Idiotyzmy feminizmu Zobacz większe

Idiotyzmy feminizmu

Nowy produkt

Gdyby „Idiotyzmy feminizmu” napisał mężczyzna, zostałby oskarżony o szowinizm, mizoginizm i inne okropności. Magdalena Żuraw wytrąciła feministkom i feministom broń z ręki – pisze może nawet bardziej „szowinistycznie” niż taki, dajmy na to, Waldemar Łysiak. Jak to, kobieta może pisać o patriarchacie, „macho” i różnicach w wynagrodzeniu pozytywnie?



Ciekawa książka. Dobrze, że autorka pozbierała modne bzdury w całość. A haseł tych sporo, takich jak „Prawa wyborcze”, „Dzień Kobiet”, „Przemoc w rodzinie” czy „Średniowiecze” – w każdym przypadku Żuraw obala feministyczne mity. Trzeba bojkotować lewicowo-feministyczne absurdy, bo zaczynamy już żyć w świecie (są regulacje prawne), gdzie rodzice mogą zostać ukarani, jeśli dadzą dziecku klapsa (właściwie wystarczy, że nim zagrożą) albo zabronią nastolatce spania z chłopakiem (lub, co gorsza, z dziewczyną), bo w ten sposób „ograniczają jej wolność seksualną”…

Magdalena Żuraw, Idiotyzmy feminizmu, ISBN 978-83-64095-50-4, Fronda, Warszawa 2014, format: 125 x 205, ss. 232, oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

24,90 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

Gdyby „Idiotyzmy feminizmu” napisał mężczyzna, zostałby oskarżony o szowinizm, mizoginizm i inne okropności. Magdalena Żuraw wytrąciła feministkom i feministom broń z ręki – pisze może nawet bardziej „szowinistycznie” niż taki, dajmy na to, Waldemar Łysiak. Jak to, kobieta może pisać o patriarchacie, „macho” i różnicach w wynagrodzeniu pozytywnie?

Zgromadzone w książce absurdy wprowadzane w imię równości, parytetów i zacierania różnic damsko-męskich byłyby właściwie śmieszne, gdyby nie miały miejsca naprawdę. Niemieccy protestanci zmienili słowa modlitwy „Ojcze nasz” na „Ojcze i matko nasza”. Parlament europejski wprowadził „język neutralny płciowo” – odtąd „strażak” i „stewardesa” są na celowniku. Wydał nawet rezolucję, według której do płciowej dyskryminacji przyczynia się także… zmiana klimatu. Innym absurdem, którego już nie dostrzegamy, jest według autorki koedukacja – okazuje się, że do uczniów i uczennic trzeba jednak podchodzić inaczej, i że szkoły, gdzie ją zniesiono, osiągają lepsze wyniki. Oddzielne lekcje wychowania fizycznego są takim reliktem po dawnych czasach… czemu nikt nie protestuje?

Sprzymierzeńcem autorki w obalaniu nonsensów okazuje się nauka. Idąc za nią, autorka przyznaje, że faktycznie, mężczyźni biologicznie są poligamiczni – i dzięki Bogu za instytucję małżeństwa. Ale kobiety mają wpisaną przez biologię inklinację do monogamii – i dlatego „puszczalska” kobieta jest piętnowana, a Casanova wręcz przeciwnie. Taka kobieta łamie coś więcej niż zakaz kulturowy – sprzeciwia się normom biologicznym. Tu zacząłem się zastanawiać, czy autorka nie posuwa się za daleko, porównując „poligamię” mężczyzn do takich „wybryków chłopięcych”, na które patrzymy z pobłażaniem. Rany boskie! To naukowcy alarmują, że poziom testosteronu regularnie spada u kolejnych pokoleń mężczyzn. Pewnie straszenie „macho” i „patriarchatem” zrobiło swoje. To naukowcy obalili wreszcie „mit matriarchatu” – co ciekawe, zrobiła to kobieta, Cynthia Eller.

Chesterton pisał, że to, że mężczyzna powinien być ekspertem, specjalistą, a kobieta kimś wszechstronnym, gdyż jej rolą jest nauczyć dzieci „wszystkiego” – dziś to odbieramy jak jakiś zamach na wolność. Ale sama budowa mózgu mężczyzny sprzyja wyspecjalizowaniu kosztem wszechstronności (mniej połączeń między półkulami). Dalej, faceci wolą rywalizację, natomiast kobiety –współpracę. I górują nad nami inteligencją emocjonalną czy zdolnościami werbalnymi.

Ciekawa książka. Dobrze, że autorka pozbierała modne bzdury w całość. A haseł tych sporo, takich jak „Prawa wyborcze”, „Dzień Kobiet”, „Przemoc w rodzinie” czy „Średniowiecze” – w każdym przypadku Żuraw obala feministyczne mity. Trzeba bojkotować lewicowo-feministyczne absurdy, bo zaczynamy już żyć w świecie (są regulacje prawne), gdzie rodzice mogą zostać ukarani, jeśli dadzą dziecku klapsa (właściwie wystarczy, że nim zagrożą) albo zabronią nastolatce spania z chłopakiem (lub, co gorsza, z dziewczyną), bo w ten sposób „ograniczają jej wolność seksualną”…

Magdalena Żuraw, Idiotyzmy feminizmu, ISBN 978-83-64095-50-4, Fronda, Warszawa 2014, format: 125 x 205, ss. 232, oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Idiotyzmy feminizmu

Idiotyzmy feminizmu

Gdyby „Idiotyzmy feminizmu” napisał mężczyzna, zostałby oskarżony o szowinizm, mizoginizm i inne okropności. Magdalena Żuraw wytrąciła feministkom i feministom broń z ręki – pisze może nawet bardziej „szowinistycznie” niż taki, dajmy na to, Waldemar Łysiak. Jak to, kobieta może pisać o patriarchacie, „macho” i różnicach w wynagrodzeniu pozytywnie?



Ciekawa książka. Dobrze, że autorka pozbierała modne bzdury w całość. A haseł tych sporo, takich jak „Prawa wyborcze”, „Dzień Kobiet”, „Przemoc w rodzinie” czy „Średniowiecze” – w każdym przypadku Żuraw obala feministyczne mity. Trzeba bojkotować lewicowo-feministyczne absurdy, bo zaczynamy już żyć w świecie (są regulacje prawne), gdzie rodzice mogą zostać ukarani, jeśli dadzą dziecku klapsa (właściwie wystarczy, że nim zagrożą) albo zabronią nastolatce spania z chłopakiem (lub, co gorsza, z dziewczyną), bo w ten sposób „ograniczają jej wolność seksualną”…

Magdalena Żuraw, Idiotyzmy feminizmu, ISBN 978-83-64095-50-4, Fronda, Warszawa 2014, format: 125 x 205, ss. 232, oprawa miękka

Copyright © 2017 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl