Obniżka! Cywilizacja nr 27 'Polskość i patriotyzm dzisiaj' Zobacz większe

Cywilizacja nr 27 "Polskość i patriotyzm dzisiaj"

Interesujące odniesienia historyczne związane z głównym tematem znajdą z kolei Czytelnicy w artykułach omawiających zagadnienie patriotyzmu w świetle postanowień Konstytucji 3 Maja, w zestawieniu z filozofią mesjanistyczną czy też z tezami F. Konecznego o odrębności cywilizacji i o polskości, zaś materiały o specyfice patriotyzmów: amerykańskiego, niemieckiego i francuskiego pozwolą na przeprowadzenie pouczających porównań.
Wszyscy Autorzy, których teksty publikujemy w bieżącym numerze „Cywilizacji", są zgodni co do tego, iż u podstaw właściwie rozumianego patriotyzmu leży poczucie narodowej tożsamości, jakie - co można przeczytać w jednym z artykułów - „tkwi w zrozumieniu specyfiki dialogu pokoleń aktualnie żyjących z pokoleniami, które odeszły, czyli w rozumieniu tradycji".

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2008, ss. 224, format: 166x240, oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

8,00 zł brutto

-13,00 zł

21,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

Kochać ojczyznę... ale jak?

Stanisław Konarski (1700 - 1773), założyciel i rektor sławetnego Collegium Nobilum, autor znakomitych traktatów: O skutecznym rad sposobie i O poprawie wad wymowy, był również - o czym nie wszyscy wiedzą - dramatopisarzem. Ta gałąź jego twórczości nie odznaczała się jednak wybitnymi walorami literackimi, toteż sztuki światłego księdza pijara rychło popadły w zapomnienie, poza pewną strofą z Tragedii Epaminondy (1756), przytaczaną wielokrotnie w różnych okolicznościach w całym okresie zaborów, a przez wybitnego historyka literatury Ignacego Chrzanowskiego uznaną za „najtrafniej ujmującą istotę patriotyzmu". Strofa owa brzmi: „Nie masz zasług. To, co my zowiemy: zasługi -/ Są tylko ku ojczyźnie wypłacane długi./ Ojczyzna nic nam nie jest winna - ona pani,/ My jej więźnie, jej sługi, jej obowiązani!/ Ona nas jako matka żywi i osłania,/ Przeto warta starunku, a umiłowania./ Jej więc wolno krwi, ozdób, fortun naszych zażyć,/ My powinniśmy dla niej wszystko z życiem ważyć,/ Nie żebyśmy się od niej dopominać nowych/ Wdzięczności mieli, zysków lub nagród jakowych"
S. Konarski, co wynika z zacytowanego fragmentu, kazał pojmować patriotyzm jako nieustającą wdzięczność ku ojczyźnie i bezgraniczną oraz bezinteresowną dla niej ofiarność „za to, że jest". Czy taka postawa powinna charakteryzować także nas, Polaków żyjących w początkach XXI w.? Jak mamy dziś praktykować i okazywać nasze ukochanie ojczyzny? Czy wobec postępującej globalizacji oraz członkostwa Polski w UE uczucie owe nie jest staroświeckie i ośmieszające, czy ma jeszcze jakiś sens? Odpowiedziom na te niełatwe, a jakże istotne pytania poświęcona jest zawartość niniejszego numeru „Cywilizacji". Materiały, do zapoznania się z którymi dziś zaprasza redakcja kwartalnika, przynoszą wieloaspektowy przegląd najróżniejszych kwestii związanych ze współczesnym pojmowaniem patriotyzmu w ogóle, a jego specyficznej, „polskiej", odmiany w szczególności.
Wśród owych kwestii na pierwszy plan wysuwa się zagadnienie o konieczności i umiejętności odróżnienia patriotyzmu od nacjonalizmu i szowinizmu, a dalej - rozważania o „polskim charakterze", o naszych świętach narodowych i szacunku dla symboli, o wychowaniu w duchu patriotycznym i roli mediów w takim procesie, o tym, jak przywiązanie do ojcowizny i ciekawość historii okolicy przekłada się na umiłowanie dziejów narodu i ojczystych krajobrazów, a także o niełatwym „współżyciu" patriotyzmu z polityką.
Interesujące odniesienia historyczne związane z głównym tematem znajdą z kolei Czytelnicy w artykułach omawiających zagadnienie patriotyzmu w świetle postanowień Konstytucji 3 Maja, w zestawieniu z filozofią mesjanistyczną czy też z tezami F. Konecznego o odrębności cywilizacji i o polskości, zaś materiały o specyfice patriotyzmów: amerykańskiego, niemieckiego i francuskiego pozwolą na przeprowadzenie pouczających porównań.
Wszyscy Autorzy, których teksty publikujemy w bieżącym numerze „Cywilizacji", są zgodni co do tego, iż u podstaw właściwie rozumianego patriotyzmu leży poczucie narodowej tożsamości, jakie - co można przeczytać w jednym z artykułów - „tkwi w zrozumieniu specyfiki dialogu pokoleń aktualnie żyjących z pokoleniami, które odeszły, czyli w rozumieniu tradycji".

 

Myśl CYWILIZACJI

ks. Bogdan Czupryn Po co patriotyzm? – płaszczyzna antropologiczna

 

Służyć PRAWDZIE

o. Mieczysław A. Krąpiec OP O patriotyczne wychowanie

bp. Adam Lepa Rola mediów w kształtowaniu postaw patriotycznych

ks. Paweł Tarasiewicz Szanse patriotyzmu w „globalnej wiosce”

Ryszard Polak Naród a cywilizacje

Jan Musiał Polskość w ujęciu Feliksa Konecznego

Teresa Zawojska Patriotyzm w polskiej filozofii mesjanistyczej doby romantyzmu

Jacek Bartyzel Polski typ psycho-dziejowy (w ujęciu Jana Karola Kochanowskiego)

[fragment]

Czy naprawdę istnieje zbiorowa psychika narodu – dusza narodu, mówiąc bardziej patetycznie i górnolotnie? Socjologiczny nominalista zaprzeczy temu bez wahania; stojąc na gruncie przekonania, że realne są tylko jednostki, powie, że „dusza narodu”, „psyche zbiorowa” to językowe „puste dźwięki”, szkodliwe urojenia umysłu, a w najlepszym razie użyteczne abstrakcje.

Nam, którym intuicja i (tak osobiste, jak historyczne) doświadczenie podpowiadają coś zupełnie przeciwnego, idzie w sukurs tomistyczny realizm, wyjaśniający, że powszechniki istnieją prawdziwie zarówno jako wzory w umyśle Bożym (ante rem), jak i jako istoty rzeczy konkretnych zawarte w ich jednostkowej substancji (in re). Inaczej mówiąc, „dusza polska” (i każdego innego narodu) istnieje zarówno jako „myśl Boża w dziejach”, jak i w duszy indywidualnej każdego Polaka, który swoim życiem aktualizuje jej potencjalność. „Dusza narodu” jest to – jak powiada nasz najwybitniejszy przedstawiciel, a właściwie twórca tej subdyscypliny filozofii historii, jaką jest psychologia dziejów – Jan Karol Kochanowski (1869-1949) – „duszy własnej, osobistej, pogłębione wyolbrzymienie”. Właśnie tropami ustaleń tego – wciąż jeszcze zapoznanego – autora będziemy podążali dalej w toku naszych dociekań.

Dla socjologicznego realisty pewnikiem tedy jest, że wszelki naród posiada swą, odrębną od innych, fizjognomię psychiczną. Należy wszelako pamiętać, że „przedstawicielami klasycznymi psychiki danego narodu są w zasadzie typy, urobione dziedzicznie w atmosferze najpełniejszego życia tegoż narodu”, a zatem typy historyczne i zarazem „wyżynne” w danej zbiorowości. Jest to zastrzeżenie najwyżej wagi, albowiem typ taki może zaniknąć i ustąpić zupełnie innemu – duchowo i moralnie niższemu. Musimy o tym pamiętać, zważywszy bolesną dla nas prawdę, tak dogłębnie rozpoznaną w ostatniej pracy prof. Ryszarda Legutki, o skarleniu naszej duszy zbiorowej wskutek wyhodowania przez komunistycznych najeźdźców i inżynierów społecznych po 1945 r. zupełnie nowego narodu, niewiele, jeśli cokolwiek, mającego wspólnego z historycznym typem Polaka, o którym rozprawia Kochanowski.

Kanwą rozważań Kochanowskiego jest uczynienie osią dziejów ludzkich stosunku jednostki do masy (a tym samym świata wewnętrznego do zewnętrznego człowieka). Zachodzi on wszędzie, są wszelako dwa typy rozwoju dziejowego: jeden „od dołu” (masy) ku „górze”, drugi „od góry” (jednostki) ku „dołowi”. Jeden prowadzi wzwyż, powołując związek ludzi wolnych, drugi wytwarza zrzeszenie metodą odgórnej tresury. Przedziwnym zrządzeniem Polska, reprezentująca najswobodniejszy w dziejach indywidualizm, przez ostatnie wieki żyła w otoczeniu bądź w zmieszaniu z trzema najbardziej kolektywistycznymi cywilizacjami: Prusaków, Moskali i Żydów.

To z kolei, co w mniemaniu postronnych, a nawet źle rozumiejących własną przeszłość Polaków, stanowiło „polską anomalię” na tle nowożytnych państw absolutystyczno-biurokratycznych, było wynikiem swoistego kierunku rozwoju Polski – jej odrębną kolejnością występującej wszędzie w dziejach przewagi jednostki nad zbiorowością. Gdy w średniowieczu Europa zachodnia pogrążona była w feudalnym rozproszeniu, to w Polsce pierwsi Piastowie budowali żelazną ręką scentralizowane państwo; gdy natomiast na Zachodzie absolutyzm monarszy poskromił feudalną anarchię (co później, prawem retorsji, doprowadziło do demokratycznych rewolucji „gromadowców”), w Polsce zaczął rozkwitać obywatelski, indywidualistyczny i narodowy zarazem, etos wolności, którego nośnikiem była szlachta. Jej reprezentanci przechowali najczystszy typ „słowiańskości” i „aryjskości”, tj. harmonii jaźni ludzkiej z otaczającym ją światem, dającej głębię spokoju w wolnym wnętrzu człowieka. Dzięki „tym aryjskim właściwościom psychicznym, które z przeszłości otchłannej [Polska] wyniosła, była od wieków retortą przyrodzoną, ziemią obiecaną osiadłego, w twórczym znaczeniu cywilizacyjnym, Wolnego Obywatela, przeciwstawiającego się zasadniczootaczającym go, pół osiadłym i koczowniczym niewolnikom”. „Naród szlachecki” czerpał swój byt ze sfery uczuciowo-rodzinnej, czyli z nakazu wewnętrznego człowieka, a nie z mechanicznego nakazu zewnętrznego.

Dzieje Europy urabiała zatem zasada politycznej racji stanu, narzucającej przewagę państwa narodom, Polski zaś – zasada przewagi narodu nad państwem. W Europie już feudalizm kruszył naturalną potęgę związków krwi, w Polsce ustrój rodowy wytwarzał atmosferę rodzinną w całym narodzie. Niefortunnym ubocznym skutkiem psychiki rodowo-szlacheckiej (i słowiańskiej „miękkości”) było jednak pozbawienie państwa siły politycznej. Dlatego dwie strony tego samego medalu, którym była Polska i jej „dusza dziejowa”, to: równie wielkie zalety (braterskość unii politycznych, brak militaryzmu, praktyczna tolerancja, samorząd i parlamentaryzm, trwałość uczuć narodowych), co wady (bezsilność sejmów, żądza „popularności powiatowej”, a za nią społecznej, prowadząca do osłabienia odwagi cywilnej, brak aparatu państwowego, bezradność i automatyczna ustępliwość wobec knowań cudzoziemskich na własnym gruncie, na koniec – bezsilność polityczno-militarna).

Historyczna Polska to wyjątkowa kultura wolności wewnętrznej człowieka. „Polska, której samodzielne dzieje polityczne nie wyszły były z wielu względów poza średniowiecze, upodobniła do epoki tej psychikę swą w tem znaczeniu, że zareagowała silnie – silniej niż narody inne, przeciwko przymusowej niwelacji jednostki przez państwo w nowożytnej dobie (...). Wysoki moralnie, a przeto wolny wewnętrznie indywidualizm polski, pełen poszanowania człowieczeństwa w sobie i w innych, tworzył w nas zawsze i tworzy maximum istoty europeizmu, jako pełni optymistycznej i przeto twórczej w stosunku do życia siły indywidualnej, w przeciwstawieniu uderzającem do jej minimum, reprezentowanego np. przez płynący z mętów mongolskich, nihilizm rosyjski”.

Typ Polaka historycznego cechuje, zarówno w mężczyźnie, jak w kobiecie, odwaga, męstwo, gotowość do idących najdalej poświęceń w dobrej sprawie, szczodrość, prawość, przysłowiowa niemal gościnność i jakby „kobiecość mężów a męskość kobiet”. Apogeum rdzennego typu polskiego jest Polka – jej gorąca wiara w Boga czyni z niej, „w jej czystym a szczytnym typie narodowym istotę jakby na poły tylko cielesną (...), nic w niej egoizmu, a tyle niepojętej, nieogarnionej a osobliwej delikatności uczuć, w której blasku gaśnie i słynna, choć tak istotnie wspaniała, francuska politesse du coeur (...); panowanie typowe Polki polega na głębokim, boskim rządzie dusz; na geniuszu poświęcenia i samoofiary – na kapłaństwie namaszczonem ogniska domowego, jako strażnicy tchnień Bożych i służących im wiernie cnót narodu”.

„Typ psycho-dziejowy polski” najgłębiej bodaj wczuł się także w Boga, co sprawia, iż „grunt polski jest dla powstania i rozwoju ateizmu wysoce niepodatny” i niepodobna znaleźć choćby poważniejszego przedstawiciela umysłowości polskiej, który byłby ateistą. „Wierna katolickość Ojczyzny naszej to wyraz promiennego jej optymizmu, połączonego z otuchą, że ideał ów może i winien rzeczywiście iścić się w życiu. Dlatego, będąc na wskroś narodową, Polska jest jednocześnie katolicką, co znajduje wyraz swój wymowny w instynktowo trafnem orzeczeniu ludowem, że Polak a katolik – to jedno. Polak rdzenny (...) znajduje w katolicyzmie ducha swojego – ducha Polski”. „Styl” wiary polskiej, to pogodna jej pełnia na przekór złu. Ufność dziecięcia łączy się w niej z potęgą duchową tytana; psychice tej odpowiada wyjątkowo rzewny kult Matki Boskiej.

Skoro zatem Polska – „wierna córa własnego podniebia – to nie narośl patologiczna na organizmie świata, lecz raczej może jedna z tkanek jego w istocie swej najzdrowszych – jeden z tonów najczystszych (...), zagłuszonych przez zgrzyt rozdźwięku w godnej człowieka symfonii dziejowej ludzkości”, dlaczego poniosła ona tak bezprzykładną klęskę utraty państwowego bytu? Czyżby w niej samej tkwiła jakaś „siła fatalna” niezdolności do samodzielnej egzystencji? Lecz przecież ta sama Polska to naród, który powstał jako państwo w X w. w wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach i trwał w zupełnej samodzielności przez osiem wieków, a nawet kiedy upadł, to właśnie wówczas wzniósł się na największe w swojej historii wyżyny artyzmu i myśli – w literaturze i filozofii romantyzmu. Przyczyna upadku – przekonywa Kochanowski – jest tedy zupełnie inna: „Państwo polskie nie mogło w danym momencie ostać się po prostu dlatego, że jego typ, tak dziejowo odmienny, stanąć musiał oko w oko wzmożonej w siłę zachłanną jedni sąsiadów, jako owocu politycznego niwelacji”.

Grzegorz Kucharczyk Eksterminacja polskiej inteligencji w XX w.

[fragment]

Prawdziwą hekatombą polskiej inteligencji w XX w. była II wojna światowa. Na skutek działania okupantów (niemieckiego i sowieckiego) w latach 1939-1945 zginęło 38% polskich lekarzy, 58% adwokatów, 28% profesorów i pracowników wyższych uczelni . To jeden z najtragiczniejszych skutków przejechania po Polsce „buldożera historii”, jakim była II wojna światowa.

Należy od razu podkreślić, że eksterminacja polskich elit intelektualnych i duchowych nie była jakimś „efektem ubocznym” działań wojennych, ale skutkiem świadomie realizowanej przez obu okupantów polityki wyniszczenia. Polityki, dodajmy, opracowywanej jeszcze przed wybuchem wojny.

Wiosną 1939 r. władze niemieckie rozpoczęły systematyczne sporządzanie list proskrypcyjnych (Sonderfahndungsbuch Polen) osób przeznaczonych do likwidacji w momencie wkroczenia armii niemieckiej na terytorium Polski. Na pierwszych miejscach figurowały nazwiska osób należących do polskich elit politycznych, społecznych oraz intelektualnych. Za „osoby wrogo nastawione do Niemiec” (deutschfeindlich eingestellte Personen) uznano więc nie tylko powstańców wielkopolskich, czy działaczy polskich partii politycznych, ale również badaczy (głównie historyków, ekonomistów) zajmujących się problematyką niemiecką .

Pod bezpośrednim nadzorem Reinharda Heydricha (szefa policji i służby bezpieczeństwa Rzeszy) opracowano założenia tzw. akcji „Tannenberg”, której celem było – jak mówił sam Heydrich w lipcu 1940 r. – „zlikwidowanie szerokich polskich kół kierowniczych, obejmujących tysiące osób” . Polski „element przywódczy” (zwłaszcza na ziemiach zachodnich Rzeczypospolitej) ujęty w niemieckich listach proskrypcyjnych obejmował 60 tys. osób. 7 września 1939 r. podczas odprawy kierownictwa akcji „Tannenberg” szef niemieckiej policji bezpieczeństwa, przekazując wytyczne Hitlera i Himmlera, stwierdził: „czołowe warstwy ludności polskiej należy unieszkodliwić w takim stopniu, w jakim to jest możliwe” .

Dzień później, podczas spotkania Heydricha z szefem Abwehry (wywiadu wojskowego), admirałem W. Canarisem, autor akcji „Tannenberg” stwierdzał, że w Polsce „codziennie dokonuje się już 200 egzekucji. Sądy wojenne pracują zbyt powoli. Ludzi należy rozstrzeliwać lub wieszać natychmiast bez dochodzeń. Szlachta, duchowieństwo i Żydzi muszą być zlikwidowani” .

„Unieszkodliwianie” rozpoczęło się wraz z wkroczeniem Wehrmachtu do Wielkopolski w pierwszych dniach wojny. Do rozstrzeliwań polskiej ludności cywilnej – w pierwszej kolejności lokalnych działaczy (np. Straży Obywatelskiej) – przez niemieckich żołnierzy doszło już 1 i 2 września 1939 r. w powiatach kaliskim, kępińskim i ostrowskim. Tylko w dniach 9-11 września 1939 r. żołnierze niemieccy dopuścili się zbrodni wobec polskiej ludności cywilnej (przede wszystkim wobec lokalnych elit samorządowych i ziemiańskich) w dwudziestu miejscowościach powiatu gnieźnieńskiego. W powiecie turkowskim Wehrmacht rozstrzelał w dniach 6-8 września 1939 ponad 300 cywilnych osób .

Akcja „Tannenberg” (czyli fizyczna eksterminacja polskiego „elementu przywódczego”) zintensyfikowała się w dniach 11 września-25 października 1939 r., a więc w okresie tzw. wojskowego zarządu Wielkopolski (jeszcze przed oficjalnym wcieleniem jej jako „Kraju Warty” do Rzeszy). Rozpoczęły wówczas działanie tzw. grupy operacyjne (Einsatzgruppen) podporządkowane Głównemu Urzędowi Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), nadzorowanemu przez R. Heydricha.

14 października 1939 r. podczas narady z szefami departamentów RSHA i z Arthurem Greiserem (wyznaczonym na szefa cywilnej administracji niemieckiej w „Kraju Warty”), zadecydowano, że likwidacja „polskiego elementu przywódczego” w Wielkopolsce ma być zakończona do 1 listopada 1939. Cztery dni później (18 X 1939) A. Greiser wspólnie z funkcjonariuszami działających w Wielkopolsce Einsatzgruppen wyznaczył wielkopolskie miejscowości, gdzie egzekucje miały być wykonywane oraz ustalił nazwiska 295 osób, które miały być zabite w pierwszej kolejności .

Ocenia się, że od połowy września do końca października 1939 r. w ramach tak założonej akcji „Tannenberg” rozstrzelano niemal 300 polskich obywateli – członków polskiej elity duchowej i intelektualnej (wliczając w to cywilne ofiary akcji eksterminacyjnej podjętej przez Wehrmacht jeszcze podczas trwania kampanii wrześniowej, liczba ofiar wzrasta do ok. 2 500 osób) .

W Kórniku przed niemieckim plutonem egzekucyjnym stanęło 15 Polaków – w tym dyrektor Fundacji Kórnickiej, emerytowany burmistrz oraz urzędnicy państwowi i samorządowi. W Książu Niemcy rozstrzelali 17 polskich obywateli – w tym dyrektora miejscowego banku, burmistrza Dolska i administratora majątku ziemskiego. W Śremie wśród zabitych 19 Polaków byli ziemianin, nauczyciel, adwokat, notariusz, ksiądz, naczelnik Sądu Grodzkiego, urzędnik i przemysłowcy. Podobny był przekrój społeczny ofiar niemieckich zbrodni w Gostyniu (30 osób), Krobi (15), Kościanie (18), Śmiglu (15) oraz wielu innych wielkopolskich miejscowościach .

7 października 1939 r. Heinrich Himmler – Reichsführer i szef SS – został mianowany przez Hitlera komisarzem Rzeszy do spraw umocnienia Niemczyzny na Wschodzie. Odtąd Himmler będzie głównym autorem strategii antypolskiej polityki realizowanej na okupowanych przez Niemców ziemiach polskich („Kraj Warty”, Śląsk, Pomorze i Generalna Gubernia). Strategię tę – ujętą w opracowanym w 1941 r. tzw. Generalnym Planie Wschodnim, przewidującym faktyczną eksterminację całego narodu polskiego – Himmler zarysował 15 maja 1940 r. w Kilku myślach o traktowaniu ludności obcoplemiennej na Wschodzie. Wg nich „umacnianie niemczyzny” musiało wieść przez eksterminację polskiej inteligencji i ograniczenie edukacji Polaków do „prostego liczenia najwyżej do 500, napisania własnego nazwiska, wiedzy, iż Boskim przykazaniem jest być posłusznym Niemcom”, przy czym umiejętność czytania nie była „uważana za konieczną” .

Tę myśl rozwinął 30 maja 1940 r. generalny gubernator Hans Frank, który przemawiając w Krakowie na naradzie z dowódcami niemieckiej policji stwierdzał: „Warstwy uznane przez nas obecnie za kierownicze w Polsce należy zlikwidować, to, co znowu narośnie, należy wykryć i w odpowiednim czasie znowu usunąć” . Już w październiku 1939 r., krótko po swojej nominacji na szefa w Generalnym Gubernatorstwie, H. Frank stwierdzał, że „Polakom należy pozostawić tylko takie możliwości kształcenia się, które okażą im beznadziejność ich położenia narodowego” .

Temu celowi służyła również rozpoczęta pod koniec 1939 r. tzw. akcja A-B, której najbardziej spektakularnym elementem było aresztowanie i wysłanie do obozów koncentracyjnych 6 listopada 1939 r. 183 profesorów i pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz krakowskiej Akademii Górniczej. Chociaż wielu z nich – na skutek protestów cywilizowanego świata (łącznie ze Stolicą Apostolską) oburzonego tym aktem barbarzyństwa – do października 1941 r. zostało zwolnionych, to ponad trzydziestu z nich padło ofiarą tego „umacniania niemczyzny na Wschodzie”. Wśród ofiar były takie wielkie postacie polskiej i światowej nauki jak: prof. Ignacy Chrzanowski (historyk literatury polskiej), prof. Stanisław Estreicher (prawnik), prof. Kazimierz Kostanecki (anatom i chirurg), prof. Jan Nowak (geolog) czy prof. Leon Sternbach (filolog klasyczny) .

Akcja A-B objęła również Katolicki Uniwersytet w Lublinie. 9 XI 1939 r. Niemcy aresztowali rektora KUL, ks. dr. Antoniego Szymańskiego, a po dwóch dniach czternastu wykładowców tej polskiej i katolickiej uczelni. Większość z nich zwolniono po kilku miesiącach, ale paru z nich (ks. Michał Niechaj czy prof. Czesław Martyniak) zostało zamordowanych 23 XII 1939 r. w ramach eksterminacji lubelskiej inteligencji .

 

Spełniać DOBRO

Jacek Gołębiowski O świętowaniu niepodległości

Mieczysław Ryba Po co patriotyzm? – płaszczyzna polityczna

Kazimierz Maliszewski Rola Komisji Edukacji Narodowej i Konstytucji 3 Maja w dziele „nowego Polski tworzenia”

Mirosław Król Małe ojczyzny – duża Ojczyzna – świadomość narodowa a regionalna

Dariusz Zalewski „Pietas” w kontekście wychowania

Andrzej Solak Dokument rany

Piotr R. Mazur Patriotyzm w popkulturze

Teresa Mazur „Wyprawim ci polskie gody…” (1). „Jak ślubować – to w Kościele!”

 

Cywilizacyjne ROZMAITOŚCI

Specyfika patriotyzmu amerykańskiego – z prof. Peterem Redpathem rozmawia Imelda Chłodna

Anna Dałek Patriotyzm we Francji

Rafał Maliszewski Niemieckie spojrzenie na patriotyzm

Forum pism historycznych – ankieta

Złowionewsieci

Dariusz Zalewski Problemy z ojczyzną

 

Z życia INSTYTUTU EDUKACJI NARODOWEJ

Katarzyna Stępień Młodość – czas wolności czy zniewolenia? Relacja z sympozjum.

Anna Zalewska Media w wychowaniu chrześcijańskim. Relacja z konferencji.

RECENZJE

Piotr R. Mazur Kontrrewolucyjnie o kryzysie

Piotr R. Mazur Między Piłsudskim a Dmowskim

 

 

 


ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2008, ss. 224, format: 166x240,  oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Cywilizacja nr 27 "Polskość i patriotyzm dzisiaj"

Cywilizacja nr 27 "Polskość i patriotyzm dzisiaj"

Interesujące odniesienia historyczne związane z głównym tematem znajdą z kolei Czytelnicy w artykułach omawiających zagadnienie patriotyzmu w świetle postanowień Konstytucji 3 Maja, w zestawieniu z filozofią mesjanistyczną czy też z tezami F. Konecznego o odrębności cywilizacji i o polskości, zaś materiały o specyfice patriotyzmów: amerykańskiego, niemieckiego i francuskiego pozwolą na przeprowadzenie pouczających porównań.
Wszyscy Autorzy, których teksty publikujemy w bieżącym numerze „Cywilizacji", są zgodni co do tego, iż u podstaw właściwie rozumianego patriotyzmu leży poczucie narodowej tożsamości, jakie - co można przeczytać w jednym z artykułów - „tkwi w zrozumieniu specyfiki dialogu pokoleń aktualnie żyjących z pokoleniami, które odeszły, czyli w rozumieniu tradycji".

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2008, ss. 224, format: 166x240, oprawa miękka

Copyright © 2021 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl