Piszą oni o religijnej wartości komizmu, o humorze jako zabiegu religijnym na usługach wiary, o „teologii” humoru.

            Wielkim zagrożeniem dla wiary stała się w XVII w. herezja jansenizmu. Przez grzech pierworodny – nauczał teolog z Lowanium, Cornelius Jansen – natura ludzka uległa całkowitemu zepsuciu i została wydana na łup pożądliwości. Bóg udziela swej łaski tylko wybranym, a innych przeznacza na wieczne potępienie. Ten pesymistyczny pogląd na naturę ludzką łączono z twierdzeniem, że Chrystus umarł nie za wszystkich ludzi bez wyjątku, a jedynie za wybranych.

            Jansenizm stawiał rygory nie do pokonania, m.in. w stosunku do Komunii św. Do jej przyjęcia potrzebna była dyspozycja, której przeciętny chrześcijanin zwykle nie posiadał. Wymagana była całkowita wolność nawet od grzechów powszednich i absolutnie czysta miłość Boga. Komunia św. stawała się zapłatą za cnotę, a nie pokarmem umacniającym wiarę i miłość. W opanowanych przez jansenizm kościołach powiało smutkiem, grozą, przerażeniem. Człowiek zaczął bać się Boga. Do Eucharystii tylko niekiedy odważał się przystępować.

            Ośrodkiem jansenizmu stało się cysterskie opactwo w Port-Royal. O tym, jaki panował tam duch, może świadczyć ułożony przez jedną z tamtejszych sióstr Różaniec do Najświętszego Sakramentu, w którym podkreślano wszystko to, co oddziela Boga od człowieka. Bóg był przedstawiany nie jako miłosierny i kochający Ojciec, ale jako absolutny, niedostępny, surowy i bezwzględny Pan. W myśl poglądów jansenistycznych chrześcijanin to pokutnik za grzechy, nie może więc pozwalać sobie na radość. W jego życiu winien dominować smutek wynikający z pamięci o własnych grzechach. Przełożona pensjonatu dla dziewcząt w Port-Royal, rodzona siostra Blaise Pascala, w regulaminie przeznaczonym dla swych wychowanek zakazywała śmiechu; źle widziany był nawet uśmiech.

            Jansenizm został kilkakrotnie potępiony przez Stolicę Apostolską, ale jego skutki odczuwała jeszcze św. Teresa z Lisieux, która musiała specjalnie prosić przełożoną o możliwość częstszego przyjmowania Komunii św. Skutkiem jansenizmu jest też tak często występujący również w życiu współczesnych chrześcijan lęk przed Bogiem, widzenie w Nim jedynie sprawiedliwego Sędziego. A przecież wiara chrześcijańska najpełniej wyraża się w radości z odkrycia osobowej miłości Boga, na której można się oprzeć i której można się powierzyć. Tak przeżywana wiara usuwa postawę dramatycznego fatalizmu również wobec własnego zła, które nasz żal może przemienić w „szczęśliwą winę”. Płynąca z wiary radość chrześcijańska jest jakby promieniowaniem miłości Bożej. To wiara każe ci uśmiechać się do Boga, radować Jego miłością, a na siebie, traktowanego zbyt poważnie, patrzeć z pewnym dystansem, w perspektywie humoru. „Cnota” humoru pozwoli ci zwalczyć truciznę smutku, którą szatan usiłuje wsączyć do twojej duszy, a usuwając troskę o siebie, umożliwi ci płynące z wiary życie radością.

            „Cnota” humoru, ustawienie czy też zobaczenie świata w kategoriach absurdu stanowi zabieg religijny, który może mieć wartość egzorcyzmu. Gdy walczysz z falą pokus, falą natrętnych myśli, które potrafią cię umęczyć, nie wstępuj w szranki w walce z szatanem, bo on jest silniejszy od ciebie, ale staraj się z niego zakpić, zlekceważyć go. Użyj tego „egzorcyzmu”, jakim jest religijne poczucie humoru. Kpiąc sobie z szatana odrzucasz jego atak w sposób najbardziej skuteczny. Szatan wyśmiany jest najmocniej uderzony, ponieważ on, tak śmiertelnie poważny, bardzo boi się kpiny, dlatego zmuszony jest od ciebie odstąpić.

            Chrześcijańskie poczucie humoru pomoże ci też w zapasach z drugim przeciwnikiem, jakim jest twoje własne „ja”. To też bożek śmiertelnie poważny, nietykalny i absolutny. Nie można go tknąć ani z niego zakpić, nie można urazić ni skrytykować. Humor w walce z nim staje się religijnym zabiegiem i aktem wiary, kiedy patrząc na siebie próbujesz zobaczyć to własne „ja” we właściwym świetle. Przecież tak naprawdę to jestem takim małym „nic”. Dlaczego więc robię z siebie centrum świata, dlaczego moje sprawy uważam za najważniejsze, dlaczego aż tak bardzo przeżywam swoje porażki i trudności – i jestem taki śmiertelnie poważny? Przecież wystarczyłoby spojrzeć na wszystko z odrobiną pobłażania, żeby zobaczyć, że to, czym tak się martwię, czego się lękam, o co się troszczę, jest wręcz śmieszne wobec tej jedynej ważnej rzeczywistości, jaką jest Bóg.

            Chrześcijański humor jest zabiegiem strącania bożka twojego „ja” z tronu. Gdy dostrzeżesz komizm sytuacji, w których twoje „ja” zasiada na tronie, to przynajmniej na pewien czas sytuacje te zostaną ośmieszone i ukażą się jako niegroźne dla ciebie. Zdemaskowana zostanie twoja próżność i pycha, ośmieszone i zdemaskowane to, co pretendowało do wielkości czy do rodzącego w tobie lęk zagrożenia. Stąd religijny zabieg humoru ma doniosłą rolę również w zachowaniu psychicznej równowagi człowieka.

 

br. Marek M. Urbaniak FSC„Klaun” wśród świętych

 

VARIA

Justyna Truskolaska Spędzanie czasu wolnego z rodziną i przyjaciółmi – badania dzieci województwa lubelskiego

W co bawimy się z dziećmi? – sonda

Śródziemnomorska radość życia – ankieta

 

Z życia INSTYTUTU EDUKACJI NARODOWEJ

Katarzyna Stępień Młodość i jej bogactwo

Katarzyna Stępień W I rocznicę śmierci o. prof. M. A. Krąpca

Grzegorz Frejlich Terroryzm – dawniej i dziś

Magdalena Traczuk Paul Cameron w Polsce – o odwołanych i nieodwołanych wykładach

Magdalena Traczuk W świetle dominikańskich mistrzów

 

RECENZJE

Piotr R. Mazur O wędrówce starożytną drogą i walce z moralnym złem

Piotr R. Mazur O mądrym teatrze i głupiej brawurze



ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2009, ss. 224, format: 166x240, oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Cywilizacja nr 29 "Eutrapelia - rozrywka czy zabawa"

Cywilizacja nr 29 "Eutrapelia - rozrywka czy zabawa"

Bawić się godnie - niemała to sztuka

Pan Jourdain, Molierowski bohater marzący o szlachectwie, wzbogaciwszy swój język o nowo poznany wyraz „proza", zakrzyknął zdziwiony: „Zatem ja już przeszło czterdzieści lat mówię prozą nie mając o tym żywnego pojęcia!". Kto wie, czy w podobny sposób nie zareaguje niejeden z naszych Czytelników zapoznając się ze znaczeniem słowa „eutrapelia", które widnieje na okładce niniejszego numeru „Cywilizacji" i zapowiada jego zawartość, każdy człowiek bowiem, od najwcześniejszego dzieciństwa po najsędziwszą starość, niemało czasu poświęca różnorodnym zabawom, ale nikt (lub prawie nikt) nie zwykł rozpatrywać zagadnień z tym związanych w kategoriach cnoty i w świetle uwarunkowań moralnych; stąd przypuszczenie, iż takie ujęcie owego tematu oraz związane z nim określenie „eutrapelia" może zadziwiać i zaskakiwać podobnie jak „proza" zaskoczyła pana Jourdaina.
Kwestie zabawy, rekreacji, rozrywki, humoru, a nawet śmiechu - o czym upewni dziś Państwa lektura naszego periodyku - stanowiły przedmiot przemyśleń takich mędrców, jak Arystoteles, św. Tomasz z Akwinu czy Thomas More; wszyscy oni, a także liczni inni filozofowie i pisarze różnych epok zgodnie twierdzili, że zabawa, jako forma wytchnienia po obowiązkach oraz sposób na regenerację sił ciała i ducha niezbędnych do podjęcia nowych prac, jest człowiekowi koniecznie potrzebna, lecz właściwe z niej korzystanie stanowi cnotę, jaką należy w sobie kształcić i sztukę, jakiej trzeba się uczyć.
Myśl tę autorzy materiałów, które prezentujemy na naszych łamach, podejmują zarówno w aspekcie ogólnym, jak i w aspektach szczegółowych. Z owych rozważań natury ogólnej płynie wniosek, iż godziwą satysfakcję daje człowiekowi tylko taka zabawa, która odbywa się w stosownym czasie, nie bazuje na kłamstwie, nie narusza żadnych zasad moralnych, nie poniża nikogo, nie naraża na niebezpieczeństwo niczyjego zdrowia i życia; jej forma stanowi źródło przyjemności odczuwanej fizycznie i psychicznie, zaś treści wyrażają i dopełniają otrzymany od Boga dar radości istnienia. Podkreślone jest również przy okazji znaczenie pożądanych atrybutów dobrej zabawy: poczucia humoru, szczerego śmiechu, grona życzliwych przyjaciół. Szczególne aspekty eutrapelii, o jakich mówią przedstawione na następnych stronach artykuły, to m.in.: specyfika zabaw z dziećmi, zagadnienie rekreacji ruchowej, rozrywki dawnej szlachty i mieszczan, rola literatury i teatru jako „zabaw wysokich", wreszcie zalety i niebezpieczeństwa korzystania z najmodniejszej dziś „zabawki" wszystkich pokoleń, czyli komputera.
Przed niespełna dwoma stuleciami, ok. 1820 r., wyszedł spod pióra filomaty, Antoniego Odyńca, tekst piosenki dziś jeszcze rozbrzmiewającej niekiedy przy biesiadnych okazjach, a rozpoczynającej się od słów: „Precz, precz od nas smutek wszelki, / Zapal fajki, staw butelki, / Niech wesoło z przyjacioły, / Wdzięczny płynie czas". Zakładając, że stali Czytelnicy od dawna uważają nas za swych przyjaciół, a nowi zaprzyjaźnią się z naszym kwartalnikiem od dzisiaj, proponujemy przyjąć powyższą strofę za motto spotkania Państwa z 29 numerem „Cywilizacji". „Fajki i butelki" - rzecz jasna - nie muszą spotkaniu temu towarzyszyć, natomiast mamy nadzieję, że lektura owych zabawie poświęconych treści, jakimi wypełniliśmy strony pisma, „precz" przegoni „smutek wszelki", a czas na nią przeznaczony okaże się „wdzięczny" i „płynący wesoło", czego wszystkim Państwu życzymy.
REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2009, ss. 224, format: 166x240, oprawa miękka

Copyright © 2022 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl