Heretycy Zobacz większe

Heretycy

Nowy produkt

"Najdziwniejszą oznaką potężnego zła, utajonego w nowoczesnym społeczeństwie, jest osobliwie znaczenie, nadawane dziś pojęciu 'ortodoksja'. W dawnych czasach heretyk szczycił się, że nie jest heretykiem. To królestwa tego świata były heretyckie, ze swymi policjantami i sędziami; ale nie on. On był ortodoksyjny. Nie uważał się za zbuntowanego przeciw autorytetom, to autorytety zbuntowały się przeciwko niemu. (...) Dziś z uśmieszkiem, ni to zarozumialstwa ni to zakłopotania, mówi: - Myślę, że mam bardzo heretyckie poglądy - i toczy wzrokiem dokoła, czekając na oklaski". Zacytowane zdanie napisane zostało stosunkowo niedawno, bo przed stu laty przez Gilberta Keitha Chestertona. Heretycy, bo z tak zatytułowanej książki ono pochodzi, to zbiór kilkunastu esejów, w których autor rozprawia się z tytułowymi herezjami. Herezjarchami wg Chestertona są nie twórcy doktryn stricte religijnych, lecz autorzy różnorakich dziwacznych teorii. Herezja polega w nich na błędnej wizji człowieka i rzeczywistości. W rozdziale zatytułowanym O podejściu negatywnym autor przedstawia błędy współczesnej moralności, która potrafi jedynie ze zgrozą wskazywać na okropieństwa będące skutkiem złamania jej praw. Jedyną pewnością tej moralności jest pewność zła i odwołuje się ona wyłącznie do niedoskonałości, nie wskazuje zaś doskonałości, do której należałoby się odnieść. Chesterton pisze: "Nie rozważamy, na czym polega dobro. Każdy z głoszonych dziś frazesów i ideałów to tylko zawoalowany wykręt, pozwalający uniknąć tego właśnie podstawowego pytania" i dalej: "Człowiek współczesny mówi - Te wasze moralne formułki są funta kłaków warte; ja tam wolę iść z postępem. Co oznacza, logicznie biorąc - Nie rozstrzygajmy, co jest dobre, rozstrzygajmy, czy mamy tego więcej". W innych przykładach autor ukazuje ślepą uliczkę, w jaką zapędza się każdy, kto próbuje definiować zło, a nie jest zdolny do rozpoznawania dobra.
Dzisiejszego czytelnika, który na co dzień styka się z dziennikarstwem goniącym jedynie za sensacją, może zaskoczyć spojrzenie Chestertona przestawione w eseju Potulność brukowców. Ów przesympatyczny Anglik pisze, że prasa brukowa go drażni, bo jest... za mało sensacyjna i szokująca, a jej podstawową wadą jest nie napastliwość, lecz okropne, nieznośne ugrzecznienie. "Prasa brukowa usilnie się stara, by nigdy, pod żadnym pozorem, nie wykroczyć poza spodziewany kanon banału" - pisze Chesterton - "Hołduje niskim gustom, starannie dbając o jednostajność. Uchodzi za prostaka, lecz nie uświadczy się w niej prawdziwie plebejskiego, zaczepnego ducha walki, który widać u pierwszego z brzegu dorożkarza, kiedy rozpuści język na ulicy". Wystarczy stanąć przed którymkolwiek z kiosków i spojrzeć na okładki tabloidowych wydawnictw, by stwierdzić za autorem Heretyków, że jeśli ludziom się wydaje, że prasa brukowa jest sensacyjna, to dlatego, że jej nagłówki są krzykliwe i drukowane przy użyciu bardzo dużej czcionki. Redakcje różnych gazet pokroju "superekspresfaktów" czyniły tak przed laty i czynią obecnie z tego samego powodu, dla którego nauczyciele piszą dzieciom na tablicy duże litery. To tylko po to, by odbiorca poczuł się pewniej, a nie podskakiwał z wrażenia. Autor pisze też, że prawdziwa sensacja wymaga odwagi cywilnej, a brukowce jej nie posiadają. Pseudosensacja i odwaga brukowców są faktycznie jedynie zawoalowaną formą służalstwa wobec silnych. Herezją takiego dziennikarstwa jest ucieczka od prawdy.
Dla zachęty do przeczytania tego - z jednej strony dawnego, z drugiej zaś bardzo aktualnego - dzieła G.K. Chestertona należałoby omówić jeszcze kilka rozdziałów opisywanej książki. Nie zostanie to jednak uczynione, by nie odebrać radości lektury tym, którzy zdecydują się po nią sięgnąć. Rozdziały takie, jak: O pewnych nowoczesnych pisarzach i instytucji rodziny, Boże Narodzenie w oczach estetów czy Stereotyp młodego narodu i Badacze slumsów zasługują na to, by zostały poznane przez Czytelnika bez niczyjej sugestii i naprowadzania.
Z każdego tekstu, który wyszedł spod pióra G.K. Chestertona można wyłuskać zdania będące same w sobie aforyzmami. W eseju O panu Rudyardzie Kiplingu i kurczącym się świecie znajduje się m.in. taka oto myśl: "Wojsko przejmuje władzę cywilną proporcjonalnie do tego, jak cywile tracą cnoty wojskowe". We Wstępnych słowach o ważności ortodoksji czytamy: "Dla praktycznego osiągnięcia celu nic nie jest tak zgubne, jak olbrzymie znaczenie przypisywane każdemu doraźnemu zwycięstwu. Nic nie zawodzi tak kompletnie jak sukces". Takich zdań Heretycy zawierają mnóstwo.

Gilbert Keith Chesterton, Heretycy, ISBN 978-83-62268-59-7 Fronda, Warszawa 2013, format: 145 x 205, ss. 288, oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

34,90 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

"Najdziwniejszą oznaką potężnego zła, utajonego w nowoczesnym społeczeństwie, jest osobliwie znaczenie, nadawane dziś pojęciu 'ortodoksja'. W dawnych czasach heretyk szczycił się, że nie jest heretykiem. To królestwa tego świata były heretyckie, ze swymi policjantami i sędziami; ale nie on. On był ortodoksyjny. Nie uważał się za zbuntowanego przeciw autorytetom, to autorytety zbuntowały się przeciwko niemu. (...) Dziś z uśmieszkiem, ni to zarozumialstwa ni to zakłopotania, mówi: - Myślę, że mam bardzo heretyckie poglądy - i toczy wzrokiem dokoła, czekając na oklaski". Zacytowane zdanie napisane zostało stosunkowo niedawno, bo przed stu laty przez Gilberta Keitha Chestertona. Heretycy, bo z tak zatytułowanej książki ono pochodzi, to zbiór kilkunastu esejów, w których autor rozprawia się z tytułowymi herezjami. Herezjarchami wg Chestertona są nie twórcy doktryn stricte religijnych, lecz autorzy różnorakich dziwacznych teorii. Herezja polega w nich na błędnej wizji człowieka i rzeczywistości. W rozdziale zatytułowanym O podejściu negatywnym autor przedstawia błędy współczesnej moralności, która potrafi jedynie ze zgrozą wskazywać na okropieństwa będące skutkiem złamania jej praw. Jedyną pewnością tej moralności jest pewność zła i odwołuje się ona wyłącznie do niedoskonałości, nie wskazuje zaś doskonałości, do której należałoby się odnieść. Chesterton pisze: "Nie rozważamy, na czym polega dobro. Każdy z głoszonych dziś frazesów i ideałów to tylko zawoalowany wykręt, pozwalający uniknąć tego właśnie podstawowego pytania" i dalej: "Człowiek współczesny mówi - Te wasze moralne formułki są funta kłaków warte; ja tam wolę iść z postępem. Co oznacza, logicznie biorąc - Nie rozstrzygajmy, co jest dobre, rozstrzygajmy, czy mamy tego więcej". W innych przykładach autor ukazuje ślepą uliczkę, w jaką zapędza się każdy, kto próbuje definiować zło, a nie jest zdolny do rozpoznawania dobra.
Dzisiejszego czytelnika, który na co dzień styka się z dziennikarstwem goniącym jedynie za sensacją, może zaskoczyć spojrzenie Chestertona przestawione w eseju Potulność brukowców. Ów przesympatyczny Anglik pisze, że prasa brukowa go drażni, bo jest... za mało sensacyjna i szokująca, a jej podstawową wadą jest nie napastliwość, lecz okropne, nieznośne ugrzecznienie. "Prasa brukowa usilnie się stara, by nigdy, pod żadnym pozorem, nie wykroczyć poza spodziewany kanon banału" - pisze Chesterton - "Hołduje niskim gustom, starannie dbając o jednostajność. Uchodzi za prostaka, lecz nie uświadczy się w niej prawdziwie plebejskiego, zaczepnego ducha walki, który widać u pierwszego z brzegu dorożkarza, kiedy rozpuści język na ulicy". Wystarczy stanąć przed którymkolwiek z kiosków i spojrzeć na okładki tabloidowych wydawnictw, by stwierdzić za autorem Heretyków, że jeśli ludziom się wydaje, że prasa brukowa jest sensacyjna, to dlatego, że jej nagłówki są krzykliwe i drukowane przy użyciu bardzo dużej czcionki. Redakcje różnych gazet pokroju "superekspresfaktów" czyniły tak przed laty i czynią obecnie z tego samego powodu, dla którego nauczyciele piszą dzieciom na tablicy duże litery. To tylko po to, by odbiorca poczuł się pewniej, a nie podskakiwał z wrażenia. Autor pisze też, że prawdziwa sensacja wymaga odwagi cywilnej, a brukowce jej nie posiadają. Pseudosensacja i odwaga brukowców są faktycznie jedynie zawoalowaną formą służalstwa wobec silnych. Herezją takiego dziennikarstwa jest ucieczka od prawdy.
Dla zachęty do przeczytania tego - z jednej strony dawnego, z drugiej zaś bardzo aktualnego - dzieła G.K. Chestertona należałoby omówić jeszcze kilka rozdziałów opisywanej książki. Nie zostanie to jednak uczynione, by nie odebrać radości lektury tym, którzy zdecydują się po nią sięgnąć. Rozdziały takie, jak: O pewnych nowoczesnych pisarzach i instytucji rodziny, Boże Narodzenie w oczach estetów czy Stereotyp młodego narodu i Badacze slumsów zasługują na to, by zostały poznane przez Czytelnika bez niczyjej sugestii i naprowadzania.
Z każdego tekstu, który wyszedł spod pióra G.K. Chestertona można wyłuskać zdania będące same w sobie aforyzmami. W eseju O panu Rudyardzie Kiplingu i kurczącym się świecie znajduje się m.in. taka oto myśl: "Wojsko przejmuje władzę cywilną proporcjonalnie do tego, jak cywile tracą cnoty wojskowe". We Wstępnych słowach o ważności ortodoksji czytamy: "Dla praktycznego osiągnięcia celu nic nie jest tak zgubne, jak olbrzymie znaczenie przypisywane każdemu doraźnemu zwycięstwu. Nic nie zawodzi tak kompletnie jak sukces". Takich zdań Heretycy zawierają mnóstwo.

Gilbert Keith Chesterton, Heretycy, ISBN 978-83-62268-59-7 Fronda, Warszawa 2013, format: 145 x 205, ss. 288, oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Heretycy

Heretycy

"Najdziwniejszą oznaką potężnego zła, utajonego w nowoczesnym społeczeństwie, jest osobliwie znaczenie, nadawane dziś pojęciu 'ortodoksja'. W dawnych czasach heretyk szczycił się, że nie jest heretykiem. To królestwa tego świata były heretyckie, ze swymi policjantami i sędziami; ale nie on. On był ortodoksyjny. Nie uważał się za zbuntowanego przeciw autorytetom, to autorytety zbuntowały się przeciwko niemu. (...) Dziś z uśmieszkiem, ni to zarozumialstwa ni to zakłopotania, mówi: - Myślę, że mam bardzo heretyckie poglądy - i toczy wzrokiem dokoła, czekając na oklaski". Zacytowane zdanie napisane zostało stosunkowo niedawno, bo przed stu laty przez Gilberta Keitha Chestertona. Heretycy, bo z tak zatytułowanej książki ono pochodzi, to zbiór kilkunastu esejów, w których autor rozprawia się z tytułowymi herezjami. Herezjarchami wg Chestertona są nie twórcy doktryn stricte religijnych, lecz autorzy różnorakich dziwacznych teorii. Herezja polega w nich na błędnej wizji człowieka i rzeczywistości. W rozdziale zatytułowanym O podejściu negatywnym autor przedstawia błędy współczesnej moralności, która potrafi jedynie ze zgrozą wskazywać na okropieństwa będące skutkiem złamania jej praw. Jedyną pewnością tej moralności jest pewność zła i odwołuje się ona wyłącznie do niedoskonałości, nie wskazuje zaś doskonałości, do której należałoby się odnieść. Chesterton pisze: "Nie rozważamy, na czym polega dobro. Każdy z głoszonych dziś frazesów i ideałów to tylko zawoalowany wykręt, pozwalający uniknąć tego właśnie podstawowego pytania" i dalej: "Człowiek współczesny mówi - Te wasze moralne formułki są funta kłaków warte; ja tam wolę iść z postępem. Co oznacza, logicznie biorąc - Nie rozstrzygajmy, co jest dobre, rozstrzygajmy, czy mamy tego więcej". W innych przykładach autor ukazuje ślepą uliczkę, w jaką zapędza się każdy, kto próbuje definiować zło, a nie jest zdolny do rozpoznawania dobra.
Dzisiejszego czytelnika, który na co dzień styka się z dziennikarstwem goniącym jedynie za sensacją, może zaskoczyć spojrzenie Chestertona przestawione w eseju Potulność brukowców. Ów przesympatyczny Anglik pisze, że prasa brukowa go drażni, bo jest... za mało sensacyjna i szokująca, a jej podstawową wadą jest nie napastliwość, lecz okropne, nieznośne ugrzecznienie. "Prasa brukowa usilnie się stara, by nigdy, pod żadnym pozorem, nie wykroczyć poza spodziewany kanon banału" - pisze Chesterton - "Hołduje niskim gustom, starannie dbając o jednostajność. Uchodzi za prostaka, lecz nie uświadczy się w niej prawdziwie plebejskiego, zaczepnego ducha walki, który widać u pierwszego z brzegu dorożkarza, kiedy rozpuści język na ulicy". Wystarczy stanąć przed którymkolwiek z kiosków i spojrzeć na okładki tabloidowych wydawnictw, by stwierdzić za autorem Heretyków, że jeśli ludziom się wydaje, że prasa brukowa jest sensacyjna, to dlatego, że jej nagłówki są krzykliwe i drukowane przy użyciu bardzo dużej czcionki. Redakcje różnych gazet pokroju "superekspresfaktów" czyniły tak przed laty i czynią obecnie z tego samego powodu, dla którego nauczyciele piszą dzieciom na tablicy duże litery. To tylko po to, by odbiorca poczuł się pewniej, a nie podskakiwał z wrażenia. Autor pisze też, że prawdziwa sensacja wymaga odwagi cywilnej, a brukowce jej nie posiadają. Pseudosensacja i odwaga brukowców są faktycznie jedynie zawoalowaną formą służalstwa wobec silnych. Herezją takiego dziennikarstwa jest ucieczka od prawdy.
Dla zachęty do przeczytania tego - z jednej strony dawnego, z drugiej zaś bardzo aktualnego - dzieła G.K. Chestertona należałoby omówić jeszcze kilka rozdziałów opisywanej książki. Nie zostanie to jednak uczynione, by nie odebrać radości lektury tym, którzy zdecydują się po nią sięgnąć. Rozdziały takie, jak: O pewnych nowoczesnych pisarzach i instytucji rodziny, Boże Narodzenie w oczach estetów czy Stereotyp młodego narodu i Badacze slumsów zasługują na to, by zostały poznane przez Czytelnika bez niczyjej sugestii i naprowadzania.
Z każdego tekstu, który wyszedł spod pióra G.K. Chestertona można wyłuskać zdania będące same w sobie aforyzmami. W eseju O panu Rudyardzie Kiplingu i kurczącym się świecie znajduje się m.in. taka oto myśl: "Wojsko przejmuje władzę cywilną proporcjonalnie do tego, jak cywile tracą cnoty wojskowe". We Wstępnych słowach o ważności ortodoksji czytamy: "Dla praktycznego osiągnięcia celu nic nie jest tak zgubne, jak olbrzymie znaczenie przypisywane każdemu doraźnemu zwycięstwu. Nic nie zawodzi tak kompletnie jak sukces". Takich zdań Heretycy zawierają mnóstwo.

Gilbert Keith Chesterton, Heretycy, ISBN 978-83-62268-59-7 Fronda, Warszawa 2013, format: 145 x 205, ss. 288, oprawa miękka

Copyright © 2019 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl