Obniżka! Cywilizacja nr 21 'Oblicza kobiecości' Zobacz większe

Cywilizacja nr 21 "Oblicza kobiecości"

Przed kilkoma laty, u progu nowego stulecia, krytycy muzyczni wybierali „najpiękniejszą piosenkę polską XX wieku". Zwyciężył Jej portret Włodzimierza Nahornego do słów Jonasza Kofty. Utwór ów, rzeczywiście posiadający spore walory artystyczne, rozpoczyna się apostrofą kierowaną przez mężczyznę do kobiety: „Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt, / To prawda wcale nie potrzebna mi..." Słowa powyższe, choć wyrażają obiegowy, powszechny osąd o rzekomej „tajemniczości natury kobiecej", obciążone są podwójnym błędem. Po pierwsze - prawda o kobiecie nie tylko nie może być „niepotrzebna" lecz okazuje się wręcz niezbędna do pełnego zrozumienia współczesnej problematyki życia społeczeństwa i jego podstawowej komórki - rodziny. Po drugie - fałsz zawiera stwierdzenie, iż o tym, jaka jest kobieta, „naprawdę nie wie nikt". Stwierdzeniu takiemu przeczy zawartość niniejszego, 21 numeru „Cywilizacji", który trafia dziś do rąk Czytelników. Autorzy prezentowanych w naszym kwartalniku tekstów dowodzą, iż kobiecość to nie jakaś odwieczna, niemożliwa do rozszyfrowania zagadka, lecz - podobnie jak męskość - dar od Boga dla osoby ludzkiej, dzięki któremu społeczność może istnieć, rozwijać się, tworzyć swą kulturę materialną i duchową. Poszczególne artykuły odnoszą się do rozlicznych aspektów „bycia kobietą"; Czytelnik znajdzie wśród nich m.in. rozważania natury filozoficznej i socjologicznej, charakterystykę sytuacji kobiet w różnych epokach historycznych i warunkach cywilizacyjnych, uwagi o wychowaniu dziewcząt do godnego spełniania życiowego posłannictwa kobiety jako żony i matki. Warte specjalnego polecenia są teksty, w których odnaleźć można ważkie, rzeczowe argumenty przydatne w polemice z krzykliwym feminizmem zwolenniczek poglądu, iż „płeć stanowi wytwór kultury, a nie natury". Z problematyką kobiecą widzianą przez pryzmat współczesności wiążą się także niezwykle istotne zagadnienia dotyczące ochrony życia ludzkiego od momentu poczęcia oraz odpowiedniego, opartego o zasady etyki katolickiej wychowania nastolatek do życia w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem tzw. edukacji seksualnej. Zagadnienia owe również znalazły odzwierciedlenie na naszych łamach. Do wnikliwego zapoznania się z treściami niniejszego numeru „Cywilizacji" zapraszamy zwłaszcza Czytelników płci męskiej, przede wszystkim tych, którzy na hasło „kobieta" zwykli odpowiadać cytując Mickiewicza: „Kobieto! puchu marny! Ty wietrzna istoto..."1 lub podśpiewując arię Verdiego „La donna e mobile, qual pium'al vento..."2; mamy nadzieję, że nasuwające się z lektury wnioski pozwolą im wyjść w ocenie kobiet i kobiecości poza literackie i muzyczne sterotypy. Warto wreszcie zapoznać się z materiałami nieodnoszącymi się do naczelnego hasła numeru, lecz też nie mniej interesującymi: jest wśród nich m.in. przegląd publikacji zawierających osobiste refleksje Polaków z „dni przejścia Jana Pawła II do domu Ojca". Życząc wszystkim - jak zwykle - lektury owocnej i pożytecznej, niech nam będzie wolno wierzyć, że czasu spędzonego z naszym kwartalnikiem nie nazwą Państwo czasem straconym.
<Br

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

8,00 zł brutto

-13,00 zł

21,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

Przed kilkoma laty, u progu nowego stulecia, krytycy muzyczni wybierali „najpiękniejszą piosenkę polską XX wieku". Zwyciężył Jej portret Włodzimierza Nahornego do słów Jonasza Kofty. Utwór ów, rzeczywiście posiadający spore walory artystyczne, rozpoczyna się apostrofą kierowaną przez mężczyznę do kobiety: „Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt, / To prawda wcale nie potrzebna mi..." Słowa powyższe, choć wyrażają obiegowy, powszechny osąd o rzekomej „tajemniczości natury kobiecej", obciążone są podwójnym błędem. Po pierwsze - prawda o kobiecie nie tylko nie może być „niepotrzebna" lecz okazuje się wręcz niezbędna do pełnego zrozumienia współczesnej problematyki życia społeczeństwa i jego podstawowej komórki - rodziny. Po drugie - fałsz zawiera stwierdzenie, iż o tym, jaka jest kobieta, „naprawdę nie wie nikt". Stwierdzeniu takiemu przeczy zawartość niniejszego, 21 numeru „Cywilizacji", który trafia dziś do rąk Czytelników. Autorzy prezentowanych w naszym kwartalniku tekstów dowodzą, iż kobiecość to nie jakaś odwieczna, niemożliwa do rozszyfrowania zagadka, lecz - podobnie jak męskość - dar od Boga dla osoby ludzkiej, dzięki któremu społeczność może istnieć, rozwijać się, tworzyć swą kulturę materialną i duchową. Poszczególne artykuły odnoszą się do rozlicznych aspektów „bycia kobietą"; Czytelnik znajdzie wśród nich m.in. rozważania natury filozoficznej i socjologicznej, charakterystykę sytuacji kobiet w różnych epokach historycznych i warunkach cywilizacyjnych, uwagi o wychowaniu dziewcząt do godnego spełniania życiowego posłannictwa kobiety jako żony i matki. Warte specjalnego polecenia są teksty, w których odnaleźć można ważkie, rzeczowe argumenty przydatne w polemice z krzykliwym feminizmem zwolenniczek poglądu, iż „płeć stanowi wytwór kultury, a nie natury". Z problematyką kobiecą widzianą przez pryzmat współczesności wiążą się także niezwykle istotne zagadnienia dotyczące ochrony życia ludzkiego od momentu poczęcia oraz odpowiedniego, opartego o zasady etyki katolickiej wychowania nastolatek do życia w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem tzw. edukacji seksualnej. Zagadnienia owe również znalazły odzwierciedlenie na naszych łamach. Do wnikliwego zapoznania się z treściami niniejszego numeru „Cywilizacji" zapraszamy zwłaszcza Czytelników płci męskiej, przede wszystkim tych, którzy na hasło „kobieta" zwykli odpowiadać cytując Mickiewicza: „Kobieto! puchu marny! Ty wietrzna istoto..."1 lub podśpiewując arię Verdiego „La donna e mobile, qual pium'al vento..."2; mamy nadzieję, że nasuwające się z lektury wnioski pozwolą im wyjść w ocenie kobiet i kobiecości poza literackie i muzyczne sterotypy. Warto wreszcie zapoznać się z materiałami nieodnoszącymi się do naczelnego hasła numeru, lecz też nie mniej interesującymi: jest wśród nich m.in. przegląd publikacji zawierających osobiste refleksje Polaków z „dni przejścia Jana Pawła II do domu Ojca". Życząc wszystkim - jak zwykle - lektury owocnej i pożytecznej, niech nam będzie wolno wierzyć, że czasu spędzonego z naszym kwartalnikiem nie nazwą Państwo czasem straconym.

Spis treści

Tytułem wstępu…

Oblicza kobiecości

Myśl CYWILIZACJI

Barbara Kiereś Tożsamość kobiety: pomiędzy naturą a kulturą

 

Służyć PRAWDZIE

Rozumieć kobiecość – z o. prof. dr. hab. Mieczysławem A. Krąpcem OP rozmawiają

Katarzyna Stępień i Anna Zalewska

s. Zofia J. Zdybicka USJK Prawdziwy i fałszywy feminizm

ks. Marek Dziewiecki Geniusz kobiety

Ryszard Polak Status kobiety w różnych cywilizacjach

[fragment]

W badaniach nad historią cywilizacji światowych, ich znaczeniem dla rozwoju moralności oraz kondycji moralnej społeczeństw, należy uwzględniać szereg procesów w nich zachodzących. Ważne pozostaje również to, jaka jest pozycja prawna człowieka żyjącego w strukturach danej społeczności, jakie ma on prawa i obowiązki, co w świetle obowiązującego ustawodawstwa bądź zwyczaju jest dlań dozwolone, a co zakazane i z jakiego ewentualnie powodu.

Wśród interesujących oraz niezwykle doniosłych zagadnień, jakie należałoby w ramach analiz i studiów nad różnymi metodami ustroju życia zbiorowego podejmować, na czoło wysuwa się kwestia statusu kobiet posiadanego w nich niegdyś i współcześnie oraz relacje, jakie zachodziły pomiędzy osobami płci żeńskiej i męskiej. Szczególną uwagę należy zwracać na to, czy owe relacje między kobietami a mężczyznami były nacechowane wzajemnym szacunkiem i miłością, czy też kobieta traktowana była jak „własność” mężczyzny, jednostka niższego niejako gatunku, której nie wszystkie prawa podmiotowe należne z natury osobie ludzkiej powinny przysługiwać. Przedmiotem dokładniejszych studiów należy uczynić – jak się wydaje – nie tylko największe cywilizacje i kultury, które aktualnie istnieją, ale też kultury już nieistniejące, a także te, które w procesie swojego rozwoju przekształciły się w większe zrzeszenia cywilizacyjne, bądź też upadły. Badania tego typu pozwolą dokonać moralnej oceny jakości zrzeszeń cywilizacyjnych tworzonych przez ludzkość, oraz – być może – wyznaczyć normy postępowania w omawianej kwestii na najbliższą (lub też i dalszą) przyszłość po to, aby ludzkie bytowanie na ziemi uczynić bardziej godnym i szczęśliwym.

            Przegląd zasygnalizowanych zagadnień zostanie w niniejszym artykule dokonany począwszy od kultur mniej znanych (pozaeuropejskich), następnie za przedmiot analizy wzięte zostaną stosunki panujące w cywilizacjach: turańskiej, bramińskiej, arabskiej, bizantyńskiej, żydowskiej, chińskiej, na końcu zaś – łacińskiej (zachodniej).

Cywilizacje niepersonalistyczne wobec kobiety

            W cywilizacjach i kulturach prymitywnych niejako „naturalne” w mentalności społecznej jest zinstrumentalizowane traktowanie kobiety, która stanowi niejako własność mężczyzny i nie przysługują jej żadne prawa, ma natomiast obowiązek spełniania wszystkich zachcianek męża, nawet tych pozbawionych racjonalnego uzasadnienia i sensu. Dla przykładu, w syberyjskiej kulturze ludów Kamczatki praktykowano od dawna wobec przybywających z odległych stron cudzoziemców specyficzny rytuał. Jak relacjonuje jeden z polskich zesłańców na Syberię w XVIII w., J. Kopeć, „Kamczadal ofiarowawszy to wszystko, co tylko ma w swoim domu, prezentuje na koniec jedną ze swych żon gościowi, biorąc za rękę i przyprowadzając do niego. Żona mając przy sobie naczynie miedziane, zawieszone na kruczku u pasa, w obecności jego upuszcza urynę i częstuje. Gość albo wypić taki upominek musi, albo przynajmniej usta wypłukać, który obowiązek nadaje mu już zupełne prawo do niej, jakby do małżonki. W przypadku niedopełnienia tego warunku gościnności, mógłby za wzgardę życie utracić”[1]. W kulturach ludów afrykańskich, zwłaszcza tych, w których mężczyźni nie chcą i nie potrafią dobrze pracować, aby zapewnić środki materialne na utrzymanie własne i rodziny, kobiety zmuszane są do podejmowania różnych form i sposobów zarobkowania na życie swoje i męża. O tego typu praktykach informują liczne relacje misjonarzy, podróżników i kupców, pochodzące z różnych epok i państw afrykańskiego kontynentu. Jedną z takich relacji pozostawił XIX-wieczny bosman J. Adams, który pisał m.in., że Murzyni „poślubiają dziesiątki, a nawet setki kobiet tylko po to, by dzięki nim wieść dostatnie i wygodne życie. A także by nosić rogi. Są oni zwyczajnymi rogaczami i do tego zadowolonymi ze swego stanu. Niektórzy z nich wręcz zmuszają swe żony do spółkowania z obcymi mężczyznami. Co, jeśli nastąpi, pozwala natychmiast powiadomionym przez swe żony-ladacznice mężom oskubać do cna owych głupich i rozpalonych namiętnością kogutów. Trudno sobie nawet wyobrazić, jak podstępne, a zarazem subtelne metody stosują owe kobiety, aby wciągnąć mężczyzn, a przede wszystkim cudzoziemców, w pułapkę”[2]. Tego typu normy zachowań w stosunku do kobiet – charakterystyczne dla kultur prymitywnych - przetrwały do czasów nam bliższych, pomimo oficjalnego zniesienia poligamii, i stały się niejako „normą” postępowania w cywilizacji turańskiej oraz jej pokrewnym – mongolskiej i rosyjskiej. Dla przykładu, S. Zdziarski pisał tuż przed wybuchem I wojny światowej o sytuacji w Rosji carskiej pod tym względem: „już najgorzej jest stanowczo na wsi, która i tak dotąd była pogrążona w ciemnocie krańcowej, pijaństwie bezmiernym, oraz w nieuleczalnych chorobach płciowych, prowadzących bezwarunkowo do kompletnej degeneracji pokolenia (...). Ledwo co dowiedziałem się, że syn zamordował ojca wystrzałem z reworweru, [a już – dop. R.P.] (...) telegraf przyniósł wiadomość o okrutnym zamordowaniu matki przez syna celem zrabowania zaoszczędzonych przez nią czterdziestu rubli”[3]. W interesującej nas bliżej kwestii wspomniany autor zauważał: „W Rosji handel niewolnikami kwitnie w całej pełni! Pomimo zaprzeczeń Petersburskiej Agencji Telegraficznej śmiem twierdzić stanowczo, że z powodu klęski głodowej [Rosjanie – dop. R.P.] sprzedają swoje córki. Cena dziewcząt w guberni kazańskiej waha się między 70 a 100 rublami. Dziewczęta pełno- i niepełnoletnie skupuje hurtem jakiś handlarz żywym towarem «dlia otprawki na Kawkaz»”[4].

            Także bolszewizm, w praktyce życia społecznego realizowany w Rosji sowieckiej (był on – jak zauważył F. Koneczny – swoistą niebezpieczną „mieszaniną” cywilizacji turańskiej, bizantynizmu i cywilizacji żydowskiej[5]), a potem w ZSRR, okazał się wrogi wobec kobiet i pomniejszał ich znaczenie w życiu społecznym totalitarnego państwa. Rozkład moralny rodziny, pozbawienie jej opieki prawnej oraz związanej z nią gwarancji trwałości i podstaw materialnego bytu spowodował, że pozycja tamtejszych kobiet stała się tragiczna. Państwu bowiem obojętne było – jak to wyraził jeden z publicystów okresu dwudziestolecia międzywojennego w Polsce – czy kobieta oddaje się jednemu, czy też większej liczbie mężczyzn. Związek zaś kobiety z mężczyzną, w świetle założeń światopoglądowych ustawodawców bolszewickich, był jedynie związkiem seksualnym, który może być w praktyce nietrwały i ma prawo ulec rozpadowi[6].

            Cywilizacja bramińska stawiała kobietom wysokie wymagania, ograniczając ich wolność i czyniąc służebnicami mężczyzn. Idealna żona miała być więc istotą opanowaną, która czci męża jakby był bogiem, usługiwać mu przy stole, razem z nim pościć, towarzyszyć we wszystkich wędrówkach i podróżach, jeśli tylko zechce, widywać się tylko z tymi osobami, które zaakceptował mąż, nie przebywać zbyt długo poza domem, dbać o czystość pomieszczeń, prowadzić codzienne rachunki i zaspokajać potrzeby materialne męża na tyle, na ile była w stanie to uczynić. Inne były zaś i są prawa i obowiązki mężczyzn. Mogli oni posiadać kilka żon. Cudzołóstwa męża nie uważano za grzech ciężki; mężowie mieli prawo wymierzania kar cielesnych swym żonom. Bramini indyjscy byli niekiedy zdania, że ich przywilejem jest możliwość udzielenia rozwodu żonom z błahego nawet powodu (np., że żona zjadła wcześniej posiłek, niż uczynił to mąż, bądź też gdy rodziła mu same tylko córki). Pokój, w którym przebywały kobiety – nawet, gdy rodzina hinduska była dosyć zamożna – miał być wedle zwyczaju przyciemniony. Można było się doń dostać tylko przechodząc przez apartament, w którym przebywał mąż. Kobieta podczas menstruacji była uważana za nieczystą i podlegała potem rytualnemu oczyszczeniu z udziałem bramina. Nie wolno jej było wówczas z nikim rozmawiać, nie mogła się myć, używać kosmetyków, modlić się. Pomimo że zdrada małżeńska kobiet była drakońsko karana w Indiach nie potępiano nierządu: wprost przeciwnie – prostytutki i kurtyzany, zwłaszcza uprawiające swój proceder w świątyniach, cieszyły się swoistym uznaniem i szacunkiem społeczności hinduskiej. Żyły one w luksusie, a ich kochankami byli zwykle kapłani i bogaci uczestnicy rytuałów religijnych. Wydawać by się mogło, że w cywilizacji bramińskiej religia – skoro uczyniła status kapłanek tak znaczącym i ważnym – dowartościowywała płeć żeńską, tymczasem w panteonie hinduskim, liczne boginie to jednostki straszne, odrażające, niebezpieczne. Dla przykładu – Bhadrakali, zwana Łaskawą Kali, czczona przez prosty, wiejski lud, jest bóstwem opiekuńczym złodziei, bandytów i różnego pokroju rzezimieszków. Aby się do niej zbliżyć, trzeba być człowiekiem silnym, bezwzględnym, nawet okrutnym. W przeciwnym razie może ona – jak się powszechnie wierzy – sprawić ból, nieszczęścia, choroby[7]. Tego typu bogiń jest wiele. Ich cech charakteru oraz sposobu działania Hindusi nie rozpatrują w kategoriach dobra i zła moralnego, jak czyni się to w cywilizacjach europejskich. O poniżeniu kobiety w cywilizacji bramińskiej świadczy także indyjski zwyczaj palenia wdów – sati. Co prawda, ustawodawstwo państwowe współczesnych Indii zakazuje jego stosowania, lecz zachował się on w tradycji ludowej i jest powszechnie stosowany do tej pory. Zwyczajowi temu poddają się zwłaszcza wdowy, które nie mają synów i – jak pisze H. Ellinger – „zgodnie z ortodoksyjnym hinduskim poglądem (...) [są – dop. R.P.] wyzute z wszelkich praw”[8]. Kobiet takich nie mają prawa przyjąć do siebie ani krewni męża, ani ich własne rodziny. Najczęściej w związku z tym żyją one w materialnym ubóstwie, trudniąc się żebractwem. Umierają pozbawione jakiejkolwiek opieki, w skrajnej nędzy.

            W cywilizacji arabskiej status kobiet jest uwarunkowany religią muzułmańską, która zakłada dosyć duże uprzywilejowanie mężczyzn, zwłaszcza w życiu publicznym. Otóż, jak pisze znawca kultury i religii muzułmańskiej M. Ruthven, szereg uregulowań dotyczących omawianej kwestii zawiera się w Koranie, którego „pewne wersety mówią (...) o niższości kobiet pod względem prawnym. Zgodnie z koranicznym prawem dotyczącym dziedziczenia siostra otrzymuje jedynie połowę tego, co jej brat, ponieważ będzie utrzymywana przez męża. Mąż może ukarać fizycznie rozwiązłą czy nieposłuszną żonę, ma to być jednak ostateczny środek, stosowany jedynie wtedy, gdy zawiodą inne. W sądzie świadectwo kobiety jest w pewnych przypadkach tylko w połowie tak ważne jak świadectwo mężczyzny: wychodzi się z założenia, że kobieta nie jest obeznana ze sprawami dotyczącymi interesów i że będzie potrzebowała kogoś, kto pobudzi jej pamięć”[9]. Pomimo zmian zachodzących pod wpływem przejmowania wielu wzorców kulturowych i cywilizacyjnych z Europy zachodniej, sytuacja kobiet w świecie arabskim jest do dzisiejszego dnia bardzo niekorzystna. W Arabii Saudyjskiej, gdzie ogólny poziom materialnego bytowania ludzkości jest dosyć wysoki – także w porównaniu z wieloma krajami europejskimi – przedstawicielki płci żeńskiej nadal mają obowiązek zasłaniać twarz przebywając w miejscach publicznych, nie mogą wykonywać niektórych zawodów zarezerwowanych przez prawo tylko dla mężczyzn, mają ograniczone możliwości kontaktowania się z innymi niż mąż osobami, uczęszczają do szkół, w których panują gorsze warunki nauki, otrzymują słabsze jakościowo wykształcenie. I chociaż sytuacja kobiet stale ulegała poprawie, zawsze „zmiany następowały jednak w ramach na ogół dawnej rzeczywistości prawnej i etycznej, w której obowiązywał prymat mężczyzn. Pewne przeobrażenia zachodziły jedynie w sposobie interpretacji tych przepisów prawa muzułmańskiego, które dotyczyły spraw stanu cywilnego. Spośród krajów arabskich tylko Tunezja zlikwidowała poligamię, choć gdzie indziej stawała się ona coraz rzadsza. W niektórych krajach, na przykład w Tunezji czy w Iraku, kobietom było łatwiej domagać się rozwiązania małżeństwa, wszędzie jednak utrzymywało się prawo męża do odrzucenia własnej żony bez podania powodu i bez rozprawy sądowej. Również niezmienione pozostało prawo męża do sprawowania opieki nad dziećmi po osiągnięciu określonego wieku. W pewnych krajach podniesiono minimalny wiek, w jakim było można zawierać małżeństwo. W niektórych też zreinterpretowano prawo do dziedziczenia, w żadnym jednak nie nosiło ono charakteru świeckiego. (...) Mimo że prawa się zmieniały, to jednak obyczaje społeczne nie ulegały przeobrażeniu. Nie zawsze można było wprowadzić w życie nowe zasady, zwłaszcza gdy ścierały się one z głęboko zakorzenionymi obyczajami społecznymi, które potwierdzały i utrwalały dominację mężczyzn”[10].

Maria K. Kominek OPs Wyzwolenie czy zniewolenie?

Dorota Pauluk Modele i wzory ról kobiecych dawniej i dziś

Małgorzata Wyżlic Macierzyństwo – punkt zwrotny w życiu kobiety

 

Spełniać DOBRO

Adam Wielomski Quo vadis Barbie? – kobieta w kulturze masowej

Piotr T. Nowakowski Świat prasy kobiecej

Łukasz Dębski Męskimi oczami

Justyna Truskolaska Miotłą i mieczem – postacie kobiece w bajkach dla dzieci

[fragment]

Bajki filmowe i komiksy zawładnęły wyobraźnią dzieci XXI w. i wielu dorosłych. Wystarczy wspomnieć lubianych przez młodszych i starszych Shreka i królewnę Fionę, czy bohaterów rodzinnej bajki Iniemamocni. Jacy są nasi ulubieni bohaterowie, na co patrzą na co dzień nasze dzieci? Jakie wzorce czerpią z bajek i dziecięcych czasopism? Czy dziewczęce i kobiece postacie bajkowe mogą mieć wpływ na psychikę i zachowanie osób je oglądających? I w końcu – jaka jest dzisiejsza kobieta medialna i kobieta rzeczywista, a jaka być powinna? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć na kilku poniższych stronach.

Rola bajki w życiu dziecka

Bajką nazywamy utwór „o charakterze moralizatorskim, w którym spostrzeżenie natury etycznej zilustrowane jest odpowiednim przykładem często alegorycznym; postacie bohaterów są typowe, o wyraźnie zaznaczonych cechach, morał wypowiedziany bywa na początku lub na końcu albo jest domyślny, ukryty w sensie opowiadania”[1]. Bajka pochodzi od ustnych opowiadań ludowych, ma bardzo długą tradycję. W literaturze różnych krajów pojawiają się od wieków podobne wątki i postacie, np. nagła zmiana pozycji społecznej, wielka miłość, sieroctwo, nagrodzona uczciwość oraz elementy fantastyki – dobre i złe wróżki, krasnoludki, smoki, zaczarowane przedmioty. Wyrażają one tęsknotę za poprawą losu, rozwiązaniem problemów, szczęśliwym życiem, zwycięstwem dobra.

Poza bajką ludową i literacką istnieją współcześnie formy bajek filmowych, najczęściej animowanych – kinowych lub telewizyjnych oraz dostępnych na kasetach wideo lub płytach DVD. Są one produkowane i nadawane jako jedna całość (film jednoczęściowy trwający około 1 do 1,5 godziny) lub emitowane w odcinkach dziesięcio-, dwudziestominutowych. Inną współczesną formą są bajki w czasopismach dziecięcych, bardzo często przybierające formę komiksów.

Wpływ bajek – zarówno w pisanej formie baśni, legend, jak i w postaci filmów – na psychikę dzieci nie wymaga udowadniania. Zarówno znawcy literatury dziecięcej, jak i pedagodzy czy psychologowie zajmujący się wpływem telewizji i innych środków masowego przekazu na psychikę dziecka potwierdzają jednoznacznie, że te formy przekazu kultury mają wpływ zarówno na dzieci, młodzież, jak i dorosłych. Jednakże ich oddziaływanie na dzieci jest szczególnie silne. Badania takich autorów, jak Stanisław Szuman, Joanna Papuzińska, Maria Kwiatowska, Maria Tyszkowa, Julian Krzyżanowski, Halina Skrobiszewska, Maria Braun-Gałkowska, Aleksandra Gała, Iwona Ulfik, Jadwiga Izdebska, Janusz Gajda, bp Adam Lepa, Piotr T. Nowakowski i wielu innych – potwierdzają jednoznacznie wpływ literatury w formie pisanej (książki i czasopisma) oraz filmów na psychikę odbiorców[2].

Dzieci poddają się przede wszystkim oddziaływaniu bajkowych bohaterów, z którymi się utożsamiają i których naśladują. Bohater dziecięcy wywołuje silniejszą identyfikację, jeśli jest tej samej płci, w podobnym wieku (lub nieco starszy), przedstawiony jako pozytywny, odnoszący sukcesy (przynajmniej na zakończenie opowiedzianej historii, co nie wyklucza przeżywania wielu przygód podczas trwania akcji), powinien też być akceptowany przez otoczenie (zwłaszcza krąg przyjaciół, choć najczęściej zarazem walczy z nieprzyjaciółmi).

Dzieci naśladują zachowania swoich ulubionych postaci bajkowych, powtarzają wypowiadane przez nich zdania, starają się upodobnić pod względem fizycznym (np. ubranie, fryzura, sposób poruszania się, mówienia). Znam dzieci, które na co dzień, zwracając się do rówieśników i dorosłych, posługują się całymi zdaniami z filmów. Z bohaterami literackimi równie silnie identyfikują się chłopcy i dziewczynki, jednak te ostatnie przejawiają identyfikację zarówno z bohaterami swojej płci, jak i postaciami męskimi[3]. Stąd oddziaływanie postaci kobiecych na zachowanie, wygląd, postawę życiową, preferowane ideały i wartości dziewczynek wydaje się szczególnie istotne. Wiąże się ściśle z modelem kobiecości popularnym w codziennym życiu społeczeństw we współczesnej kulturze euroamerykańskiej oraz upowszechnianym przez media wzorcem kobiety. Ten z kolei wpływa bezpośrednio na istniejące wzory funkcjonowania rodziny, choć z drugiej strony jest również od nich uzależniony. Właśnie dlatego pojawia się pytanie o jakość wzorów postaci kobiecych w bajkach dla dzieci, ponieważ przyjętym przez nas założeniem jest, iż w sposób bezpośredni wpływają one na psychikę i zachowania, zwłaszcza dziewczynek, a pośrednio mają też wpływ na jakość ich życia jako dorosłych już kobiet oraz formy ich funkcjonowania w społeczności, zwłaszcza rodzinnej.

Renata Krupa Wychowanie do życia w rodzinie czy edukacja seksualna?

Anna Białowąs Gaja – bogini Nowej Ery

Teresa Mazur „Żebym ja wiedziała, gdzie mój kochaneczek”…

 

WIARA poszukująca zrozumienia

Beata Pieńkowska Wierni pamiętają o Janie Pawle II

 

Cywilizacyjne ROZMAITOŚCI

Andrzej Solak Siostry Lilith

„Narodowy” Wyspiański i niemiecka medialna hydra („Myśl Polska” 2007/18/19)

„Dla chleba, panie, dla chleba” („Myśl.pl” 2007/5)

O pseudotolerancji, rządach autorytarnych i filozofii („Pro fide, rege et lege” 2007/1)

 

Z życia INSTYTUTU EDUKACJI NARODOWEJ

Katarzyna Stępień Pedagogika klasyczna wobec wyzwań współczesności

RECENZJE

Anna Zalewska Jedź na bal, Kopciuszku! (John i Stasi Eldredge, Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy)

Piotr R. Mazur Panienka z okienka (Deotyma, Panienka z okienka)

Piotr R. Mazur W kresowym dworku (Emma z Jeleńskich Dmochowska, Dwór w Haliniszkach)

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Cywilizacja nr 21 "Oblicza kobiecości"

Cywilizacja nr 21 "Oblicza kobiecości"

Przed kilkoma laty, u progu nowego stulecia, krytycy muzyczni wybierali „najpiękniejszą piosenkę polską XX wieku". Zwyciężył Jej portret Włodzimierza Nahornego do słów Jonasza Kofty. Utwór ów, rzeczywiście posiadający spore walory artystyczne, rozpoczyna się apostrofą kierowaną przez mężczyznę do kobiety: „Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt, / To prawda wcale nie potrzebna mi..." Słowa powyższe, choć wyrażają obiegowy, powszechny osąd o rzekomej „tajemniczości natury kobiecej", obciążone są podwójnym błędem. Po pierwsze - prawda o kobiecie nie tylko nie może być „niepotrzebna" lecz okazuje się wręcz niezbędna do pełnego zrozumienia współczesnej problematyki życia społeczeństwa i jego podstawowej komórki - rodziny. Po drugie - fałsz zawiera stwierdzenie, iż o tym, jaka jest kobieta, „naprawdę nie wie nikt". Stwierdzeniu takiemu przeczy zawartość niniejszego, 21 numeru „Cywilizacji", który trafia dziś do rąk Czytelników. Autorzy prezentowanych w naszym kwartalniku tekstów dowodzą, iż kobiecość to nie jakaś odwieczna, niemożliwa do rozszyfrowania zagadka, lecz - podobnie jak męskość - dar od Boga dla osoby ludzkiej, dzięki któremu społeczność może istnieć, rozwijać się, tworzyć swą kulturę materialną i duchową. Poszczególne artykuły odnoszą się do rozlicznych aspektów „bycia kobietą"; Czytelnik znajdzie wśród nich m.in. rozważania natury filozoficznej i socjologicznej, charakterystykę sytuacji kobiet w różnych epokach historycznych i warunkach cywilizacyjnych, uwagi o wychowaniu dziewcząt do godnego spełniania życiowego posłannictwa kobiety jako żony i matki. Warte specjalnego polecenia są teksty, w których odnaleźć można ważkie, rzeczowe argumenty przydatne w polemice z krzykliwym feminizmem zwolenniczek poglądu, iż „płeć stanowi wytwór kultury, a nie natury". Z problematyką kobiecą widzianą przez pryzmat współczesności wiążą się także niezwykle istotne zagadnienia dotyczące ochrony życia ludzkiego od momentu poczęcia oraz odpowiedniego, opartego o zasady etyki katolickiej wychowania nastolatek do życia w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem tzw. edukacji seksualnej. Zagadnienia owe również znalazły odzwierciedlenie na naszych łamach. Do wnikliwego zapoznania się z treściami niniejszego numeru „Cywilizacji" zapraszamy zwłaszcza Czytelników płci męskiej, przede wszystkim tych, którzy na hasło „kobieta" zwykli odpowiadać cytując Mickiewicza: „Kobieto! puchu marny! Ty wietrzna istoto..."1 lub podśpiewując arię Verdiego „La donna e mobile, qual pium'al vento..."2; mamy nadzieję, że nasuwające się z lektury wnioski pozwolą im wyjść w ocenie kobiet i kobiecości poza literackie i muzyczne sterotypy. Warto wreszcie zapoznać się z materiałami nieodnoszącymi się do naczelnego hasła numeru, lecz też nie mniej interesującymi: jest wśród nich m.in. przegląd publikacji zawierających osobiste refleksje Polaków z „dni przejścia Jana Pawła II do domu Ojca". Życząc wszystkim - jak zwykle - lektury owocnej i pożytecznej, niech nam będzie wolno wierzyć, że czasu spędzonego z naszym kwartalnikiem nie nazwą Państwo czasem straconym.
<Br

Copyright © 2021 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl