Obniżka! Cywilizacja nr 25 'O szczęściu' Zobacz większe

Cywilizacja nr 25 "O szczęściu"

Odróżnić szczęście od „szczęścia"...

Czy pamiętają Państwo Bajkę Henryka Sienkiewicza, bodaj najkrótszy, liczący zaledwie 36 wersów druku, utwór autora Trylogii? Owa literacka miniaturka w szczególny sposób koresponduje z niniejszym, 25 numerem „Cywilizacji" poświęconym szczęściu i mogłaby posłużyć jako jego motto. Bajka opowiada o tym, jak przy kolebce nowo narodzonej księżniczki zebrały się wróżki ze swymi cudownymi darami, mającymi zapewnić jej szczęście na całe życie. Pierwsza z wróżek obdarzyła malutką cudowną twarzą, druga dała jej zachwycające oczy, trzecia - wysmukłą postać, czwarta - wszelkie skarby ukryte w ziemi. Na koniec odezwała się królowa wróżek: „Piękność ludzi i kwiatów więdnie. Urocze oczy gasną wraz z młodością, (...) a wiatr pochyla wysmukłe postaci. Złota kto nie rozdziela między ludźmi, ten budzi ich nienawiść, a kto je rozdzieli, temu pustka zostaje w skrzyni. Przeto nietrwałe są wasze dary. (...) Ja jej dam dobroć. Słońce jest wspaniałe i jasne, ale gdyby nie ogrzewało ziemi, byłoby tylko martwo świecącą bryłą. Dobroć serca jest tym, czym ciepło słońca: ona daje życie. Piękność bez dobroci jest jako świątynia bez bóstwa. Oczy mogą podziwiać taką świątynię, ale dusza nie znajdzie w niej ukojenia. Bogactwo bez dobroci jest tylko ogniem, który pali i niszczy (...). Wiedzcie, że wasze dary mijają, a dobroć trwa: jest ona jak źródło, z którego im więcej wody wyczerpiesz, tym więcej ci jej napłynie"
Podobne przesłanie, tyle że nie w konwencji baśniowej utrzymane lecz zawierające się we wnikliwych rozważaniach filozoficznych, znajdą Państwo w prezentowanych na naszych łamach artykułach pióra m.in. ks. B. Czupryna i ks. M. Dziewieckiego, dr B. Kiereś i dr I. Chłodnej. Autorzy ci przypominają, o konieczności rozróżniania między tym, co potocznie zwykło się nazywać „szczęściem" (a jest zaledwie przelotną przyjemnością natury zmysłowej lub doraźną satysfakcją z dóbr materialnych, sukcesów zawodowych itp.), a szczęściem prawdziwym, nieprzemijającym, jakie daje oparta na miłości Boga i bliźniego szlachetność duszy, do której człowiek zmierza drogą Dobra, Prawdy i Piękna.
Cennym i interesującym dopełnieniem tych rozważań są materiały przybliżające refleksje o szczęściu myślicieli epoki starożytnej: Platona i Arystotelesa, uczonych XX-wiecznych: W. Tatarkiewicza i M. Grzywak-Kaczyńskiej oraz Adhortacji apostolskiej Pawła VI Gaudete in Domino.
Ponadto w numerze m.in.: prezentacja doktryn o szczęściu obecnych w głównych niechrześcijańskich religiach świata, artykuł demaskujący zło, jakie niesie ruch New Age, który uważa się za przewodnika ludzkości w drodze do szczęścia, kilka skłaniających do przemyśleń felietonów i stałe rubryki oraz publikacje cykliczne również ludzkiemu szczęściu poświęcone.
Wszystkie anonsowane tu teksty poprzedza biografia niedawno zmarłego, blisko związanego z naszym periodykiem i Fundacją Servire Veritati, świętej, nieodżałowanej pamięci Ojca Profesora Mieczysława Alberta Krąpca. Ten wybitny filozof pisał w eseju Moralność spełnieniem dobra: „Wraz z obudzeniem się naszego poznania, naszego rozumu, od razu odzywa się w nas pragnienie szczęścia jawiące się jako pragnienie dobra. A pragnienie dobra i szczęścia jest niczym innym, jak jeszcze nieuświadomionym - ale mającym być uświadomionym - pragnieniem samego Boga, osiągnięcia Go i nieodwracalnego zjednoczenia się z nim".
Niech ta wspaniała i mądra refleksja towarzyszy przy lekturze naszego pisma, która - w co chcielibyśmy wierzyć - pozwoli Państwu usystematyzować (a być może, również zrewidować) swoje własne myśli o szczęściu.
REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2008, ss. 208, format: 166x240 ,  oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

8,00 zł brutto

-13,00 zł

21,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

Odróżnić szczęście od „szczęścia"...

Czy pamiętają Państwo Bajkę Henryka Sienkiewicza, bodaj najkrótszy, liczący zaledwie 36 wersów druku, utwór autora Trylogii? Owa literacka miniaturka w szczególny sposób koresponduje z niniejszym, 25 numerem „Cywilizacji" poświęconym szczęściu i mogłaby posłużyć jako jego motto. Bajka opowiada o tym, jak przy kolebce nowo narodzonej księżniczki zebrały się wróżki ze swymi cudownymi darami, mającymi zapewnić jej szczęście na całe życie. Pierwsza z wróżek obdarzyła malutką cudowną twarzą, druga dała jej zachwycające oczy, trzecia - wysmukłą postać, czwarta - wszelkie skarby ukryte w ziemi. Na koniec odezwała się królowa wróżek: „Piękność ludzi i kwiatów więdnie. Urocze oczy gasną wraz z młodością, (...) a wiatr pochyla wysmukłe postaci. Złota kto nie rozdziela między ludźmi, ten budzi ich nienawiść, a kto je rozdzieli, temu pustka zostaje w skrzyni. Przeto nietrwałe są wasze dary. (...) Ja jej dam dobroć. Słońce jest wspaniałe i jasne, ale gdyby nie ogrzewało ziemi, byłoby tylko martwo świecącą bryłą. Dobroć serca jest tym, czym ciepło słońca: ona daje życie. Piękność bez dobroci jest jako świątynia bez bóstwa. Oczy mogą podziwiać taką świątynię, ale dusza nie znajdzie w niej ukojenia. Bogactwo bez dobroci jest tylko ogniem, który pali i niszczy (...). Wiedzcie, że wasze dary mijają, a dobroć trwa: jest ona jak źródło, z którego im więcej wody wyczerpiesz, tym więcej ci jej napłynie"
Podobne przesłanie, tyle że nie w konwencji baśniowej utrzymane lecz zawierające się we wnikliwych rozważaniach filozoficznych, znajdą Państwo w prezentowanych na naszych łamach artykułach pióra m.in. ks. B. Czupryna i ks. M. Dziewieckiego, dr B. Kiereś i dr I. Chłodnej. Autorzy ci przypominają, o konieczności rozróżniania między tym, co potocznie zwykło się nazywać „szczęściem" (a jest zaledwie przelotną przyjemnością natury zmysłowej lub doraźną satysfakcją z dóbr materialnych, sukcesów zawodowych itp.), a szczęściem prawdziwym, nieprzemijającym, jakie daje oparta na miłości Boga i bliźniego szlachetność duszy, do której człowiek zmierza drogą Dobra, Prawdy i Piękna.
Cennym i interesującym dopełnieniem tych rozważań są materiały przybliżające refleksje o szczęściu myślicieli epoki starożytnej: Platona i Arystotelesa, uczonych XX-wiecznych: W. Tatarkiewicza i M. Grzywak-Kaczyńskiej oraz Adhortacji apostolskiej Pawła VI Gaudete in Domino.
Ponadto w numerze m.in.: prezentacja doktryn o szczęściu obecnych w głównych niechrześcijańskich religiach świata, artykuł demaskujący zło, jakie niesie ruch New Age, który uważa się za przewodnika ludzkości w drodze do szczęścia, kilka skłaniających do przemyśleń felietonów i stałe rubryki oraz publikacje cykliczne również ludzkiemu szczęściu poświęcone.
Wszystkie anonsowane tu teksty poprzedza biografia niedawno zmarłego, blisko związanego z naszym periodykiem i Fundacją Servire Veritati, świętej, nieodżałowanej pamięci Ojca Profesora Mieczysława Alberta Krąpca. Ten wybitny filozof pisał w eseju Moralność spełnieniem dobra: „Wraz z obudzeniem się naszego poznania, naszego rozumu, od razu odzywa się w nas pragnienie szczęścia jawiące się jako pragnienie dobra. A pragnienie dobra i szczęścia jest niczym innym, jak jeszcze nieuświadomionym - ale mającym być uświadomionym - pragnieniem samego Boga, osiągnięcia Go i nieodwracalnego zjednoczenia się z nim".
Niech ta wspaniała i mądra refleksja towarzyszy przy lekturze naszego pisma, która - w co chcielibyśmy wierzyć - pozwoli Państwu usystematyzować (a być może, również zrewidować) swoje własne myśli o szczęściu.
REDAKCJA

Spis treści

 Pożegnanie MISTRZA

 Anna Zalewska Mieliśmy szczęście…

Biogram o. Prof. M. A. Krąpca OP

Odkrywać prawdę – z O. Prof. Mieczysławem A. Krąpcem rozmawia Katarzyna Stępień

 

Myśl CYWILIZACJI

 

ks. Bogdan Czupryn Antropologiczna perspektywa rozważań o szczęściu

Służyć PRAWDZIE

 

Imelda Chłodna Szczęście wczoraj i dziś – refleksje filozoficzne

Zbigniew Pańpuch Szczęście człowieka według Platona i Arystotelesa

Barbara Kiereś Szczęście w rodzinie

Anna Lendzion Szczęściodajne uczucia a dobre działanie

Ryszard Polak Szczęście w koncepcji filozoficznej i dorobku naukowym W. Tatarkiewicza

 

Spełniać DOBRO

 

ks. Marek Dziewiecki Radość, czyli owoc miłości

Renata Nowak Uzależnienia – pułapki dla szukających szczęścia

Stanisław Michalkiewicz Ludzie dobrej woli naprawiają świat

„Wielkim nieszczęściem jest ludzkości, że ma sąd błędny o wolności” – powiada Janusz Szpotański w „Towarzyszu Szmaciaku” , dodając, że „stąd się zło największe bierze, że nie żyjemy w falansterze”. Niestety! Na przeszkodzie szczęściu powszechnemu stoi niedoskonała natura ludzka. Jest ona mianowicie tak skonstruowana, że „każdy pragnie w pojedynkę zdobyć dla siebie szczęścia krzynkę”. Tymczasem – ciągnie poeta – „Ludzkość to całość, jak wiadomo, a nie zaś zbiór, gdzie byle homo może na własną rękę rościć sobie pretensje do wolności”. Czyż może być inaczej w sytuacji, gdy szczęście ma być powszechne, a wolność – indywidualna?

Katechizm katolicki poucza, że Pan Bóg stworzył człowieka na własny obraz i podobieństwo. Jest oczywiste, że to podobieństwo nie dotyczy żadnej właściwości fizycznej, tylko jakiejś właściwości duchowej. Jakiej? Ano, według wszelkiego prawdopodobieństwa takiej, którą stwierdzamy u siebie, a której, bez popełnienia nietaktu, nie możemy też odmówić Panu Bogu. Na pierwszym miejscu wypada wymienić inteligencję. Nawet jeśli przyjąć, że Pan Bóg jest nieskończenie inteligentniejszy od człowieka, to różnica ta ma charakter ilościowy, natomiast istota pozostaje taka sama. Jedną z funkcji inteligencji jest u Pana Boga wszechwiedza, a u człowieka – wiedza, której niedostatek potrafi wypełniać on wyobraźnią. Z kolei konsekwencją wyobraźni jest zdolność wybierania między rozmaitymi możliwościami, które wyobraźnia nam podsuwa. Tę zdolność u człowieka nazywamy wolnością, a tej właściwości nie wypada odmówić również Panu Bogu. Wygląda zatem, iż wolność – obok inteligencji, której jest konsekwencją – jest jednym z elementów podobieństwa między Panem Bogiem i człowiekiem.

I rzeczywiście – katechizm katolicki potwierdza, że jedną z istotnych właściwości człowieka jest „wolna wola”. Na czym polega wolna wola? A na czymże, jeśli nie na swobodzie wybierania między możliwościami, jakich człowiekowi dostarcza wyobraźnia? Czy zatem potrafimy postawić wolnej woli jakieś granice? Tak, ale tylko pod warunkiem, że potrafimy postawić granice wyobraźni, a to może być bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe. Umysłowi ludzkiemu nie jest bowiem obca kategoria nieskończoności. Jest ona raczej produktem wyobraźni, niż poznania, a chociaż również wyobrazić jej sobie tak do końca nie można, to przecież przynajmniej wiadomo, na czym ona polega. Czy w takim razie można postawić jakieś granice ludzkiej wolności? A gdzie by można je nakreślić? Czy ktoś potrafi wskazać takie miejsce?

Ciekawe, że nawet Pan Bóg najwyraźniej nie chciał tego uczynić. Wprawdzie jako Wszechmogący mógłby ukierunkować naturę ludzką wyłącznie na czynienie dobra, a ponieważ sam jest Dobrem – mógłby ukierunkować ją na Siebie. No tak, ale czy podziw i miłość istoty, która nie może nie podziwiać i nie może nie kochać, nie byłyby tylko niegodną Boga namiastką? Tymczasem Pan Bóg nie jest politykiem demokratycznym, który zadowala się zewnętrznymi znamionami. Pan Bóg jest Prawdą, więc jeśli już stwarza istotę na Swój obraz i podobieństwo, to oczekuje autentyczności. Dopiero podziw istoty, która może nie podziwiać i miłość istoty, która może nie kochać, są autentyczne również w oczach Boga. Warto jednak zwrócić uwagę, że warunkiem tej autentyczności jest możliwość wzgardzenia Bogiem odrzucenia, a nawet – znienawidzenia Go. Taka możliwość nazywana jest piekłem i katechizm katolicki informuje nas, że piekło istnieje. Skoro tak, to mamy dowód, że i nasza wolność jest autentyczna, że Pan Bóg potraktował nas poważnie.

I to właśnie budzi sprzeciw wielu ludzi dobrej woli, którzy najwyraźniej nie zwrócili dostatecznej uwagi na refren Księgi Rodzaju powtarzającej, że spoglądając na stworzony świat Bóg widział, iż wszystko było „bardzo dobre”. Ci ludzie mają wprawdzie dużo dobrej woli, ale wyprzedza ona i to znacznie zdolność samokrytycyzmu. Taka konstrukcja nazywana jest pychą i katechizm umieszcza ją na czele grzechów głównych. Pychę najłatwiej określić przez jej przeciwieństwo, którym jest pokora. Pokora jest umiejętnością trafnej oceny nie tylko własnej pozycji i osoby, ale również, a może przede wszystkim – własnych pragnień. Innymi słowy pokora jest spełnieniem starożytnego ideału mądrości, której istotą było poznanie samego siebie. Jeśli zatem pokora, będąc inną nazwą mądrości, stanowi przeciwieństwo pychy, to czymże jest pycha? Wygląda na to, iż pycha, to tylko inna nazwa głupoty. Głupota, jako grzech i to w dodatku główny? Przecież grzech musi być świadomy i dobrowolny! No tak, ale zwróćmy uwagę, na czym właściwie polega pycha ludzi dobrej woli? Czy aby nie na przekonaniu, że potrafią ulepszyć to, co według Boga jest „bardzo dobre”?

Wprawdzie i Pan Bóg stara się ulepszać to, co jest „bardzo dobre” – to znaczy – człowieka – ale czyni to w sposób odmienny od przyjętego przez ludzi dobrej woli. Pan Bóg wyposażając człowieka w wolną wolę z pewnością zdawał sobie sprawę, jak wspaniały, ale zarazem – jak niebezpieczny wręcza mu podarunek. Mimo to nie cofnął tego daru, ograniczając się jedynie do udzielenia życzliwych wskazówek, swego rodzaju instrukcji, w jaki sposób najlepiej z Jego daru korzystać. Tymi wskazówkami są przykazania, ale warto podkreślić, że nie niweczą one wolności. Człowiek nadal może postępować wbrew instrukcji i to w dodatku – skutecznie. Wprawdzie przykazanie radzi, by nie mordować, ale przecież mimo to mordować nadal można. Co więcej; wśród rzeczy które są „bardzo dobre”, Pan Bóg stworzył również związek przyczynowy. Jest on rzeczą wyjątkowo dobrą, bo to właśnie dzięki niemu poszerzamy swoja wiedzę, ogarniając wyobraźnią również prawdopodobne, chociaż często odległe skutki swoich pragnień, nie mówiąc już o czynach. Jeśli zatem komuś nie wystarcza zapewnienie, że stworzony świat jest „bardzo dobry”, to jego dobrą wolę powinna hamować świadomość prawdopodobnych następstw działań meliorujących świat. Jeśli nie zahamowała, to mamy kolejną poszlakę, że były to działania poczęte w stanie pychy.

Warto zwrócić uwagę, że wszelkie utopie biorą początek z dwóch sprzecznych ze sobą konstatacji na temat natury ludzkiej. Jedna – że człowiek jest z gruntu zły. Druga – że człowiek jest z gruntu dobry. Najciekawsze jest jednak to, że chociaż utopie mogą wychodzić z tych diametralnie różnych założeń, to jednak i jedne i drugie prowadzą to tego samego: mianowicie do zamordowania wolności. Nie dlatego, by autorzy, czy wykonawcy utopii chcieli źle. Przeciwnie – cały czas chcą dobrze, a problem polega na tym, że w konsekwencji przyjęcia albo jednego, albo drugiego założenia okazuje się, że nie można pogodzić wolności ze szczęściem, które jest celem ludzi dobrej woli.

Zwolennicy poglądu, iż człowiek jest z natury zły, starają się doszukać przyczyny zła. Socjaliści „marksistowcy” znajdują ją we własności prywatnej. Jeśli usunie się tę przyczynę, ustaną i skutki. Problem wszelako tkwi w tym, że własność prywatną trzeba zlikwidować wszędzie i jednocześnie, a to wymaga narzucenia wszystkim identycznego sposobu postępowania. „Za filozofa idąc radą nareszcie sobie to uświadom, że Wolność właśnie tkwi w przymusie i z entuzjazmem poddaj mu się”. Ten „filozof” to oczywiście Hegel, dla którego wolność nie była swobodą wyboru, tylko „uświadomioną koniecznością”, ale nic dziwnego, skoro wynalazł on „wolność od” i „wolność do”, co jest odpowiednikiem „plusów dodatnich i plusów ujemnych”, wynalezionych przez Lecha Wałęsę. Skoro tak, to wnioski nasuwają się same: „by człowiek był człowieka bratem, trzeba go wpierw przećwiczyć batem, wszystko mu także się odbierze, by mógł własnością gardzić szczerze”. Teoretycznie powinno to wszystkim przynieść szczęście, ale okazuje się, że po pewnym czasie okazywanie entuzjazmu dla przymusu zaczyna sprawiać udrękę nawet propagatorom tej utopii, którzy szukają wytchnienia w pogardzanych dotychczas właściwościach natury ludzkiej. Cóż dopiero mówić o tych, których miała ona uszczęśliwić? Jeśli w ogóle przeżyli ten eksperyment, to odkrywają, że tak naprawdę to człowiekowi do szczęścia bardzo niewiele potrzeba; żadnej tam „sprawiedliwości społecznej” - ot, wystarczy, że żywy, zdrowy i na wolności. Nie żadnej tam „wolności do”, o której bredził obłąkany pruski docent, a inni obłąkani docenci za nim powtarzają, bo inaczej nie zrobią doktoratu ani, tym bardziej, habilitacji – tylko zwyczajnej swobody ruchu, wyboru czynności i tak dalej.

Socjaliści narodowi z kolei upatrują przyczynę w zdominowaniu narodu przez naród obcy. Usunięcie tej przyczyny też wymaga zastosowania przymusu wobec narodu obcego, a ponieważ narodem skupionym w jedną miażdżącą, zaciśniętą pięść łatwiej manewrować, niż milionami jednostek, wodzowie narodu starają się utrzymać go w tym stanie skupienia i później, kiedy wyzwolenie już się dokonało. W rezultacie życie pod narodowymi socjalistami polega na tym, iż jednostki mają poświęcać się dla narodu, co w praktyce sprowadza się do tego, iż poświęcane są dla gigantycznych wizji, jakie wodzom podsuwa rozszalała wyobraźnia. A ponieważ wyobraźni, zwłaszcza rozszalałej, niepodobna postawić żadnych granic, wkrótce pojawia się żądanie poświęceń bezgranicznych i tu kończą się żarty, bo zamordowane zostają resztki wolności.

Zwolennicy poglądu, iż człowiek jest z natury dobry, za przyczynę zła uważają prywatną własność, ale z innego powodu, niż socjaliści „marksistowscy”. U tamtych własność prywatna wyrastała z chciwości, powodując społeczną nierówność i wynikające z niej paroksyzmy. Ci natomiast uważają, że to własność działa demoralizująco, rozbudzając w człowieku złe instynkty. Dlatego jeśli nawet z przyczyn ekonomicznych należałoby zachować pozory własności prywatnej, to należy pozbawić ją wszelkiej treści w imię „wspólnego pożytku”. Nazywane jest to niekiedy zasadą solidarności i w praktyce sprowadza się do przymusowej redystrybucji dochodów za pośrednictwem władzy publicznej, czyli nacjonalizacji miłości bliźniego. Wprawdzie bowiem człowiek jest z gruntu dobry, ale co to szkodzi trochę go dodatkowo przypilnować, żeby Boże broń, nie zszedł na złą drogę, na którą najprędzej pociągną go pieniądze? Dlatego też najlepiej mu je odebrać i odtąd „zaspokajać potrzeby” za pośrednictwem „państwa”, oczywiście „solidarnego”, które każdemu zapewnia „godne życie”. Polega ono na wytworzeniu wrażenia, jakby na każdego pracowały rzesze innych ludzi, jakby każdy miał niewolników. I tak jest w istocie z tą tylko poprawką, iż wszyscy są niewolnikami wszystkich, zaś dodatkowym wstydliwym zakątkiem państwa solidarnego jest to, iż finansuje ono swoją utopię sprzedając własnych obywateli w niewolę międzynarodowej finansjerze. I w tym przypadku złudzenie szczęścia powszechnego osiągane jest kosztem wolności, zaś od strony ekonomicznej utopia socjalistyczna w miarę się bilansuje, dopóki jest co konfiskować. Utopia narodowo-socjalistyczna – dopóki starcza łupu wojennego. Utopia solidarystyczna – dopóki obywatele-niewolnicy się nie tropną, że ktoś ich tutaj robi w konia. Jako stosunkowo najbezpieczniejszą, wybierają ją współczesne państwa demokratyczne, wszelako pod warunkiem, że odpowiednio wytresowani obywatele nie będą już zauważać w swojej sytuacji niczego osobliwego, w szczególności zaś – nie będą tęsknić za wolnością na tej zasadzie, że nie pożądamy tego, czego nie znamy. „A gdy już znajdziesz się za drutem, opuści troska cię i smutek, i radość w sercu twym zagości, żeś do Królestwa wszedł Wolności”. Czy jednak przy pomocy tresury można zmienić naturę ludzką? Gdyby tak było, to utopia przestałaby nosić znamiona utopijności.

 

Marcin Pieczyrak American Dream: jak to może być po polsku?

Andrzej Solak Esz jak szczęście

Łukasz Dębski Na szczęście to tylko film...

Teresa Mazur „…gdzie się szczęście znajduje?”

 

WIARA poszukująca zrozumienia

 

Paweł VI Adhortacja Apostolska Gaudete In Domino

Eugeniusz Sakowicz Szczęście w niechrześcijańskich religiach świata

ks. Andrzej Wołpiuk Szczęście ukryte w gwiazdach. Newagowe recepty na szczęście

br. Marek Urbaniak FSC Recepta na chrześcijańskie szczęście

 

Cywilizacyjne ROZMAITOŚCI

Rafał Maliszewski Przyspieszcie nadejście królestwa Bożego na tej ziemi! – o wizycie apostolskiej Ojca św. Benedykta XVI w Stanach Zjednoczonych Ameryki

Złowione w sieci

Dariusz Zalewski Psychologowie (i ekonomiści) na tropach szczęścia

RECENZJE

Dariusz Zalewski Między herezją a wiarą

Maciej Szepietowski W „Mysli.pl” o Traktacie, Polonii i narodowcach

Piotr R. Mazur Ojca Świętego wykład o nadziei

Piotr R. Mazur Polskie powołanie kontra mesjanizm

 



ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2008, ss. 208, format: 166x240 ,  oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Cywilizacja nr 25 "O szczęściu"

Cywilizacja nr 25 "O szczęściu"

Odróżnić szczęście od „szczęścia"...

Czy pamiętają Państwo Bajkę Henryka Sienkiewicza, bodaj najkrótszy, liczący zaledwie 36 wersów druku, utwór autora Trylogii? Owa literacka miniaturka w szczególny sposób koresponduje z niniejszym, 25 numerem „Cywilizacji" poświęconym szczęściu i mogłaby posłużyć jako jego motto. Bajka opowiada o tym, jak przy kolebce nowo narodzonej księżniczki zebrały się wróżki ze swymi cudownymi darami, mającymi zapewnić jej szczęście na całe życie. Pierwsza z wróżek obdarzyła malutką cudowną twarzą, druga dała jej zachwycające oczy, trzecia - wysmukłą postać, czwarta - wszelkie skarby ukryte w ziemi. Na koniec odezwała się królowa wróżek: „Piękność ludzi i kwiatów więdnie. Urocze oczy gasną wraz z młodością, (...) a wiatr pochyla wysmukłe postaci. Złota kto nie rozdziela między ludźmi, ten budzi ich nienawiść, a kto je rozdzieli, temu pustka zostaje w skrzyni. Przeto nietrwałe są wasze dary. (...) Ja jej dam dobroć. Słońce jest wspaniałe i jasne, ale gdyby nie ogrzewało ziemi, byłoby tylko martwo świecącą bryłą. Dobroć serca jest tym, czym ciepło słońca: ona daje życie. Piękność bez dobroci jest jako świątynia bez bóstwa. Oczy mogą podziwiać taką świątynię, ale dusza nie znajdzie w niej ukojenia. Bogactwo bez dobroci jest tylko ogniem, który pali i niszczy (...). Wiedzcie, że wasze dary mijają, a dobroć trwa: jest ona jak źródło, z którego im więcej wody wyczerpiesz, tym więcej ci jej napłynie"
Podobne przesłanie, tyle że nie w konwencji baśniowej utrzymane lecz zawierające się we wnikliwych rozważaniach filozoficznych, znajdą Państwo w prezentowanych na naszych łamach artykułach pióra m.in. ks. B. Czupryna i ks. M. Dziewieckiego, dr B. Kiereś i dr I. Chłodnej. Autorzy ci przypominają, o konieczności rozróżniania między tym, co potocznie zwykło się nazywać „szczęściem" (a jest zaledwie przelotną przyjemnością natury zmysłowej lub doraźną satysfakcją z dóbr materialnych, sukcesów zawodowych itp.), a szczęściem prawdziwym, nieprzemijającym, jakie daje oparta na miłości Boga i bliźniego szlachetność duszy, do której człowiek zmierza drogą Dobra, Prawdy i Piękna.
Cennym i interesującym dopełnieniem tych rozważań są materiały przybliżające refleksje o szczęściu myślicieli epoki starożytnej: Platona i Arystotelesa, uczonych XX-wiecznych: W. Tatarkiewicza i M. Grzywak-Kaczyńskiej oraz Adhortacji apostolskiej Pawła VI Gaudete in Domino.
Ponadto w numerze m.in.: prezentacja doktryn o szczęściu obecnych w głównych niechrześcijańskich religiach świata, artykuł demaskujący zło, jakie niesie ruch New Age, który uważa się za przewodnika ludzkości w drodze do szczęścia, kilka skłaniających do przemyśleń felietonów i stałe rubryki oraz publikacje cykliczne również ludzkiemu szczęściu poświęcone.
Wszystkie anonsowane tu teksty poprzedza biografia niedawno zmarłego, blisko związanego z naszym periodykiem i Fundacją Servire Veritati, świętej, nieodżałowanej pamięci Ojca Profesora Mieczysława Alberta Krąpca. Ten wybitny filozof pisał w eseju Moralność spełnieniem dobra: „Wraz z obudzeniem się naszego poznania, naszego rozumu, od razu odzywa się w nas pragnienie szczęścia jawiące się jako pragnienie dobra. A pragnienie dobra i szczęścia jest niczym innym, jak jeszcze nieuświadomionym - ale mającym być uświadomionym - pragnieniem samego Boga, osiągnięcia Go i nieodwracalnego zjednoczenia się z nim".
Niech ta wspaniała i mądra refleksja towarzyszy przy lekturze naszego pisma, która - w co chcielibyśmy wierzyć - pozwoli Państwu usystematyzować (a być może, również zrewidować) swoje własne myśli o szczęściu.
REDAKCJA

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2008, ss. 208, format: 166x240 ,  oprawa miękka

Copyright © 2021 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl