Obniżka! Cywilizacja nr 23 'O rewolucji i kontrrewolucji' Zobacz większe

Cywilizacja nr 23 "O rewolucji i kontrrewolucji"

Nowy produkt

Niniejszy, 23. już numer „Cywilizacji", traktuje zgodnie z zapowiedzią, o rewolucji i kontrrewolucji. W publikacjach Autorów znanych naszym Czytelnikom i przez nich cenionych zawiera się odpowiedź na pytania: czym w istocie jest rewolucja i jak ona skutkuje? oraz: dlaczego wciąż pozostaje aktualna potrzeba kontrrewolucji? Postawienie tych pytań w czasie teraźniejszym to nie błąd gramatyczny, należy bowiem uświadomić sobie, że akty krwawego przewrotu obalające porządek polityczny, społeczny, prawny, obyczajowy lub kulturowy (bądź też wszystkie równocześnie) - to tylko punkty kulminacyjne rewolucji, których zarzewia narastały wcześniej przez wiele dziesięcioleci, i których skutki dotąd epatują zgubnymi konsekwencjami.
Tymczasem - jak się zdaje - w naszej dzisiejszej polskiej rzeczywistości pojęcie „rewolucja" nie napawa nikogo szczególną grozą ani odrazą. Być może dzieje się tak dlatego, że przez cały okres PRL, w którym zdążono poddać komunistycznej indoktrynacji kilkadziesiąt roczników Polaków, rewolucje - zwłaszcza zaś tę bolszewicką - opiewano na wszelkie możliwe sposoby w literaturze, czczono dziesiątkami obrazów i utworów muzycznych, „uwieczniano" w nazwach ulic i publicznych instytucji.
Młodzieży na lekcji historii, języka polskiego i obowiązkowego rosyjskiego wpajano pogląd, iż rzeczywisty postęp kulturalny i społeczny może dokonać się jedynie przez rewolucję. Licealistów uczono kojarzyć francuski przewrót 1789 r. nade wszystko z „pięknymi" hasłami „wolności, równości i braterstwa", terror wprowadzony przez Robespierre'a i jego zwolenników ukazywano przez pryzmat „postępowej", rodzimej tzw. poezji jakobińskiej („...Niech giną króle, a lud będzie wolny..."), natomiast o Wandei i szuanach nie musieli wiedzieć nic. Z kolei rewolucja rosyjska 1917 r. miała się naszej młodzieży jawić jako akt zbawienny, jedyna i wyłączna przyczyna, dzięki której Polska odzyskała niepodległość po latach zaborów, zaś bezpośrednie następstwo tejże rewolucji - wojnę polsko-bolszewicką 1920 r. marginalizowano, czyniąc z niej mało znaczący „epizod w procesie kształtowania się wschodnich granic kraju". Również dziś dla ideologów postmodernizmu rewolucja francuska nadal pozostaje „bramą, przez którą nowoczesność wkroczyła do Europy".
Przedstawiony tu stan rzeczy (a dokładniej - stan dawniej i obecnie indoktrynowanych polskich umysłów) uzasadnia, jak wielce ważne i poważne są sprawy, do przemyślenia których zachęcają materiały umieszczone w naszym periodyku. Mowa w nich m.in. o krwawym i wręcz zbrodniczym charakterze przewrotów rewolucyjnych, o tym, że przewroty takie nie są nośnikiem, ale burzycielem każdego postępu (w powołanej Boskim aktem stwórczym, a niezakłócanej ingerencją człowieka naturze od początku świata dokonuje się powolny postęp i samodoskonalenie lecz nigdy nie mają miejsca rewolucje!), że pokłosie francuskich i sowieckich wydarzeń rewolucyjnych wciąż czyni zauważalne szkody w świadomości poszczególnych ludzi i w strukturach społecznych.
Antidotum na całe zło rewolucji i jej skutków może być tylko kontrrewolucja, czyli powrót do tych tradycyjnych wartości i tych osobowych wzorców, których zniszczenie stało się celem dawnych i współczesnych „rewolucjonistów": do przestrzegania przykazań Dekalogu, do ukształtowanej przez stulecia naszego chrześcijaństwa ludowej pobożności, do sztuki która jest zachwycającym odwzorowaniem natury, a nie jej karykaturą, do zasad personalizmu ze swej istoty ewolucyjnego nie zaś rewolucyjnego, do podążania w stronę świętości za przykładem nie tylko osób wyniesionych na ołtarze, lecz wszystkich postaci moralnie pięknych. O tych sprawach, składających się na swoisty „Katechizm kontrrewolucjonizmu" również można przeczytać w naszym kwartalniku.
Przesłanie, jakie poprzez szczególny dobór materiałów prezentowanych dziś na łamach „Cywilizacji" kierujemy ku Czytelnikom, jawi się zatem w kilku podstawowych prawdach:
- Rewolucja niesie zło moralne i materialne;
- Rzeczywisty postęp dokonuje się nie rewolucyjnie, a ewolucyjnie;
- Warto i należy być kontrrewolucjonistą, wymaga tego od nas dobro własne oraz dobro pokoleń, które po nas nastąpią;
- Współczesne działania kontrrewolucyjne, aby były skuteczne, muszą opierać się na dwóch podstawowych filarach: jednym z nich jest wiara i nauka społeczna Kościoła katolickiego, drugim - skarb dziedzictwa tradycji historycznych i kultury duchowej w skali wielkiej: narodu i w skali małej: rodziny.
Jeśli pod wpływem tej lektury Czytelnicy nasi zechcą te prawdy przyjąć za własne, krzewić je i wcielać w życie - będzie to dla nas najwspanialszą satysfakcją.

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2007, ss. 224, format: 166x240 , oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

8,00 zł brutto

-13,00 zł

21,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

Niniejszy, 23. już numer „Cywilizacji", traktuje zgodnie z zapowiedzią, o rewolucji i kontrrewolucji. W publikacjach Autorów znanych naszym Czytelnikom i przez nich cenionych zawiera się odpowiedź na pytania: czym w istocie jest rewolucja i jak ona skutkuje? oraz: dlaczego wciąż pozostaje aktualna potrzeba kontrrewolucji? Postawienie tych pytań w czasie teraźniejszym to nie błąd gramatyczny, należy bowiem uświadomić sobie, że akty krwawego przewrotu obalające porządek polityczny, społeczny, prawny, obyczajowy lub kulturowy (bądź też wszystkie równocześnie) - to tylko punkty kulminacyjne rewolucji, których zarzewia narastały wcześniej przez wiele dziesięcioleci, i których skutki dotąd epatują zgubnymi konsekwencjami.
Tymczasem - jak się zdaje - w naszej dzisiejszej polskiej rzeczywistości pojęcie „rewolucja" nie napawa nikogo szczególną grozą ani odrazą. Być może dzieje się tak dlatego, że przez cały okres PRL, w którym zdążono poddać komunistycznej indoktrynacji kilkadziesiąt roczników Polaków, rewolucje - zwłaszcza zaś tę bolszewicką - opiewano na wszelkie możliwe sposoby w literaturze, czczono dziesiątkami obrazów i utworów muzycznych, „uwieczniano" w nazwach ulic i publicznych instytucji.
Młodzieży na lekcji historii, języka polskiego i obowiązkowego rosyjskiego wpajano pogląd, iż rzeczywisty postęp kulturalny i społeczny może dokonać się jedynie przez rewolucję. Licealistów uczono kojarzyć francuski przewrót 1789 r. nade wszystko z „pięknymi" hasłami „wolności, równości i braterstwa", terror wprowadzony przez Robespierre'a i jego zwolenników ukazywano przez pryzmat „postępowej", rodzimej tzw. poezji jakobińskiej („...Niech giną króle, a lud będzie wolny..."), natomiast o Wandei i szuanach nie musieli wiedzieć nic. Z kolei rewolucja rosyjska 1917 r. miała się naszej młodzieży jawić jako akt zbawienny, jedyna i wyłączna przyczyna, dzięki której Polska odzyskała niepodległość po latach zaborów, zaś bezpośrednie następstwo tejże rewolucji - wojnę polsko-bolszewicką 1920 r. marginalizowano, czyniąc z niej mało znaczący „epizod w procesie kształtowania się wschodnich granic kraju". Również dziś dla ideologów postmodernizmu rewolucja francuska nadal pozostaje „bramą, przez którą nowoczesność wkroczyła do Europy".
Przedstawiony tu stan rzeczy (a dokładniej - stan dawniej i obecnie indoktrynowanych polskich umysłów) uzasadnia, jak wielce ważne i poważne są sprawy, do przemyślenia których zachęcają materiały umieszczone w naszym periodyku. Mowa w nich m.in. o krwawym i wręcz zbrodniczym charakterze przewrotów rewolucyjnych, o tym, że przewroty takie nie są nośnikiem, ale burzycielem każdego postępu (w powołanej Boskim aktem stwórczym, a niezakłócanej ingerencją człowieka naturze od początku świata dokonuje się powolny postęp i samodoskonalenie lecz nigdy nie mają miejsca rewolucje!), że pokłosie francuskich i sowieckich wydarzeń rewolucyjnych wciąż czyni zauważalne szkody w świadomości poszczególnych ludzi i w strukturach społecznych.
Antidotum na całe zło rewolucji i jej skutków może być tylko kontrrewolucja, czyli powrót do tych tradycyjnych wartości i tych osobowych wzorców, których zniszczenie stało się celem dawnych i współczesnych „rewolucjonistów": do przestrzegania przykazań Dekalogu, do ukształtowanej przez stulecia naszego chrześcijaństwa ludowej pobożności, do sztuki która jest zachwycającym odwzorowaniem natury, a nie jej karykaturą, do zasad personalizmu ze swej istoty ewolucyjnego nie zaś rewolucyjnego, do podążania w stronę świętości za przykładem nie tylko osób wyniesionych na ołtarze, lecz wszystkich postaci moralnie pięknych. O tych sprawach, składających się na swoisty „Katechizm kontrrewolucjonizmu" również można przeczytać w naszym kwartalniku.
Przesłanie, jakie poprzez szczególny dobór materiałów prezentowanych dziś na łamach „Cywilizacji" kierujemy ku Czytelnikom, jawi się zatem w kilku podstawowych prawdach:
- Rewolucja niesie zło moralne i materialne;
- Rzeczywisty postęp dokonuje się nie rewolucyjnie, a ewolucyjnie;
- Warto i należy być kontrrewolucjonistą, wymaga tego od nas dobro własne oraz dobro pokoleń, które po nas nastąpią;
- Współczesne działania kontrrewolucyjne, aby były skuteczne, muszą opierać się na dwóch podstawowych filarach: jednym z nich jest wiara i nauka społeczna Kościoła katolickiego, drugim - skarb dziedzictwa tradycji historycznych i kultury duchowej w skali wielkiej: narodu i w skali małej: rodziny.
Jeśli pod wpływem tej lektury Czytelnicy nasi zechcą te prawdy przyjąć za własne, krzewić je i wcielać w życie - będzie to dla nas najwspanialszą satysfakcją.

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2007, ss. 224, format: 166x240 , oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Cywilizacja nr 23 "O rewolucji i kontrrewolucji"

Cywilizacja nr 23 "O rewolucji i kontrrewolucji"

Niniejszy, 23. już numer „Cywilizacji", traktuje zgodnie z zapowiedzią, o rewolucji i kontrrewolucji. W publikacjach Autorów znanych naszym Czytelnikom i przez nich cenionych zawiera się odpowiedź na pytania: czym w istocie jest rewolucja i jak ona skutkuje? oraz: dlaczego wciąż pozostaje aktualna potrzeba kontrrewolucji? Postawienie tych pytań w czasie teraźniejszym to nie błąd gramatyczny, należy bowiem uświadomić sobie, że akty krwawego przewrotu obalające porządek polityczny, społeczny, prawny, obyczajowy lub kulturowy (bądź też wszystkie równocześnie) - to tylko punkty kulminacyjne rewolucji, których zarzewia narastały wcześniej przez wiele dziesięcioleci, i których skutki dotąd epatują zgubnymi konsekwencjami.
Tymczasem - jak się zdaje - w naszej dzisiejszej polskiej rzeczywistości pojęcie „rewolucja" nie napawa nikogo szczególną grozą ani odrazą. Być może dzieje się tak dlatego, że przez cały okres PRL, w którym zdążono poddać komunistycznej indoktrynacji kilkadziesiąt roczników Polaków, rewolucje - zwłaszcza zaś tę bolszewicką - opiewano na wszelkie możliwe sposoby w literaturze, czczono dziesiątkami obrazów i utworów muzycznych, „uwieczniano" w nazwach ulic i publicznych instytucji.
Młodzieży na lekcji historii, języka polskiego i obowiązkowego rosyjskiego wpajano pogląd, iż rzeczywisty postęp kulturalny i społeczny może dokonać się jedynie przez rewolucję. Licealistów uczono kojarzyć francuski przewrót 1789 r. nade wszystko z „pięknymi" hasłami „wolności, równości i braterstwa", terror wprowadzony przez Robespierre'a i jego zwolenników ukazywano przez pryzmat „postępowej", rodzimej tzw. poezji jakobińskiej („...Niech giną króle, a lud będzie wolny..."), natomiast o Wandei i szuanach nie musieli wiedzieć nic. Z kolei rewolucja rosyjska 1917 r. miała się naszej młodzieży jawić jako akt zbawienny, jedyna i wyłączna przyczyna, dzięki której Polska odzyskała niepodległość po latach zaborów, zaś bezpośrednie następstwo tejże rewolucji - wojnę polsko-bolszewicką 1920 r. marginalizowano, czyniąc z niej mało znaczący „epizod w procesie kształtowania się wschodnich granic kraju". Również dziś dla ideologów postmodernizmu rewolucja francuska nadal pozostaje „bramą, przez którą nowoczesność wkroczyła do Europy".
Przedstawiony tu stan rzeczy (a dokładniej - stan dawniej i obecnie indoktrynowanych polskich umysłów) uzasadnia, jak wielce ważne i poważne są sprawy, do przemyślenia których zachęcają materiały umieszczone w naszym periodyku. Mowa w nich m.in. o krwawym i wręcz zbrodniczym charakterze przewrotów rewolucyjnych, o tym, że przewroty takie nie są nośnikiem, ale burzycielem każdego postępu (w powołanej Boskim aktem stwórczym, a niezakłócanej ingerencją człowieka naturze od początku świata dokonuje się powolny postęp i samodoskonalenie lecz nigdy nie mają miejsca rewolucje!), że pokłosie francuskich i sowieckich wydarzeń rewolucyjnych wciąż czyni zauważalne szkody w świadomości poszczególnych ludzi i w strukturach społecznych.
Antidotum na całe zło rewolucji i jej skutków może być tylko kontrrewolucja, czyli powrót do tych tradycyjnych wartości i tych osobowych wzorców, których zniszczenie stało się celem dawnych i współczesnych „rewolucjonistów": do przestrzegania przykazań Dekalogu, do ukształtowanej przez stulecia naszego chrześcijaństwa ludowej pobożności, do sztuki która jest zachwycającym odwzorowaniem natury, a nie jej karykaturą, do zasad personalizmu ze swej istoty ewolucyjnego nie zaś rewolucyjnego, do podążania w stronę świętości za przykładem nie tylko osób wyniesionych na ołtarze, lecz wszystkich postaci moralnie pięknych. O tych sprawach, składających się na swoisty „Katechizm kontrrewolucjonizmu" również można przeczytać w naszym kwartalniku.
Przesłanie, jakie poprzez szczególny dobór materiałów prezentowanych dziś na łamach „Cywilizacji" kierujemy ku Czytelnikom, jawi się zatem w kilku podstawowych prawdach:
- Rewolucja niesie zło moralne i materialne;
- Rzeczywisty postęp dokonuje się nie rewolucyjnie, a ewolucyjnie;
- Warto i należy być kontrrewolucjonistą, wymaga tego od nas dobro własne oraz dobro pokoleń, które po nas nastąpią;
- Współczesne działania kontrrewolucyjne, aby były skuteczne, muszą opierać się na dwóch podstawowych filarach: jednym z nich jest wiara i nauka społeczna Kościoła katolickiego, drugim - skarb dziedzictwa tradycji historycznych i kultury duchowej w skali wielkiej: narodu i w skali małej: rodziny.
Jeśli pod wpływem tej lektury Czytelnicy nasi zechcą te prawdy przyjąć za własne, krzewić je i wcielać w życie - będzie to dla nas najwspanialszą satysfakcją.

ISSN 1643-3637, Fundacja Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2007, ss. 224, format: 166x240 , oprawa miękka

Copyright © 2019 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl