Obniżka! Suwerenność – czyja?, Dzieła t. XVI Zobacz większe

Suwerenność czyja? Dzieła t. XVI

Na stanie

Społeczność ludzka - organizująca się w rodziny, narody i państwa - zawsze stanowiła przedmiot zainteresowania myślicieli, polityków, publicystów. Od czasów Platona i Arystotelesa, pierwszych wielkich filozofów społecznych, po dziś dzień trwają próby określania i ustalania relacji: człowiek - społeczność, zwłaszcza społeczność państwowa. Na osi relacji: jednostka ludzka - społeczeństwo zauważamy w biegu historii przesuwanie się punktu ciężkości - przez uznawanie swoistego prymatu - raz społeczeństwa, raz jednostki. Dominacja państwa (najwyższego kolektywu społeczne- go) nad jednostką została ustalona i teoretycznie określona już w starożytności. Niemal wszystkie państwa staro Żytne dominowały nad jednostką do tego stopnia, że ta bywała pojmowana jako "część" państwa, całkowicie podporządkowana władzy. Starożytni myśliciele, zwłaszcza Platon i do pewnego stopnia Arystoteles, stworzyli doktrynę omnipotencji państwa, opartą na koncepcji pierwszeństwa idei i ogółu nad jednostką. Platonizm i jego wpływy oddziałały także na chrześcijaństwo i jego społeczności, w których ludzkie jednostki musiały być całkowicie podporządkowane społeczeństwu (władzy) niekiedy do granic zniewolenia - i to mimo przekazu Ewangelii i wiary, która podkreślała bezwzględny prymat osoby ludzkiej, dla której Bóg zstąpił z nieba i stał się człowiekiem. Praktyka prymatu społeczeństwa (państwa) w stosunku do osoby ludzkiej zyskała w XIX wieku, w doktrynie Hegla, teoretyczne zaplecze, mocniejsze niż u Platona. A gdy myśl Hegla przejął Marks - zamieniając "plewę idei w ziarno materii" - stało się jasne i zarazem konieczne to, że kolektyw musi determinować bieg życia ludzkiego w myśl koniecznych praw dialektycznego rozwoju. Socjoprioryzm i socjocentryzm stał się obowiązującą ideologią w socjalistycznych ustrojach (realnego socjalizmu).
Na szczęście już w nurcie filozofii Arystotelesa znalazły się cenne wątki teorii pierwszeństwa jednostkowej substancji nad ogółem i kolektywem. Myśl ta, wzmocnio- na do granic pewności objawionej wiary przez przekaz Ewangelii, wstała jasno roz-winięta w średniowieczu, w teorii św. Tomasza o prymacie osoby w stosunku do wszelkich społeczności. Niestety, to nie Tomaszowe wątki filozofii, ale raczej szkoty- styczne rozwinęły się w późnym średniowieczu i wczasach nowożytnych, przechodząc w formowanie się wielkich systemów kanezjańskich i wreszcie w heglizm. Współcześnie personalizm myślicieli katolickich (J. Maritain, E. Mounier) powrócił do myśli Tomaszowej i stał się w dużej mierze osnową katolickiej nauki społecznej. Prymat osoby ludzkiej w stosunku do "rzeczy" we wszelkiej postaci - w tym także społeczności jako sieci międzyludzkich relacji - wstaje coraz mocniej akcentowany, czego wyrazem jest nauczanie ostatnich papieży, zwłaszcza Jana Pawła II. Tenże prymat osoby zyskał dodatkowe wsparcie w ogłoszonej przez Organizację Narodów Zjednoczonych Karcie Praw Człowieka. I ten kierunek zdaje się być przyszłością ludzkości, jeśli ludzkość ma jakąś racjonalną przyszłość. Niektóre momenty tej teorii zostały tu przedstawione i wyakcentowane, by można było łatwiej zorientować się w szybkim nurcie myśli współczesnej i przez to móc przezwyciężać kryzysy ciągle zagrażającego platońsko- -heglowskiego totalizmu urzeczowiającego i instrumentalizującego realnego człowieka.
Ponowne, poszerzone wydanie pracy Suwerenność - czyja? mogło się dokonać poprzez włączenie szeregu rozpraw na temat człowieka, społeczności, praw ludzkich i ich niektórych zagrożeń. Rozprawy te czasami podejmują ten sam temat, z różnych jednak punktów widzenia i różnych kontekstów kulturowo'-społecznych. W części pierwszej przedstawionych rozważań chodzi o podkreślenie roli rozumienia człowieka jako bytu osobowego, transcendującego przyrodę i społeczeństwo, w którym człowiek się rodzi, rozwija i dojrzewa. T o, kim jest człowiek, decyduje o jego stosunku do przyrody i społeczeństwa. Człowiek, byt osobowy, mający swe własne cele, realizujące się w poznaniu intelektualnym, postępowaniu moralnym ku dobru i twórczości artystycznej skierowanej ku pięknu - jest suwerenem w tego typu osobowym działaniu. Jednak celów tych nie spełni bez pomocy społeczeństwa, a więc rodziny, państwa, Kościoła. One mają zapewnić konieczne środki społeczno-gospodarcze, w dziedzinie których społeczności te są suwerenem. Stąd rozumienie człowieka, jego stosunku do społeczeństwa i społecznego typu działań stanowią osnowę części pierwszej niniejszej pracy. W części drugiej zwrócono szczególną uwagę na niezbywalne prawa ludzkiej osoby i zagrożenia tych praw. Jawią się one na kanwie relatywizmu poznawczego oraz postępowania moralnego i społecznego w różnych typach cywilizacji. Pozornie ów relatywizm poznania i działania, uzależniając życie ludzkie od własnego "widzimisię" ~za człowieka, czyniąc go "absolutnym suwerenem", ale w rzeczywistości degraduje tegoż człowieka, stawiając go poza prawdą, dobrem i pięknem. Wyrażam nadzieję, że rozważania dotyczące problematyki ludzkiej suwerenności w kontekście społecznym pomogą Czytelnikowi i w odkrywaniu, i w zgłębianiu prawdy, która człowieka oswobodzi.

o. Mieczysław Albert Krąpiec, Suwerenność - czyja?, Dzieła t. XVI, ISBN 83-228-0516-3, Wydawnictwo KUL, Lublin 1996, format: 167 x 240 , ss. 243, oprawa miękka

Wysyłka w przeciągu 1-5 dni roboczych

Więcej szczegółów

10,00 zł brutto

-12,00 zł

22,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

Społeczność ludzka - organizująca się w rodziny, narody i państwa - zawsze stanowiła przedmiot zainteresowania myślicieli, polityków, publicystów. Od czasów Platona i Arystotelesa, pierwszych wielkich filozofów społecznych, po dziś dzień trwają próby określania i ustalania relacji: człowiek - społeczność, zwłaszcza społeczność państwowa. Na osi relacji: jednostka ludzka - społeczeństwo zauważamy w biegu historii przesuwanie się punktu ciężkości - przez uznawanie swoistego prymatu - raz społeczeństwa, raz jednostki. Dominacja państwa (najwyższego kolektywu społeczne- go) nad jednostką została ustalona i teoretycznie określona już w starożytności. Niemal wszystkie państwa staro Żytne dominowały nad jednostką do tego stopnia, że ta bywała pojmowana jako "część" państwa, całkowicie podporządkowana władzy. Starożytni myśliciele, zwłaszcza Platon i do pewnego stopnia Arystoteles, stworzyli doktrynę omnipotencji państwa, opartą na koncepcji pierwszeństwa idei i ogółu nad jednostką. Platonizm i jego wpływy oddziałały także na chrześcijaństwo i jego społeczności, w których ludzkie jednostki musiały być całkowicie podporządkowane społeczeństwu (władzy) niekiedy do granic zniewolenia - i to mimo przekazu Ewangelii i wiary, która podkreślała bezwzględny prymat osoby ludzkiej, dla której Bóg zstąpił z nieba i stał się człowiekiem. Praktyka prymatu społeczeństwa (państwa) w stosunku do osoby ludzkiej zyskała w XIX wieku, w doktrynie Hegla, teoretyczne zaplecze, mocniejsze niż u Platona. A gdy myśl Hegla przejął Marks - zamieniając "plewę idei w ziarno materii" - stało się jasne i zarazem konieczne to, że kolektyw musi determinować bieg życia ludzkiego w myśl koniecznych praw dialektycznego rozwoju. Socjoprioryzm i socjocentryzm stał się obowiązującą ideologią w socjalistycznych ustrojach (realnego socjalizmu).
Na szczęście już w nurcie filozofii Arystotelesa znalazły się cenne wątki teorii pierwszeństwa jednostkowej substancji nad ogółem i kolektywem. Myśl ta, wzmocnio- na do granic pewności objawionej wiary przez przekaz Ewangelii, wstała jasno roz-winięta w średniowieczu, w teorii św. Tomasza o prymacie osoby w stosunku do wszelkich społeczności. Niestety, to nie Tomaszowe wątki filozofii, ale raczej szkoty- styczne rozwinęły się w późnym średniowieczu i wczasach nowożytnych, przechodząc w formowanie się wielkich systemów kanezjańskich i wreszcie w heglizm. Współcześnie personalizm myślicieli katolickich (J. Maritain, E. Mounier) powrócił do myśli Tomaszowej i stał się w dużej mierze osnową katolickiej nauki społecznej. Prymat osoby ludzkiej w stosunku do "rzeczy" we wszelkiej postaci - w tym także społeczności jako sieci międzyludzkich relacji - wstaje coraz mocniej akcentowany, czego wyrazem jest nauczanie ostatnich papieży, zwłaszcza Jana Pawła II. Tenże prymat osoby zyskał dodatkowe wsparcie w ogłoszonej przez Organizację Narodów Zjednoczonych Karcie Praw Człowieka. I ten kierunek zdaje się być przyszłością ludzkości, jeśli ludzkość ma jakąś racjonalną przyszłość. Niektóre momenty tej teorii zostały tu przedstawione i wyakcentowane, by można było łatwiej zorientować się w szybkim nurcie myśli współczesnej i przez to móc przezwyciężać kryzysy ciągle zagrażającego platońsko- -heglowskiego totalizmu urzeczowiającego i instrumentalizującego realnego człowieka.
Ponowne, poszerzone wydanie pracy Suwerenność - czyja? mogło się dokonać poprzez włączenie szeregu rozpraw na temat człowieka, społeczności, praw ludzkich i ich niektórych zagrożeń. Rozprawy te czasami podejmują ten sam temat, z różnych jednak punktów widzenia i różnych kontekstów kulturowo'-społecznych. W części pierwszej przedstawionych rozważań chodzi o podkreślenie roli rozumienia człowieka jako bytu osobowego, transcendującego przyrodę i społeczeństwo, w którym człowiek się rodzi, rozwija i dojrzewa. T o, kim jest człowiek, decyduje o jego stosunku do przyrody i społeczeństwa. Człowiek, byt osobowy, mający swe własne cele, realizujące się w poznaniu intelektualnym, postępowaniu moralnym ku dobru i twórczości artystycznej skierowanej ku pięknu - jest suwerenem w tego typu osobowym działaniu. Jednak celów tych nie spełni bez pomocy społeczeństwa, a więc rodziny, państwa, Kościoła. One mają zapewnić konieczne środki społeczno-gospodarcze, w dziedzinie których społeczności te są suwerenem. Stąd rozumienie człowieka, jego stosunku do społeczeństwa i społecznego typu działań stanowią osnowę części pierwszej niniejszej pracy. W części drugiej zwrócono szczególną uwagę na niezbywalne prawa ludzkiej osoby i zagrożenia tych praw. Jawią się one na kanwie relatywizmu poznawczego oraz postępowania moralnego i społecznego w różnych typach cywilizacji. Pozornie ów relatywizm poznania i działania, uzależniając życie ludzkie od własnego "widzimisię" ~za człowieka, czyniąc go "absolutnym suwerenem", ale w rzeczywistości degraduje tegoż człowieka, stawiając go poza prawdą, dobrem i pięknem. Wyrażam nadzieję, że rozważania dotyczące problematyki ludzkiej suwerenności w kontekście społecznym pomogą Czytelnikowi i w odkrywaniu, i w zgłębianiu prawdy, która człowieka oswobodzi.

o. Mieczysław Albert Krąpiec, Suwerenność - czyja?, Dzieła t. XVI, ISBN 83-228-0516-3, Wydawnictwo KUL, Lublin 1996, format: 167 x 240 , ss. 243, oprawa miękka

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Suwerenność czyja? Dzieła t. XVI

Suwerenność czyja? Dzieła t. XVI

Społeczność ludzka - organizująca się w rodziny, narody i państwa - zawsze stanowiła przedmiot zainteresowania myślicieli, polityków, publicystów. Od czasów Platona i Arystotelesa, pierwszych wielkich filozofów społecznych, po dziś dzień trwają próby określania i ustalania relacji: człowiek - społeczność, zwłaszcza społeczność państwowa. Na osi relacji: jednostka ludzka - społeczeństwo zauważamy w biegu historii przesuwanie się punktu ciężkości - przez uznawanie swoistego prymatu - raz społeczeństwa, raz jednostki. Dominacja państwa (najwyższego kolektywu społeczne- go) nad jednostką została ustalona i teoretycznie określona już w starożytności. Niemal wszystkie państwa staro Żytne dominowały nad jednostką do tego stopnia, że ta bywała pojmowana jako "część" państwa, całkowicie podporządkowana władzy. Starożytni myśliciele, zwłaszcza Platon i do pewnego stopnia Arystoteles, stworzyli doktrynę omnipotencji państwa, opartą na koncepcji pierwszeństwa idei i ogółu nad jednostką. Platonizm i jego wpływy oddziałały także na chrześcijaństwo i jego społeczności, w których ludzkie jednostki musiały być całkowicie podporządkowane społeczeństwu (władzy) niekiedy do granic zniewolenia - i to mimo przekazu Ewangelii i wiary, która podkreślała bezwzględny prymat osoby ludzkiej, dla której Bóg zstąpił z nieba i stał się człowiekiem. Praktyka prymatu społeczeństwa (państwa) w stosunku do osoby ludzkiej zyskała w XIX wieku, w doktrynie Hegla, teoretyczne zaplecze, mocniejsze niż u Platona. A gdy myśl Hegla przejął Marks - zamieniając "plewę idei w ziarno materii" - stało się jasne i zarazem konieczne to, że kolektyw musi determinować bieg życia ludzkiego w myśl koniecznych praw dialektycznego rozwoju. Socjoprioryzm i socjocentryzm stał się obowiązującą ideologią w socjalistycznych ustrojach (realnego socjalizmu).
Na szczęście już w nurcie filozofii Arystotelesa znalazły się cenne wątki teorii pierwszeństwa jednostkowej substancji nad ogółem i kolektywem. Myśl ta, wzmocnio- na do granic pewności objawionej wiary przez przekaz Ewangelii, wstała jasno roz-winięta w średniowieczu, w teorii św. Tomasza o prymacie osoby w stosunku do wszelkich społeczności. Niestety, to nie Tomaszowe wątki filozofii, ale raczej szkoty- styczne rozwinęły się w późnym średniowieczu i wczasach nowożytnych, przechodząc w formowanie się wielkich systemów kanezjańskich i wreszcie w heglizm. Współcześnie personalizm myślicieli katolickich (J. Maritain, E. Mounier) powrócił do myśli Tomaszowej i stał się w dużej mierze osnową katolickiej nauki społecznej. Prymat osoby ludzkiej w stosunku do "rzeczy" we wszelkiej postaci - w tym także społeczności jako sieci międzyludzkich relacji - wstaje coraz mocniej akcentowany, czego wyrazem jest nauczanie ostatnich papieży, zwłaszcza Jana Pawła II. Tenże prymat osoby zyskał dodatkowe wsparcie w ogłoszonej przez Organizację Narodów Zjednoczonych Karcie Praw Człowieka. I ten kierunek zdaje się być przyszłością ludzkości, jeśli ludzkość ma jakąś racjonalną przyszłość. Niektóre momenty tej teorii zostały tu przedstawione i wyakcentowane, by można było łatwiej zorientować się w szybkim nurcie myśli współczesnej i przez to móc przezwyciężać kryzysy ciągle zagrażającego platońsko- -heglowskiego totalizmu urzeczowiającego i instrumentalizującego realnego człowieka.
Ponowne, poszerzone wydanie pracy Suwerenność - czyja? mogło się dokonać poprzez włączenie szeregu rozpraw na temat człowieka, społeczności, praw ludzkich i ich niektórych zagrożeń. Rozprawy te czasami podejmują ten sam temat, z różnych jednak punktów widzenia i różnych kontekstów kulturowo'-społecznych. W części pierwszej przedstawionych rozważań chodzi o podkreślenie roli rozumienia człowieka jako bytu osobowego, transcendującego przyrodę i społeczeństwo, w którym człowiek się rodzi, rozwija i dojrzewa. T o, kim jest człowiek, decyduje o jego stosunku do przyrody i społeczeństwa. Człowiek, byt osobowy, mający swe własne cele, realizujące się w poznaniu intelektualnym, postępowaniu moralnym ku dobru i twórczości artystycznej skierowanej ku pięknu - jest suwerenem w tego typu osobowym działaniu. Jednak celów tych nie spełni bez pomocy społeczeństwa, a więc rodziny, państwa, Kościoła. One mają zapewnić konieczne środki społeczno-gospodarcze, w dziedzinie których społeczności te są suwerenem. Stąd rozumienie człowieka, jego stosunku do społeczeństwa i społecznego typu działań stanowią osnowę części pierwszej niniejszej pracy. W części drugiej zwrócono szczególną uwagę na niezbywalne prawa ludzkiej osoby i zagrożenia tych praw. Jawią się one na kanwie relatywizmu poznawczego oraz postępowania moralnego i społecznego w różnych typach cywilizacji. Pozornie ów relatywizm poznania i działania, uzależniając życie ludzkie od własnego "widzimisię" ~za człowieka, czyniąc go "absolutnym suwerenem", ale w rzeczywistości degraduje tegoż człowieka, stawiając go poza prawdą, dobrem i pięknem. Wyrażam nadzieję, że rozważania dotyczące problematyki ludzkiej suwerenności w kontekście społecznym pomogą Czytelnikowi i w odkrywaniu, i w zgłębianiu prawdy, która człowieka oswobodzi.

o. Mieczysław Albert Krąpiec, Suwerenność - czyja?, Dzieła t. XVI, ISBN 83-228-0516-3, Wydawnictwo KUL, Lublin 1996, format: 167 x 240 , ss. 243, oprawa miękka

Produkty powiązane

Copyright © 2018 Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej. Wykonanie: Nazwa.pl